fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Krok do Gwardii Narodowej

Tomasz Siemoniak
Fotorzepa/Łukasz Solski
Po niemal dwóch latach konsultacji wicepremier Tomasz Siemoniak zdecydował o tworzeniu tzw. komponentu terytorialnego NSR.

Swoją decyzję Siemoniak ogłosił podczas kongresu organizacji proobronnych, który w weekend odbył się w Warszawie. Wzięło w nim udział ok. 120 organizacji działających na rzecz bezpieczeństwa. Siedem organizacji obronnych (m.in. związki strzeleckie) utworzyło Federację Organizacji Proobronnych, na której czele stanął gen. rez. Bogusław Pacek.

Siemoniak stwierdził, że zdecydował się „rozpocząć nowy etap działalności Narodowych Sił Rezerwowych". – Postanowiliśmy utworzyć w nich komponent terytorialny, opierając go na wojewódzkich sztabach wojskowych i wojewódzkich komendach uzupełnień – mówił. – Pierwszy krok to 2,5 tys. stanowisk – 500 żołnierzy zawodowych i 2000 żołnierzy NSR. W czasie mobilizacji ten komponent będzie stanowić podstawę rozwinięcia wojskowej obrony terytorialnej, a w czasach pokojowych – realizować zadania zarządzania kryzysowego – podkreślał.

Choć nie podał żadnych szczegółów proponowanych zmian, na jego słowa żywiołowo zareagował komendant Związku Strzeleckiego „Strzelec" Marcin Waszczuk. – Panie premierze, 25 lat czekaliśmy na ten dzień. Dzisiaj mamy światło w kierunku tworzenia obrony terytorialnej – mówił.

O zmianach w Narodowych Siłach Rezerwowych mówiło się od niemal dwóch lat (wielokrotnie pisaliśmy o tym w „Rzeczpospolitej"). Siły zbrojne liczą teraz 120 tys. żołnierzy, z tego 20 tys. stanowią wojskowi w NSR. Dotychczas ci ostatni nie stanowili zwartych pododdziałów, byli dość przypadkowo rozproszeni w różnych formacjach. Wielu młodych traktowało NSR jako pierwszy krok do podjęcia służby zawodowej, przechodzili do niej po zaliczeniu przeszkolenia podstawowego. To zdaniem ekspertów i MON było wadą tych jednostek.

Od roku organizacje paramilitarne, m.in. Stowarzyszenie Obrona Narodowa, lobbowały na rzecz odtworzenia obrony terytorialnej na wzór Armii Krajowej (ta nazwa pojawiła się w projekcie budowy Obrony Terytorialnej przygotowanym przez ekspertów Akademii Obrony Narodowej). Przez kilka miesięcy na temat koncepcji budowy OT już w czasie pokoju ścierali się eksperci AON (m.in. prof. Romuald Szeremietiew), BBN oraz Sztab Generalny. Plany wojskowe przewidują dziś stworzenie obrony terytorialnej w czasie wojny.

– Ta koncepcja jest efektem pewnego kompromisu i krokiem w dobrym kierunku. Wojewódzkie sztaby wojskowe będą tworzyły pododdziały NSR. Na razie zostanie do nich wydzielonych ok. 10 proc. żołnierzy – zauważa w rozmowie z „Rzeczpospolitą" gen. Stanisław Koziej, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. I zaznacza, że nie zostanie zwiększony dzisiejszy stan liczbowy armii. Dodaje, że docelowo NSR będą się składały głównie z żołnierzy rezerwy, np. szeregowych po 12 latach służby, którym skończył się kontrakt, a także szkolących ich żołnierzy zawodowych. W czasie pokoju będą mogły być wykorzystywane np. do likwidacji skutków klęsk żywiołowych.

– Tworzymy szkielet komponentu terytorialnego NSR. To dopiero początek zmian. Szczegółowe rozwiązania, w tym określenie potrzeb kadrowych tego komponentu, określi Sztab Generalny – dodaje gen. Bogusław Pacek, doradca szefa MON.

Do propozycji tych krytycznie podchodzą członkowie Stowarzyszenia Obrona Narodowa, którzy chcieliby, aby w każdym mieście czy gminie powstawały pododdziały składające się z ochotników i rezerwistów gotowych bronić swojej małej ojczyzny. Stworzyli oni koncepcję OT podobną do działającego dzisiaj systemu ratowniczo-gaśniczego.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA