Społeczeństwo

Będą zarzuty za zamieszki w Legionowie

Uczestnicy protestu w Legionowie palili znicze pod komendą policji
www.facebook.pl
Osiem osób zostało zatrzymanych po zamieszkach przed komendą w podwarszawskim Legionowie.

Policja analizuje nagrania z wieczornych wydarzeń. Razem z prokuraturą zastanawia się jakie zarzuty będzie stawiać tym osobom.

– Jeśli uda się zindywidualizować sprawców poszczególnych czynów to odpowiedzą oni za konkretne przestępstwa, a jeśli nie, to staną w trybie przyśpieszonym przed sądem za czynny udział w zbiegowisku – mówi „Rzeczpospolitej" Mariusz Piłat, wiceszef Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

Do zamieszek przed legionowską komendą doszło podczas wiecu, który miał upamiętnić zmarłego podczas policyjnej interwencji 19-letniego Rafała K.

Pod komendę przyszło kilkaset osób. Mieli postać w milczeniu, zapalić znicze. Jednak część z nich zaczęła używać kamieni, jajek i rzucać w kierunku policyjnego budynku. Policja odpowiedziała pałkami i gazem pieprzowym. Zamieszki trwały ponad godzinę.

Na miejscu pojawił się starosta legionowski Jan Grabiec i zastępca prezydenta Piotr Zadrożny. Po godz. 22 policji udało się przywrócić porządek. W zadymie ucierpiało sześciu policjantów, a osiem osób zatrzymano. Część z nich była pijana.

Mieszkańcy Legionowa zarzucają policji, że nadużyła siły wobec protestujących. - Pałowano niewinnych ludzi, nawet takich, którzy leżeli na ziemi – słychać od osób, które były wieczorem pod komendą. Jako dowód podają nagrania, które można zobaczyć w Internecie.

Policja sama nagrywała przebieg zdarzenia korzystając z drona, ale czeka też na nagrania osób postronnych. Będą dowodem w tej sprawie.

Jak się okazało organizatorem manifestacji pod komendą był Zbigniew Stonoga, biznesmen z Warszawy. To on namawiał ludzi na ten protest. Zrobił to w uzgodnieniu z rodzicami zmarłego Rafała.

- Niniejszym biorę na siebie całą odpowiedzialność za zdarzenia w Legionowie – napisał Stonoga na swoim profilu na Facebooku.

Zapowiedział, też że „jeżeli jutro zwyrodnialec odpowiedzialny za śmierć Rafała nie zostanie zawieszony w czynnościach służbowych to będzie pierwszym który namówi ludzi i pójdzie na czele grupy która wywlecze jak świnię prokuratora który nie podejmie tej decyzji". - Dosyć pogardy dla obywateli – dodaje Stonoga.

Prokurator Piłat mówi, że jeżeli był organizator manifestacji, który nawoływał do niepokoju to może być pociągnięty do odpowiedzialności karnej. – Będziemy badać materiały pod tym kątem - zapowiada.

W piątek prokuratura, która prowadzi śledztwo w sprawie śmierci Rafała K. przesłuchała jego matkę. – Złożyła wnioski dowodowe, które kiedy będą zrealizowane dadzą nam wszechstronny obraz dotyczący przyczyny i mechanizmu śmierci jej syna. Badamy czy policjanci niedopełnili swoich obowiązków, czy nie przekrocz uli uprawnień, czy nie doszło do błędu od czasu zatrzymania do stwierdzenia zgonu – mówi prok. Piłat.

19-letni Rafał K zmarł tydzień temu. Chłopak wraz z czterema innym osobami był zatrzymany przez policję do sprawy posiadania narkotyków. Nagle stracił przytomność, a wkrótce potem zmarł w szpitalu.

Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci mężczyzny była niewydolność krążeniowo-oddechowa, wcześniej próbował połknąć zawiniątko z marihuaną, które policjanci próbowali mu zabrać.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL