Praca

Więcej prywatnego pośrednictwa pracy

Agencje zatrudnienia mają uzupełniać działanie urzędów pracy
Sejm pracuje nad rządowym projektem ustawy o ratyfikacji konwencji nr 181 Międzynarodowej Organizacji Pracy dotyczącej prywatnych biur pośrednictwa pracy.
Zgodnie z jej postanowieniami prywatnym biurem pośrednictwa jest każda niezależna od władz publicznych osoba fizyczna lub prawna, która zajmuje się poszukiwaniem zatrudnienia lub pracą tymczasową. Chroni ona osoby korzystające z pomocy biur przed nadużyciami, wskazując m.in., że nie wolno od nich pobierać opłat za szukanie posady ani ich dyskryminować. – Konwencja pozwala zakazać prywatnego pośrednictwa dla określonej grupy zawodowej lub sektora gospodarki, ale nie przewidujemy wprowadzenia takich ograniczeń – mówi Mirosław Brodowski z Departamentu Rynku Pracy w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej.
Przyjęcie konwencji nr 181 nie spowoduje zmian w obowiązujących przepisach, gdyż czynią już zadość jej wymaganiom (chodzi głównie o ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy oraz o zatrudnianiu pracowników tymczasowych). – Ratyfikacja oznacza, że akceptujemy pewną filozofię pośrednictwa pracy. Prywatne biura są komplementarne w stosunku do publicznych służb zatrudnienia. Tym samym usprawniają funkcjonowanie rynku pracy – uważa Henryk Michałowicz, ekspert Konfederacji Pracodawców Polskich. Przyjmując nową konwencję, pozbywamy się z naszego systemu przestarzałej konwencji nr 96, która miała eliminować z rynku prywatne agencje pośrednictwa pracy. Dawanie pierwszeństwa państwowym służbom jest sprzeczne z podejściem UE. – Nie boimy się konkurencji prywatnych pośredników. Pod warunkiem jednak, że zostaniemy zwolnieni z biurokratycznych obowiązków związanych z opłacaniem składek zdrowotnych za bezrobotnych. W tej chwili szanse pośredników publicznych i prywatnych są przez to nierówne – uważa Tadeusz Zając, dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Warszawie. Jego zdaniem gdyby z rejestrów zniknęły osoby, które są zainteresowane nie pracą, lecz jedynie ubezpieczeniem, to wskaźnik bezrobocia na Mazowszu spadłby z 9,1 proc. poniżej 7 proc. W opinii Henryka Michałowicza problem mogłaby rozwiązać rezygnacja z opłacania składek za konkretne osoby i przekazywanie ryczałtowej kwoty z budżetu państwa do NFZ na świadczenia zdrowotne dla bezrobotnych.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL