fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Włochy: Dziennikarska tajemnica spowiedzi

Fotorzepa/Dorota Awiorko-Klimek
Dziennikarka udała się do spowiedzi w kilkunastu kościołach udając matkę-lesbijkę, która chce ochrzcić dziecko, kobietę, która współżyje z drugą, rozwódkę z nowym partnerem. Spowiedzi nagrała i opublikowała w gazecie.

Korespondencja z Rzymu

Redaktor naczelny internetowego dziennika „Quotidiano Nazionale" wysłał swoją dziennikarkę śledczą, wierzącą Laurę Alari do konfesjonałów kilku kościołów w Bolonii, by zarejestrowała przebieg spowiedzi. Udawała w nich matkę-lesbijkę, która chce ochrzcić swoją córkę, kobietę, która współżyje z partnerką, a także rozwódkę, która mimo zawarcia ślubu kościelnego ma teraz nowego partnera i przyjmuje komunię świętą. Nagrane spowiedzi stały się podstawą cyklu czterech artykułów pt. „Grzesznicy i grzechy".

Oburzyło to arcybiskupa Bolonii kard. Carlo Caffarę i skłoniło do wydania oświadczenia, w którym ostro potępił „pogwałcenie sakramentalności spowiedzi" i przypomniał, że dla Kościoła to grzech ciężki. Podkreślił, że dziennikarka oszukała swoich spowiedników, a spowiedź polega przecież na wzajemnym szacunku i zaufaniu, nie mówiąc o dyskrecji. Zdaniem kard. Caffary Alari uraziła również uczucia innych wiernych, dla których spowiedź jest święta.

W opublikowanych słowach spowiedników na ogół trudno znaleźć cokolwiek sprzecznego z nauką Kościoła. Choć ksiądz, któremu Alari przedstawiła się jako rozwódka przystępująca do komunii św. mimo, że współżyje z nowym partnerem, wykazał wiele zrozumienia. Namawiał ją do podjęcia trudu unieważnienia kościelnego małżeństwa, by oświadczyć: „Jeśli chodzi o przyjmowanie komunii św., jako ksiądz nie mogę ci powiedzieć, że to ci robić wolno, ponieważ Kościół uznaje tylko jedno małżeństwo. Ale nigdy ci nie powiem, że nie możesz tego robić. Po śmierci stajemy nie przed Kościołem, a przed Bogiem. Wybór należy do ciebie. Też dlatego, że na najbliższym synodzie sprawy mogą ulec zmianie".

Szef Związku Włoskich Dziennikarzy Enzo Iacopino cytowany w dzisiejszym wydaniu katolickiego dziennika „Avvenire" twierdzi, że Alari postąpiła niezgodnie z dziennikarską deontologią. Ta we Włoszech zezwala dziennikarzowi na udawanie kogoś innego w przypadku zagrożenia życia, albo jeśli jest to jedyny sposób na zdobycie potrzebnych mu informacji. Zdaniem Iacopino ta maskarada nie była wcale potrzebna, by zapoznać się z nauczaniem Kościoła w delikatnych i drażliwych kwestiach, bo można było to zrobić pytając księży poza konfesjonałem. „Czy to jest dziennikarstwo śledcze?" – pyta. I odpowiada: „Nie. To próba wywołania sensacji i skandalu. Zresztą chybiona". Iacopino zwraca uwagę, że teksty Alari ukazały się pod sensacyjnymi tytułami, sugerującymi, że to słowa spowiednika: "Nie chcę skandalu!" (do rozwódki, która chciała przyjąć komunię) czy „Idź do psychologa!" (do lesbijki). Tymczasem takie słowa nie padły i nie miały nic wspólnego z tym, co mówili księża w konfesjonale. Być może sprawą dziennikarki zajmie się jej lokalny oddział Związku Dziennikarzy.

Naczelny „Quotidiano Nazionale" tłumaczy, że tylko w ten sposób, sięgając po metody dziennikarstwa śledczego, mógł pokazać jak praktycznie księża reagują na nauki i słowa papieża Franciszka. Alari wyjaśnia, że miała wątpliwości, ale w końcu naczelny ją przekonał. Tym bardziej, że nie wymyśliła sobie stawianych spowiednikom pytań. Ponoć pochodzą z rozmów prowadzonych w kręgu jej wierzących znajomych, którzy po ukazaniu się artykułów telefonowali z podziękowaniami.

Nie po raz pierwszy we Włoszech w ten sposób złamano tajemnicę spowiedzi. W 1973 r. dwóch dziennikarzy zarejestrowało swoje „spowiedzi" dotyczące seksualności, by napisać potem książkę „Seks w konfesjonale". Gdy książka się ukazała, watykańska Kongregacja Nauki Wiary opublikowała deklarację, w której wyjaśniała, że kto publikuje treść spowiedzi, stawia się poza Kościołem ściągając na siebie automatycznie ekskomunikę. W 1993 r. dzięki identycznej metodzie Giordano Bruno Guerri napisał książkę „Rozgrzeszam cię". Wydawnictwo Mondadori należące do rodziny Berlusconich odmówiło druku. Ukazała się gdzie indziej. Wreszcie w 2007 r. tygodnik „L'Espresso" dzięki nagranym 24 spowiedziom w 5 miastach opublikował artykuł pt. „Błogosławione rozgrzeszenie", w którym dowodził, że spowiednicy nie stosują się do nauk Benedytka XVI. W spowiedziach chodziło o eutanazję, prezerwatywy, homoseksualizm i komórki macierzyste.

Od 2010 r. zgodnie z papieskim motu proprio kto ujawnia i publikuje treść spowiedzi, popełnia grzech ciężki ściągając na siebie nie tylko automatyczną ekskomunikę, ale także karę zależną od powagi przestępstwa wymierzoną przez Kongregację Nauki Wiary po przeprowadzeniu procesu kanonicznego.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA