Ostachowicz o miłości i nienawiści

Każdemu „pisarzowi politycznemu” marzy się stworzenie postaci tak krwistej jak Frank Underwood, narodzony pod piórem Michaela Dobbsa
materiały prasowe
Igor Ostachowicz, były doradca premiera Tuska, jest dziś jedynym w Polsce autorem znającym kulisy polityki, który może o sobie mówić per „pisarz". Ale może pojawią się następni? Przykłady z Zachodu pokazują, że tacy twórcy mają szanse na wielką karierę.
Ten, kto by oczekiwał, że trzecia w dorobku powieść Igora Ostachowicza przyniesie jakąś tajemną wiedzę na temat kulisów sprawowania władzy, mocno się rozczaruje. Tytuł jest bardzo mylący. „Zielona wyspa", określenie, w którym ludzie zainteresowani polityką słusznie mogą się dopatrywać aluzji do jednego ze sprytnych marketingowych grepsów byłego premiera (Polska była „zieloną wyspą" gospodarczego wzrostu na tle zniżkującej Europy), to opowieść o czymś zupełnie innym. Trochę jak w „Ostatnim dniu lata" Tadeusza Konwickiego: jest on, ona, plaża i skomplikowana gra między dwojgiem samotnych ludzi. Ale czasy trochę się zmieniły, więc na bezludną wyspę bohaterkę dostarcza helikopter, a samotne dwa tygodnie ma spędzić w pięknym domu o szklanych ścianach.

Do tego Magda (a może Sylwia, bo nawet imienia bohaterki nie możemy być pewni) jest żoną bogatego biznesmena: to on wysłał ją na samotny wypoczynek. Choć w efekcie wyjazd okazuje się nie do koń...
Źródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL