Wywiady i opinie

Homar – przysmak najbiedniejszych

Robert Gwiazdowski
Fotorzepa/Robert Gardziński
Podobno – jak głosi jedno z najsłynniejszych praw Murphy'ego – ludzie postępują rozsądnie dopiero wtedy, gdy wszystkie inne możliwości zawiodą.

Minister Szczurek przyznał właśnie, że lepsza byłaby jednolita stawka VAT niż stawki zróżnicowane. To samo stwierdził wcześniej wiceminister Neneman, a jeszcze wcześniej wiceminister Kotowski, który sugerował, że mogłaby to być stawka 16 proc.

Trąbię o tym od 1993 roku. Wtedy hitem były pomalowane na zielono „taczki rolnicze", tańsze od takich samych, tylko czarnych – nierolniczych. Pytaliśmy wtedy, czy zielone bmw też jest rolnicze.

Ujednolicenie stawek VAT ma sens ekonomiczny, ale jest decyzją polityczną. Fachowcy z Ministerstwa Finansów nie mają wątpliwości, że byłoby to celowe rozwiązanie. Ale politycy im na to nie pozwalają, bo bardziej się troszczą o swój interes wyborczy niż o stan finansów publicznych.

Przyjrzyjmy się więc liczbom. Gospodarstwa domowe za pośrednictwem VAT oddają fiskusowi średnio 10 proc. swojego rozporządzalnego dochodu (czyli wynagrodzenia netto, którym można rozporządzać na konsumpcję czy oszczędności). Obciążenie tym podatkiem dochodów gospodarstw domowych spada wraz ze wzrostem ich zamożności. Dla najbiedniejszych owe 10 proc. to około 16 proc. rozporządzalnego dochodu, a dla najzamożniejszych – około 7 proc.

Najbiedniejsi wydają około 28 proc. na produkty objęte najniższą stawką VAT, a najbogatsi – około 13 proc. Jednocześnie dla 10 proc. gospodarstw domowych o najniższych dochodach wydatki na towary i usługi objęte najwyższą stawką stanowią około 48 proc. wydatków. Dla 10 proc. gospodarstw najzamożniejszych odsetek ten wynosi około 59 proc. Ale za to ci zamożniejsi nabywają więcej towarów i usług zwolnionych z VAT – takich jak usługi medyczne, edukacyjne czy finansowe. A z uprzywilejowania podatkowego korzysta nie tylko mięso wieprzowe, ale także homar – tradycyjny przysmak najbiedniejszych.

Podatki nie są dobrym instrumentem niesienia pomocy – służyć powinny pozyskiwaniu środków, by polityka społeczna mogła być prowadzona za pomocą właściwych instrumentów (zasiłki czy dotacje), a nie podatki i ceny.

Autor jest profesorem Uczelni Łazarskiego i adwokatem

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL