Nieruchomości

Trzeba ustalić, kto ma nakazać wyciszenie windy

Fotorzepa / Michał Walczak
Mimo nakazów i orzeczeń sądowych wyciszenie głośnej windy okazało się niemożliwe.

Po pięciu latach od stwierdzenia przekroczenia dopuszczalnego poziomu hałasu sprawa ma się zacząć od początku. Ilustruje kłopoty wielu wspólnot mieszkaniowych. Na stare, głośne i ustawicznie psujące się windy narzekają mieszkańcy wielu bloków.

Pięciopiętrowy budynek przy ul. Służewskiej w centrum Warszawy oddano do użytku razem z windą w 1959 r. Nie obowiązywały wtedy normy hałasu, ale pierwsze skargi pojawiły się dopiero w 2010 r. Skarżyła się lokatorka z V piętra, że winda, sąsiadująca z jej mieszkaniem, nadmiernie hałasuje, zwłaszcza przy ruszaniu i zatrzymywaniu się.

Pierwsza kontrola w 2010 r. wykazała przekroczenie dopuszczalnych norm hałasu. Prowadzono postępowania i wydano decyzje, ale potem je unieważniono i w 2012 r. zrobiono ponowne pomiary. Po nich państwowy powiatowy inspektor sanitarny w Warszawie nakazał wspólnocie mieszkaniowej „spowodowanie obniżenia dopuszczalnej wartości poziomu dźwięku windy" do 30 czerwca 2012 r. Jednocześnie pouczył, że „wymóg stosowania rozwiązań technologicznych wykluczających narażenie na hałas zawarty jest w art. 27 ust. 1 ustawy o Państwowej Inspekcji Sanitarnej oraz w § 323 ust. 1 rozporządzenia ministra infrastruktury z 2002 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki, wydanym na podstawie prawa budowlanego. Za niewykonanie w terminie nałożonego obowiązku grożą dotkliwe sankcje, także finansowe".

– W razie stwierdzenia przekroczenia normy hałasu powyżej 40 dB, czyli zagrażającego zdrowiu, organ inspekcji sanitarnej ma obowiązek wydać taki nakaz – mówi przedstawicielka państwowego wojewódzkiego inspektora sanitarnego w Warszawie.

Wspólnota, której skargę oddalił Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, złożyła skargę kasacyjną do NSA.

– Wyciszenie tej zużytej windy jest niemożliwe – mówi prezes zarządu wspólnoty. – Trzeba wymienić całe urządzenie. Chcieliśmy to zrobić jeszcze w tym roku, ale pilniejsza jest wymiana sieci gazowej i elektrycznej. Nie ma środków, a banki z reguły odmawiają kredytu wspólnotom – dodaje. – A to na nie właśnie przerzucono cały ciężar remontów kilkudziesięcioletnich budynków, nie przekazując środków z funduszy remontowych.

Mec. Paweł Rusiniak, reprezentujący wspólnotę, skoncentrował się podczas rozprawy w NSA na kwestiach prawnych. Zarzucił, że art. 27 ust. 1 ustawy o Państwowej Inspekcji Sanitarnej (mówi, że w razie stwierdzenia naruszenia wymagań higienicznych i zdrowotnych państwowy inspektor sanitarny nakazuje usunięcie uchybień w ustalonym terminie) nie mógł być samodzielną podstawą do wydania nakazu. Nie mógł też nią być § 323 ust. 1 rozporządzenia ministra infrastruktury z 2002 r., ponieważ windę oddano do użytku wiele lat wcześniej.

Orzeczenie sądu zaskoczyło obie strony. NSA (sygnatura akt: II OSK 1840/13) uchylił wyrok WSA i obie decyzje organów sanitarnych. Uznał, że art. 27 ust. 1 ustawy mógł być samodzielną podstawą wydania nakazu. Ale, jak wyjaśnił sędzia Wojciech Mazur, organy PIS powinny przede wszystkim ustalić, czy wydanie nakazu wyciszenia windy leżało w ich kompetencjach określonych w tym przepisie, czy też należy do organów budowlanych. Wymiana części czy całego dźwigu, wyciszenie ścian czy drzwi mieszkania to bowiem domena prawa budowlanego – stwierdził NSA.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL