fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Coraz więcej pracy ?przy sądowych transkrypcjach

Fotorzepa/Jerzy Dudek
Tam, gdzie obok nagrywania sędziowie piszą jedynie skrócone protokoły, jest najwięcej wniosków o transkrypcję.

W 2014 r. do transkrypcji przekazanych zostało 18 841 ok. 20-minutowych plików. Koszt jednej godziny transkrypcji Ministerstwo Sprawiedliwości szacuje na 150 zł. Sądy jednak za przepisanie nagrania nie płacą, bo zajmują się tym m.in. pracownicy byłych ośrodków migracji ksiąg wieczystych.

– Nie są to też pieniądze ekstra dla pracowników – tłumaczy prof. Jacek Gołaczyński, ekspert w dziedzinie informatyzacji.

Ośrodków zajmujących się transkrypcją jest dziś dziewięć. Wkrótce może się okazać, że to za mało.

Siedzą i piszą

Już dziś są apelacje, w których zapotrzebowanie na transkrypcję jest bardzo duże, np. w Warszawie. Średnie jest w Gdańsku, mniejsze w Łodzi czy Rzeszowie. Nagrań do przepisania jest coraz więcej, bo obok spraw cywilnych nagrywa się sprawy wykroczeniowe, a z czasem (choć w mniejszym zakresie) także karne.

Okazuje się jednak, że liczba zleconych transkrypcji zależy od tego, jak sądy rejestrują przebieg rozprawy. Jeśli korzystają z nagrania dźwięku i obrazu, a dodatkowo sporządzają protokół skrócony z najważniejszymi fragmentami postępowania dowodowego zapotrzebowanie na przepisywanie jest mniejsze.

– Tam, gdzie sąd sporządza jedynie protokół skrócony, są częstsze – wyjaśnia sędzia Bartosz Kalinowski, który nieraz zlecał przepisywanie.

MS uważa, że dzięki nagrywaniu zapis rozpraw stał się rzetelny i dużo rzadziej strony żądają sprostowania protokołu albo zarzucają sędziom stronniczość. E-protokół podniósł poziom kultury w salach rozpraw, a 40 proc. stron procesu uznaje, że skrócił postępowanie – wynika z badań przeprowadzonych przez MS.

Dużo bardziej sceptyczni są sędziowie: 53 proc. uważa, że zapoznawanie się z nagraniami – zamiast czytania akt – wydłuża czas postępowania. Tylko 4 proc. jest zdania, że trwa ono krócej.

Nie dla każdego

Warto pamiętać, że o transkrypcję konkretnego fragmentu protokołu, o ile jest niezbędna do prawidłowego orzekania, może wnieść jedynie przewodniczący składu orzekającego. Powód lub pozwany mogą zwrócić się do przedsiębiorców, którzy wykonują transkrypcję. Resort wycenił tę usługę (w skutkach finansowych ustawy) na 150 zł za godzinę.

– Czyli transkrypcja jednego całodziennego terminu w sprawie wieloświadkowej kosztuje 1,2 tys. zł? – pyta jeden z sędziów. Inny zauważa, że w typowej sprawie o ochronę dóbr osobistych z ok. 20 świadkami sama transkrypcja zeznań może kosztować ok. 5 tys. zł. Z tym, że sądy za to nie płacą.

A jak to się robi?

– Kierujący transkrypcją dzieli zapis dźwięku albo obrazu i dźwięku na pliki częściowe i udostępnia je dokonującym transkrypcji – wyjaśnia Paweł Lubela, specjalista w sprawach informatyzacji. – Potem ocenia to, co dostał spisane, zatwierdza lub zwraca do poprawy. Scaleniem transkrypcji częściowych zajmuje się zlecający. Po scaleniu jej wersja papierowa wszywana jest do akt sprawy.

Transkrypcje udostępnia się w postaci wydruku komputerowego lub na płytce.

Dziś do sporządzania transkrypcji przygotowane są ośrodki w: Zielonej Górze, Słupsku, Krośnie, Siedlcach, Skawinie, Gorzowie Wlk., Nisku, Łomży i Elblągu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA