fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory Samorządowe 2014

Szef sochaczewskiej PO z zarzutami. Współpracował z Piterą

Materiały reklamowe
Jak dowiedziała się "Rzeczpospolita", sochaczewska prokuratura postawiła zarzuty Przemysławowi G., kandydatowi na burmistrza miasta i do rady powiatu

- Zarzuty dotyczą żądania korzyści majątkowej, grozi za nie 10 lat więzienia - poinformowała nas Beata Sobieraj-Skonieczna z sochaczewskiej prokuratury rejonowej. Nie chciała mówić o szczegółach sprawy. - Trwają czynności i nie mam teraz dostępu do akt - dodała.

G. jest szefem lokalnej PO, jej sekretarzem, delegatem na regionalny zjazd, a także powiatowym radnym i z jej ramienia członkiem zarządu powiatu sochaczewskiego, ale w wyborach startuje z lokalnego komitetu. Mimo to na ulotkach wyborczych chwali się poparciem europosłanki PO Julii Pitery (wspierał ją w ostatniej kampanii do europarlamentu) i byłej senator SLD Jolanty Popiołek. W materiałach wyborczych ma też zdjęcie z Donaldem Tuskiem.

Na plakatach rozwieszonych w mieście występował zaś w towarzystwie Pitery i szefa mazowieckiej PO Andrzeja Halickiego, ministra Administracji i Cyfryzacji. Jednak po tym, gdy wezwała go prokuratura, ich wizerunki zaczęły z bilbordów znikać.

 

Filmy, gdzie Pitera udziela G. poparcia zniknęły z internetu. Zachowały się jednak ulotki, w których zachwala go: "To człowiek o szerokich horyzontach, Jest zorganizowany, ma charyzmę i silny charakter. Posiada wszelkie cechy, które predysponują go do bycia Waszym burmistrzem".

Halicki nie odbierał od nas telefonu, nie odpisał też na SMS. Po kilku próbach kontaktu oddzwoniła Pitera. Przyznała, że poprosiła G. o usunięcie jej wizerunku z plakatów. - Chętnie zobaczyłabym postanowienie o postawieniu zarzutów. G. twierdzi, że są to pomówienia trzech osób. Wstrzymuję się od komentarzy na ten temat, bo rozmawiamy w sferze domysłów - stwierdziła. Przyznała jednak, że "sytuacja budzi jej rozczarowanie".

Telefon ma wyłączony G. Kilka dni temu wydał jednak oświadczenie. Przekonuje, że sprawa będzie mogła być należycie wyjaśniona po wyborach.

"Jestem pewny, że w toku swojej działalności nigdy nie złamałem prawa (...). Wracając do meritum sprawy, chciałbym poruszyć kilka kwestii i prosić Państwa o poświęcenie kilku chwil na ich przemyślenie.Wiem, że po wyborach będzie czas, by niezależne media oraz powołane do tego instytucje wyjaśniły uczciwie zaistniałą sytuację. Nie pozwolę, by niszczono w ten sposób ludzi. Niestety dziś, na kilka dni przed wyborami, robi się wszystko, by w podły sposób podważyć moją wiarygodność. Mam jednak nadzieję, że to się nie uda!" - apelował do potencjalnych wyborców.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA