Piłka nożna

Jak nie teraz, to kiedy

Michael Carrick (z prawej) zatrzymuje Alberto Aquilaniego. Manchester nie powinien mieć problemów z awansem do półfinałów
Reuters
Piłkarze Manchesteru nie pozostawili Romie nawet nadziei na udany rewanż. Wygrali 2:0 na wyjeździe, a Barcelona w Gelsenkirchen pokonała 1:0 Schalke
Luciano Spalletti próbował przekonać swoich piłkarzy, że nawet bez Francesco Tottiego są w stanie stawić czoło Manchesterowi. – Jeśli jeden zawodnik ma decydować o tym, jaką jesteśmy drużyną, to znaczy, że nie zasługujemy na awans do najlepszej czwórki rozgrywek – mówił.
Okazało się, że trener miał rację. Roma, która w poprzedniej rundzie wyeliminowała Real Madryt po pięknej grze, teraz, pozbawiona swojego asa, nie istniała. Uznawany za jednego z najzdolniejszych szkoleniowców młodego pokolenia Spalletti bezradnie patrzył na to, co wyprawiają na boisku jego piłkarze. Do pewnego momentu większość akcji wyglądała ciekawie – gospodarze mieli aż dziesięć rzutów rożnych przy tylko jednym gości – jednak, kiedy przychodziło do wykończenia akcji, czegoś brakowało. Najgroźniejszym napastnikiem Romy był Christian Panucci, 35-letni obrońca.Manchester w Europie nie potrafi grać na wyjazdach: od 1999 roku, kiedy ostatni raz triumfował w Lidze Mistrzów, w fazie pucharowej zdołał odnieść tylko dwa zwycięstwa na obcym boisku, co jest wynikiem niemal tak fatalnym, jak rezultaty osiągane przez grający siermiężny futbol Celtic Glasgow. W Rzymie piłkarze Aleksa Fergusona zagrali jednak na luzie, jakby zupełnie nie robiła na nich wrażenia ranga spotkania i zapowiadana przez Włochów chęć zemsty za 1:7 w ćwierćfinale poprzedniej Ligi Mistrzów. Zapytany przed meczem o to, czy zna sposób na zatrzymanie Cristiano Ronaldo, jego klubowy kolega Patrice Evra odpowiedział, że i owszem: „można, ale trzeba go zabić”. W 41. minucie Portugalczyk tak błyskawicznie pojawił się w polu karnym i pięknym strzałem głową wykorzystał podanie Paula Scholesa, że kilku piłkarzy Romy nawet go nie zauważyło.
George Best w sezonie 1968/1969 strzelił dla Manchesteru 32 gole we wszystkich rozgrywkach. Ronaldo pobił jego rekord dwa tygodnie temu, a teraz tylko go śrubuje. W Rzymie zdobył bramkę numer 36. i udowadnia, że słowa Fergusona o tym, że obecna drużyna jest najlepszą za jego 22-letniej kadencji, nie są niepotrzebnym biciem piany. „Jeśli nie teraz, to kiedy?” – pyta „Guardian”, uznając Manchester za głównego faworyta do zwycięstwa w finale, który 21 maja zostanie rozegrany w Moskwie. Manchester pokonał Romę 2:0, bo w drugiej połowie pokaz bezradności postanowili dać obrońcy gospodarzy i bramkarz. Doni miał już piłkę w rękach, jednak nie zdołał jej utrzymać i mimo asysty trzech kompletnie zdezorientowanych rywali Wayne Rooney zdołał go pokonać. Takiego wyniku w pierwszym meczu rozegranym na własnym boisku w historii Ligi Mistrzów nie udało się odrobić jeszcze nikomu i stałby się cud, gdyby za tydzień dokonała tego Roma w Manchesterze. Spalletti znowu miał rację: United to obecnie najsilniejsza drużyna w tych rozgrywkach. Mylił się tylko, mówiąc, że Anglicy mocni są głównie na papierze. Szansa drużyny Fergusona na triumf w Lidze Mistrzów ma dwa imiona: silny skład, ale także kryzys Barcelony, która u bukmacherów prowadziła od początku rozgrywek, jako główny faworyt. Relację z wczorajszego wygranego 1:0 w Gelsenkirchen meczu z Schalke „Marca” zatytułowała: „Bojan ratuje Rijkaarda”. 36 bramek zdobył Cristiano Ronaldo w tym sezonie dla Manchesteru United, bijąc rekord George’a Besta Holenderski trener nad swoim gwiazdozbiorem nie panuje już od dłuższego czasu. Posłuch ma już ponoć tylko u najmłodszych i jego szczęście, że Bojan Krkić nie skończył jeszcze nawet 18 lat. Młodzian, który w lidze strzelił już osiem goli, teraz zdobył pierwszą bramkę w Lidze Mistrzów, jedyną we wczorajszym meczu. Ronaldinho, który został w Barcelonie, bo, jak mówi Rijkaard, nie czuje pełnego komfortu, kiedy chociaż trochę boli go noga, ma zatem godnego następcę. To Krkić będzie idolem Katalonii w najbliższych latach, jeśli tylko nie pójdzie w ślady Brazylijczyka, znajdując hobby w nocnych tańcach. Tyle tylko, że Barcelona z taką formą jak w Gelsenkirchen, gdzie zmierzyła się w zgodnej opinii z najsłabszą drużyną w tej fazie rozgrywek, dalej nie ma już czego szukać. Wygrała ledwo i głównie dlatego, że gdy tylko piłkarze Schalke znajdowali się w dogodnej sytuacji przed bramką Victora Valdesa, zachowywali się tak, jakby za wszelką cenę nie chcieli zostać bohaterami swojego miasta. Bohaterem nie chciał też zostać Manuel Neuer. 22-letni niemiecki bramkarz, okrzyknięty najlepszym piłkarzem meczów 1/8 finału, w których Schalke wyeliminowało Porto, miał wielką szansę przekonać selekcjonera reprezentacji Joachima Loewa, że zasługuje choćby na pozycję trzeciego bramkarza w kadrze. Udowodnił jednak, że teza, iż musi popełnić przynajmniej jeden błąd w meczu, nie jest przekłamana. Bramka: B. Krkić (12). Sędziował: Kyros Vassaras (Grecja). Widzów 54 000. Schalke: Neuer - Rafinha, Bordon, Krstajic, Westermann - Asamoah (77, Larsen), Kobiaszwili, Ernst, Pander - Kuranyi (60, Sanchez), Altintop (89, Lovenkrands) Barcelona: Valdes - Zambrotta, Puyol, Milito, Abidal; Toure (73, Marquez), Xavi, Iniesta; Krkić (86, Silvinho), Eto’o (82, dos Santos), Henry. AS Roma – Manchester U. 0:2 (0:1) Bramki: Cristiano Ronaldo (39), W. Rooney (66). Sędziował: Frank De Bleeckere (Belgia). Widzów 75 000. AS Roma: Doni - Cassetti, Mexes, Panucci, Tonetto (69, Cicinho) - Taddei (59, Giuly), De Rossi, Aquilani (76, Esposito), Pizarro, Mancini - Vucinic Manchester: Van der Sar - Brown, Ferdinand, Vidic (33, O’Shea), Evra - Carrick, Scholes, Anderson (56, Hargreaves) - Cristiano Ronaldo, Rooney (84, Tevez), Park Ji-Sung.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL