fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Film Kurskiego bez wiedzy prezydenta

Lech Kaczyński nie wiedział, co będzie na filmie ilustrującym jego orędzie sprzed kilku dni – przyznał Jacek Kurski
– Prezydent wiedział, że orędzie będzie multimedialne, ale nie wiedział, co konkretnie będzie na filmie – powiedział wczoraj w TVN24 poseł PiS odpowiedzialny za przygotowanie oprawy orędzia prezydenta w sprawie ratyfikacji traktatu lizbońskiego. Kurski przyznał, że niektóre sceny nie spodobały się głowie państwa.
– Orędzie zostało nagrane bardzo szybko. Całość produkcji trwała od godziny 15 do 19 – tłumaczył. Dlaczego nie ustalił z prezydentem ilustracji do wystąpienia? – Sam nie wiedziałem, jakie obrazki będę miał do dyspozycji w telewizji. Zgodnie z prawem to TVP od strony technicznej i producenckiej zabezpiecza orędzia – wyjaśniał poseł.
Lech Kaczyński nie był zachwycony wstawkami z Angelą Merkel i Eriką Steinbach Kurski przyznał, że prezydent nie był zachwycony „wstawkami z Angelą Merkel i Eriką Steinbach”. – Akurat ta scena mu się nie spodobała. Jedyną odpowiedzialność za nią ponoszę ja – stwierdził Kurski. Kancelaria Prezydenta nie odniosła się wczoraj do słów posła Kurskiego. Natomiast Elżbieta Jakubiak, była szefowa gabinetu prezydenta, obecnie posłanka PiS, w rozmowie z „Rz” przyznała, że taka sytuacja mogła się zdarzyć. – Prezydent nie musi znać wszystkich szczegółów technicznych. Tą stroną zajmują się pracownicy jego kancelarii. Myślę, że kancelaria wiedziała, jaki będzie przekaz – przypuszcza Jakubiak. Grzegorz Dolniak, wiceprzewodniczący Klubu PO, nie ma złudzeń, że Kurski wziął na siebie odpowiedzialność za niefortunne wystąpienie Lecha Kaczyńskiego. – Rozumiem, że prezydent szuka teraz wyjścia z trudnej sytuacji, bo orędzie nie przyniosło mu chluby. W wystąpieniu legitymizował on polskie fobie, które nie sprzyjają wizerunkowi jego samego na arenie międzynarodowej – twierdzi Dolniak. – W wymiarze europejskim prezydent stał się hamulcowym. Ponadto po tym orędziu zepsuły się nasze relacje z Niemcami. Również Marek Borowski z LiD uważa, że to wystąpienie obniżyło autorytet prezydenta i to nie tylko w kraju, lecz także na arenie międzynarodowej. – Doradcy Lecha Kaczyńskiego co jakiś czas wpuszczają go na minę. Tym razem znowu tak się stało. A Jacek Kurski to taki męski odpowiednik femme fatale: czegokolwiek się dotknie, to popsuje – uważa Borowski. Telewizyjne orędzie prezydenta z 17 marca było reakcją na dyskusję wokół ratyfikacji traktatu lizbońskiego. Kaczyński powiedział m. in., że „nie wszystko w Unii musi być dobre dla Polski”. Orędzie ilustrowały migawki filmowe m.in. niemieckiej kanclerz Angeli Merkel w serdecznych stosunkach z szefową Związku Wypędzonych Eriką Steinbach. I przedwojenna mapa wielkich Niemiec. Pojawił się też film ze ślubu amerykańskiego geja Brendana Faya.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA