fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Teatr

Intryga Jaime Saloma w Teatrze Kamienica

„Intryga" hiszpańskiego dramaturga Jaime Saloma w Teatrze Kamienica
Teatr Kamienica
Jan Bończa-Szabłowski
„Intryga" przypomina starą prawdę, że na lato najbardziej odpowiednia jest zgrabna opowieść kryminalna - pisze Jan Bończa-Szabłowski.
Premiera stołecznego Teatru Kamienica to powrót do starych, dobrych czasów telewizyjnego Teatru Kobra. „Intryga" hiszpańskiego dramaturga Jaime Saloma zawiera porcję sensacji oraz niezłe aktorstwo. Co ciekawe, połowa realizatorów spektaklu związana jest z Teatrem Narodowym, a całość gościnnie reżyserował jego dyrektor Jan Englert. Zobacz galerię zdjęć
Oto bogaty biznesmen stojący na progu bankructwa postanawia sfingować własną śmierć, zgarnąć pieniądze z polisy i zacząć nowe życie. Żeby plan się powiódł, trzeba dokładnie opracować tytułową intrygę. Biznesmen składa zatem taką propozycję pewnemu szanowanemu lekarzowi, bo dowiaduje się, że ma on romans z jego żoną.
Obserwujemy liczne zwroty akcji, jest mnóstwo nieporozumień. Opowieść rozgrywa się w salonie, biurze, a nawet na cmentarzu. Kto żyje, a kto zginął, też nie do końca jest pewne. Widz  jest zaskakiwany i o to przecież chodzi. A o sukcesie spektaklu decyduje, oprócz scenariusza, precyzyjna reżyseria Jana Englerta. W tego typu opowieści to również konieczny warunek.
Wśród aktorów wyróżnia się Zbigniew Zamachowski. Gra policjanta safandułę, który mógłby być kuzynem porucznika Columbo. Niemrawy sposób prowadzenia śledztwa usypia czujność ewentualnych podejrzanych, nie usypiając uwagi publiczności. Beata Ścibakówna z klasą wcieliła się w postać kobiety pięknej i niebezpiecznej. Szymon Bobrowski (lekarz) oraz Tomasz Stockinger (zazdrosny mąż – milioner) z lekkim dystansem zagrali role  samców walczących o względy kobiety.
Drewnianym aktorstwem popisała się natomiast Joanna Koroniewska. Nawet w niewielkich, acz przecież znaczących, epizodach zaprezentowała brak scenicznego talentu. Nie chciałbym intrygować twierdzeniami, że zagrała jak w serialu, bo byłoby to obrazą dla wielu aktorów, którzy te dwie dziedziny potrafią doskonale łączyć.
Spektakl z funkcjonalną scenografią Jana Kozikowskiego to propozycja na letnie wieczory i, co ciekawe, jedyna reżyseria Jana Englerta powszechnie reklamowana w warszawskich tramwajach i autobusach. Można by się zastanowić, kto stoi za tą intrygą, bo dyrektor Teatru Narodowego ma w dorobku z pewnością kilka rzeczy znacznie bardziej wartych polecenia. Ale cóż, takie widać prawo rynku.
Jan Bończa-Szabłowski
 
 
 
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA