fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Tenis

Agnieszka już w ćwierćfinale

AFP
Droga do kolejnego zwycięstwa w Indian Wells była zaskakująco kręta i długa, ale Agnieszka Radwańska w końcu pokonała Ashley Harkleroad 4:6, 6:2, 6:4
W takich meczach jak ten nie sposób przewidzieć dalszego ciągu, bo tenisistki zdobywają i przegrywają gemy seriami, a własny serwis nie jest siłą, lecz balastem. Polka musiała w pojedynku z Harkleroad bronić własnego podania aż 21 razy (siedmiokrotnie - bez powodzenia), a w decydującym secie zaczęła prowadzić dopiero od stanu 5:4.
Agnieszka walczyła z niżej notowaną Amerykanką (73. WTA) blisko 2,5 godziny, od połowy pierwszego seta miała ciągle pod górę, potrafiła jednak dopisać kolejny punkt do listy ostatnich sukcesów. Można powiedzieć, że wypełniła już w kalifornijskim Indian Wells średnią na ten sezon: za ćwierćfinał (jest też w 1/4 finału debla) dostanie 115 punktów, a w pięciu poprzednich tegorocznych turniejach zdobyła ich łącznie 591. Teraz wszystko co ponad będzie miłym dodatkiem pozwalającym myśleć o awansie z 19. miejsca rankingu nawet do czołowej 15. Indian Wells to pod względem obsady, punktacji i premii jedna z najlepszych dat w tenisowym kalendarzu. Nad nią jest już tylko turniej w Miami, mistrzostwa WTA i Wielki Szlem.
W półfinale do wzięcia jest aż 210 punktów, ale drogę do nich zagradza na razie Swietłana Kuzniecowa, z którą Polka grała dotychczas cztery mecze i zwyciężyła tylko raz. Ale to jedyne zwycięstwo miało miejsce właśnie w tym roku, w trzeciej rundzie Australian Open, gdy Polka wygrała 6:3, 6:4. Mecz o półfinał (z niepokonaną w tym roku Marią Szarapową lub z Danielą Hantuchovą) odbędzie się prawdopodobnie jutro. Za Kuzniecową przemawia bilans spotkań z Polką i łatwość, z jaką wygrywa w Indian Wells (w walce o ćwierćfinał szybko pokonała Caroline Wozniacki). Za Agnieszką – to, że wychodzenie cało z każdej opresji ostatnio weszło jej w nawyk. W Kalifornii pokazała to już dwa razy, tak jakby musiała odpracować wolny los i odpoczynek w pierwszej rundzie. Po trwającym 2 godziny meczu z Shuai Peng wczoraj przyszedł jeszcze dłuższy i bardziej trzymający w napięciu pojedynek z Harkleroad. Rywalka osiągnięcia w WTA Tour ma średnio imponujące – dotychczas wygrywała tylko challengery – ale przed własną publicznością zwykle wypada dobrze. Kiedyś Ashley była popychana do wielkiej kariery przez firmę Nike i tych, którzy widzieli w niej drugą Annę Kurnikową, a agencje marketingowe walczyły o Amerykankę, rozdając tzw. dzikie karty do dużych turniejów. Nie wszystko poszło tak, jak zakładano, ale dziś Harkleroad wychodzi z kryzysu i wraca powoli tam, gdzie udało jej się dojść w 2003 roku (była wtedy 39. w rankingu). Zanim stanęła naprzeciw Agnieszki, pokonała w Indian Wells Dinarę Safinę, 15. na świecie. Mecz z Radwańską pokazał, że to nie było przypadkowe zwycięstwo. Od 1:4 w pierwszym secie Harkleroad potrafiła wygrać z Polką sześć kolejnych gemów, a w decydującym secie, gdy wyszła na prowadzenie 4:2, wydawało się, że mecz zakończy się po jej myśli. Wówczas jednak Agnieszka po raz kolejny ruszyła w pogoń i nie oddała już żadnego gema. • A. Radwańska (Polska, 10) - A. Harkleroad (USA) 4:6, 6:2, 6:4 • S. Kuzniecowa (Rosja, 2) - C. Wozniacki (Dania) 6:2, 6:3 • D. Hantuchova (Słowacja, 5) - S. Mirza (Indie, 21) 6:1, 7:6 (7-4). II runda debla: • I. Benesova, A. Radwańska (Czechy, Polska) - G. Dulko, S. Peer (Izrael, 5) - walkower (kontuzja Dulko) • A. Rosolska, S. Sfar (Polska, Tunezja) - D. Hantuchova, A. Sugiyama (Słowacja, Japonia, 8) - 1:6, 0:6. Wszystko o turnieju w Indian Wells www.pacificlifeopen.com
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA