fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Etyka uczonych, etyka dziennikarzy

Prof. Michał Kleiber
Fotorzepa, Dominik Pisarek Dominik Pisarek
Jak ocenić zilustrowanie tekstu w gazecie zdjęciem sugerującym moją rolę dokładnie przeciwną ?do przeze mnie odegranej? – pyta prezes PAN.
Jak można łatwo i skutecznie nadszarpnąć wypracowany przez lata czyjś publiczny wizerunek? Jest dobra metoda – publikacja na czołowej stronie poczytnej gazety dużego zdjęcia tej osoby, koniecznie z ponurym wyrazem twarzy, bezpośrednio pod tytułem artykułu zawierającym złowieszcze słowa „Amber Gold". A w tekście podanie jeszcze jakiegoś nieprawdziwego faktu, choćby drobnego, ale łącznie ze zdjęciem skutecznie budującego paradoksalnie zafałszowany przekaz.
To, że osoba na zdjęciu nie jest podejrzana o popełnienie jakichkolwiek wykroczeń, tylko wręcz przeciwnie, położyła kres działaniu mającemu takie znamiona, ma, jak się okazuje, nieistotne znaczenie – historia nieodparcie przypomina informację Radia Erewań o rozdawaniu samochodów na placu Czerwonym („nie samochody, tylko rowery i nie rozdają, tylko kradną") . Trochę pomaga zamieszczone po paru dniach przez gazetę jednoznaczne sprostowanie, choć oczywiście zdjęcie plus dramatyczny tytuł ma siłę rażenia wielokrotnie większą niż pisana drobnym drukiem wzmianka.

Straty będą zrekompensowane

Tym nieszczęsnym bohaterem byłem tym razem ja, a tekst („Komercjalizacja PAN, czyli mini Amber Gold w nauce", „Dziennik Gazeta Prawna", 20 stycznia 2014) dotyczył nieprawidłowości w prowadzeniu studiów doktoranckich i podyplomowych w jednym z instytutów PAN. Dyrekcja tego Instytutu, cieszącego się skądinąd bardzo dobrą opinią, podjęła w ostatnim okresie szereg działań mających wychodzić naprzeciw silnemu zapotrzebowaniu społecznemu na pogłębioną edukację ekonomiczną.
Niestety, w swoich poczynaniach kierownictwo Instytutu zaniedbało spełnienia pewnych wymagań proceduralnych wymaganych przez polskie prawo, takich jak np. uzyskanie poparcia dla programu prowadzonych zajęć ze strony renomowanej Rady Naukowej Instytutu. Zaistniała sytuacja spowodowała liczne komplikacje formalne i zrozumiałe rozczarowanie słuchaczy. Moja osobista ocena działań dyrekcji Instytutu w tej sprawie jest jednoznacznie krytyczna, pociesza mnie jednak fakt, iż wszelkie wyrządzone słuchaczom straty moralne i finansowe zostaną niebawem w pełni zrekompensowane.
Nowa dyrekcja zamierza naprawić wszystkie powstałe u słuchaczy szkody moralne i materialne
Aby prawidłowo ocenić przebieg całego zdarzenia i podjęte kroki naprawcze, niezbędne jest przytoczenie paru zasadniczych faktów dotyczących Polskiej Akademii Nauk. Akademia to wybieralne grono 350 najwybitniejszych polskich uczonych pracujących na uczelniach i w instytutach badawczych, około 200 wybitnych uczonych zagranicznych, a także sieć 70 samodzielnych instytutów naukowych zlokalizowanych w różnych miastach Polski oraz ponad 100 komitetów naukowych demokratycznie wybieranych przez całe krajowe środowiska badawcze w poszczególnych dyscyplinach nauki. Zgodnie z obowiązującą ustawą o PAN jej instytuty mają własną osobowość prawną odrębną od osobowości prawnej samej Akademii. Tym samym ponoszą całkowitą odpowiedzialność za swą działalność.

Inna rola Akademii

Podstawowa działalność badawcza instytutów finansowana jest bezpośrednio z budżetu państwa w pozycji 'Nauka', a wysokość otrzymywanych środków ustalają na podstawie szczegółowo prowadzonych ocen gremia całkowicie niezależne od Akademii. Podobnie jest z drugim podstawowym źródłem funduszy badawczych, zdobywanych przez pracowników instytutów w krajowych bądź unijnych konkursach na najlepsze projekty badawcze. Zarówno posiadające osobowość prawną instytuty, jak i nieposiadające osobowości komitety są w pełni autonomiczne we wszystkich swoich działaniach i nie konsultują z władzami Akademii podejmowanych przez siebie inicjatyw. Powoduje to rozliczne nieporozumienia medialne – często np. oświadczenia i raporty ogłaszane przez komitety bądź nawet tylko ich części zyskują w mediach nieuprawniony status stanowisk Akademii.
Ostatnio było tak w związku z komitetowymi oświadczeniami dotyczącymi różnych aspektów edukacji, zmian klimatu czy energetyki. Rola Akademii jest zaś inna – reprezentuje ona PAN wobec władz, przyjmuje i ogłasza stanowiska w ważnych dla kraju sprawach (w tym szczególnie tych, które dotyczą spraw edukacji, nauki i wdrażania innowacji), przeprowadza konkursy na dyrektorów placówek badawczych, koordynuje wiele działań dotyczących współpracy międzynarodowej w ramach prawie 100 umów tego typu, zarządza przedstawicielstwami naszej nauki w najważniejszych europejskich stolicach, prowadzi rozległą działalność konferencyjną, wydawniczą i popularyzatorską, stwarza poprzez sieć komitetów możliwości funkcjonowania ponad 100 najbardziej opiniotwórczych gremiów w poszczególnych dyscyplinach nauki, dba o znaczny majątek nieruchomy, zarządza ważnymi dla kultury narodowej instytucjami, takimi jak wspaniałe biblioteki w Kórniku i Gdańsku, Ogród Botaniczny w Powsinie czy unikatowa hodowla konika polskiego w Popielnie.
Już przeszło rok temu, natychmiast po otrzymaniu pierwszych sygnałów o ewentualnych nieprawidłowościach, podjąłem jedyną w tej sytuacji możliwą prawnie decyzję o przeprowadzeniu w owym Instytucie działań sprawdzających. Ich ustalenia potwierdziły możliwe nieprawidłowości, w tym także dotyczące sposobu wydawania i księgowania środków finansowych w budżecie Instytutu (budżet ten jest oczywiście całkowicie niezależny od budżetu Akademii, wbrew sugestiom zawartym we wspomnianym artykule).

Problemy w różnych środowiskach

Natychmiastowym skutkiem audytu było moje zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa złożone w prokuraturze – sprawa jest w toku. Powołana Komisja Wyborcza dokonała wyboru nowego dyrektora, który po zapoznaniu się z sytuacją uznał za zasadne zwolnienie trzech członków poprzedniego kierownictwa Instytutu. Nowa dyrekcja natychmiast zajęła się sprawą naprawienia wszystkich powstałych u słuchaczy szkód moralnych i materialnych. Krótko mówiąc, działania Instytutu w poprzednim okresie były w zakresie kształcenia z pewnością nieprzemyślane, a być może niezgodne z prawem.
I to tyle o etyce uczonych – zdecydowana reakcja zakończyła niefortunny etap działalności Instytutu z realnymi szansami na szybkie odzyskanie przez niego dawnej renomy. A co powiedzieć o etyce dziennikarskiej? Jak ocenić zilustrowanie tekstu zdjęciem sugerującym moją rolę w sprawie dokładnie przeciwną do przeze mnie odegranej, bez porozumienia się ze mną, z efekciarskim tytułem całkowicie nieadekwatnym do skali problemu? Ciekawi mnie, czy redakcja owej gazety, kierując się chęcią uatrakcyjnienia swego przekazu, jest świadoma konsekwencji, jakie tego typu publikacje powodują? Wygląda na to, że problemy z etyką zawodową występują w różnych środowiskach...
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA