fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Prezydent włączył się w walkę o traktat

Rzeczpospolita
Eliza Olczyk
Nie ma porozumienia w sprawie przyjęcia traktatu z Lizbony. PO i LiD zbojkotowały rozmowy z PiS. Prezydent dziś przedstawi Sejmowi swój projekt ustawy i przestrzega, że innej może nie podpisać
Na nic zdała się pięciodniowa przerwa w obradach Sejmu. PO i PiS nie doszły do porozumienia w sprawie ratyfikacji traktatu. Dziś posłowie wznowią debatę. Jednak ciągle nie wiadomo, czym ona się zakończy.
Do walki o ratyfikację włączył się wczoraj wieczorem prezydent Lech Kaczyński. Zaprosił do Pałacu Prezydenckiego szefów klubów parlamentarnych. Godzinę później wygłosił w telewizji publicznej orędzie, które miało niezwykłą formę. W jego wystąpienie wmontowano migawki z negocjacji nad traktatem. Lech Kaczyński tłumaczył, że protokół brytyjski do Karty praw podstawowych chroni Polaków przed niemieckimi żądaniami zwrotu mienia pozostawionego na ziemiach zachodnich i przed narzuceniem przepisów „sprzecznych z przyjętym w Polsce porządkiem moralnym”. Przy tych słowach pojawiła się migawka ze ślubu dwóch homoseksualistów. Pokazano też Erikę Steinbach, szefową Związku Wypędzonych w towarzystwie kanclerz Niemiec Angeli Merkel. W tle wystąpienia słychać było muzykę z serialu „Polskie drogi”. Lech Kaczyński zakończył wystąpienie zapowiedzią, że przedstawi Sejmowi własny projekt ustawy o ratyfikacji traktatu, która będzie gwarantowała nienaruszalność wynegocjowanych przepisów.
Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski jest sceptycznie nastawiony do inicjatywy prezydenta. – Propozycję Lecha Kaczyńskiego trzeba potraktować poważnie – mówił w „Kropce nad i”. – Boję się jednak, że jego rozwiązanie może być niezgodne z konstytucją, bo w ustawie ratyfikacyjnej nie ma miejsca na interpretację traktatu. Ona tylko przesądza, czy jesteśmy na tak czy na nie. Wojciech Olejniczak uważa, że spotkanie u prezydenta nie przełamało pata, jaki wytworzył się w sprawie ratyfikacji. – Prezydent postanowił chyba przejąć inicjatywę i pokazać, że chce ratyfikacji traktatu – komentuje szef Klubu LiD. Jego zdaniem Lech Kaczyński starał się zaszantażować PO. – Poinformował nas, że jeżeli ustawa nie będzie zawierała poprawek PiS, to on nie musi jej podpisywać – opowiada Olejniczak. Również Grzegorz Dolniak, wiceprzewodniczący Klubu PO uważa, że „pohukiwania prezydenta zabrzmiały niebezpiecznie”. – Liczyliśmy, że będzie namawiał szefów klubów do kompromisu i przedstawi ciekawą propozycję – mówi Dolniak. – Tymczasem zaprosił ich chyba tylko po to, żeby poinformować o tym, co będzie w orędziu. Stanisław Żelichowski, szef Klubu PSL, także uznał, że inicjatywa prezydenta nie pomoże w przyjęciu ustawy o ratyfikacji traktatu, tylko ją utrudni. Olejniczak uważa, że w tej sytuacji trzeba poważnie zastanowić się nad ratyfikacją traktatu w referendum. Tego rozwiązania nie wyklucza też PO. Marszałek Komorowski obawia się jednak, że Polacy się nie zmobilizują i z powodu zbyt niskiej frekwencji referendum będzie nieważne. Wczoraj w nocy u premiera Donalda Tuska odbyła się narada ścisłego kierownictwa PO. Niektórzy politycy mówili, że referendum w sprawie traktatu można połączyć z wcześniejszymi wyborami do parlamentu. Jednak mimo zamieszania na scenie politycznej prawie 60 procent Polaków nie chce przedterminowych wyborów (według sondażu GfK Polonia dla „Rzeczpospolitej”). Przeszło połowa pytanych nie chce wcześniejszych wyborów, nawet jeżeli politycy nie potrafią się porozumieć w sprawie warunków ratyfikacji traktatu z Lizbony. 34 procent gotowych byłoby jednak pójść do urn, mimo że poprzednie wybory odbyły się zaledwie pięć miesięcy temu. Telefoniczny na 17 marca na 500-osobowej grupie dorosłych Polaków.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA