fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Lwów wyzwolił się pierwszy

W stolicy Galicji władze centralne nie mają już nic ?do powiedzenia, podobnie jak w wielu obwodach kraju.
Korespondencja ?ze Lwowa
Fala protestów rozlała się po Ukrainie. W kilkunastu obwodach Ukrainy protestujący zajęli bądź otoczyli budynki Obwodowych Administracji Państwowych (OPA). W trzech kolejnych organizowane są masowe manifestacje.
Pierwszy do walki dał sygnał Lwów. Mieszkańcy miasta, które przez wielu uznawane jest za bastion ukraińskiego nacjonalizmu, już w ubiegły czwartek zdobyli przedstawicielstwo władzy centralnej na region lwowski. Wiele doniesień medialnych łączyło z całą akcją środowisko związane z ultraprawicową partią Swoboda. Jednak na specjalnie zwołanej w ubiegłą sobotę konferencji prasowej przedstawiciele tymczasowej „administracji" budynku odcięli się od politycznych konotacji.

Swobody tu nie ma

– Potwierdzam, wśród nas nie ma przedstawicieli partii Swoboda – powiedział w rozmowie dla „Rz" Andrij Sokołow, który pełni obowiązki komendanta budynku. – Całe przedsięwzięcie od początku do końca zostało przeprowadzone przez zwykłych obywateli, którzy mają dosyć bezsilności naszej opozycji. To wyraz naszego nacisku nie tylko na władze, ale również na polityków z przeciwnego obozu.
Słowa Sokołowa potwierdziła niejedna osoba, z którą rozmawiałem w zajętym przez protestujących budynku. Wśród ukraińskiego społeczeństwa niezadowolenie z opozycji systematycznie wzrasta, a w wypadku wielu obywateli już dawno przekroczyło ono punkt krytyczny.
Wobec takiej niechęci do polityków i ich działań, pytam Sokołowa o plany protestujących. – Obrona budynku, kampania na rzecz przekonania milicji i wojskowych, by przeszli na naszą stronę, oraz pomoc rannym w Kijowie. Tam strach do szpitala trafić, od razu milicja lub „nieznani sprawcy" zabierają ludzi. Dlatego organizujemy poszkodowanym transport do Lwowa i leczenie tutaj – odpowiada.
Chodząc po Lwowie, nie sposób nie odczuć, że to właśnie obywatele biorą sprawy w swoje ręce.
Powstały punkty medyczne, kuchnia, miejsce do ogrzania się. Dba się o czystość i porządek. Kobiety i dziewczyny regularnie roznoszą posiłki po budynku, częstują z szerokim uśmiechem, żartują. Trzeba przecież pokazać swój profesjonalizm i odpowiedzialność za dobro wspólne. Do życia powołane zostały również oddziały samoobrony budynku, liczące już 300 mężczyzn. Chętnych było dużo więcej, ale koordynatorzy akcji postanowili ograniczyć liczbę osób na barykadach i w samym budynku. Zwłaszcza że jedno skrzydło administracji zajmuje ok. 30 młodych chłopców  z radykalnego Prawego Sektora. To ich przedstawiciele biorą w większości udział w starciach z milicją w Kijowie.
Zamaskowani, podejrzliwi, podekscytowani oddzielili swoją część budynku kotarą, wpuszczają tylko swoich. Stawiają wiele pytań, uważnie obserwują. Ostatecznie udaje mi się ich przekonać do pokazania swojego sztabu. W paramilitarnych uniformach przy stołach siedziało kilku młodych chłopców, reszta krzątała się po korytarzach. Najstarszy ledwo skończył dwadzieścia lat, reszta miała po osiemnaście, siedemnaście, szesnaście lat.
Ukraińcy okupują budynek Rady Miejskiej w Kijowie

Kozacy ?z Prawego Sektora

Nazywają siebie Kozakami, udają pewność siebie, podkreślają, że teraz trwa już wojna. Mają poobijane palce, strupy na kostkach, większość dopiero co wróciła z Kijowa. Potwierdzają – tam pojechali wszyscy najbardziej radykalni i najsilniejsi od nich. W regionach zostali ludzie, którzy potrzebują odpoczynku i organizują im pomoc logistyczną, zbierają pieniądze, odzież, narzędzia walki. Z każdym zdaniem sprawiają jednak wrażenie coraz bardziej speszonych, a nawet nieśmiałych. Po moim wyjściu szybko potrafili jednak wrócić do hardej pozy. Są w końcu na wojnie.
Sam Lwów żyje protestem nie tylko w okolicach ulicy Wynnyczenki, gdzie znajduje się budynek OPA. Żywym i dynamicznym miejscem protestów są spontanicznie zorganizowane barykady, które szczelnie otoczyły siedziby lwowskich oddziałów Berkutu i wojsk wewnętrznych. Wybudowali je ludzie, którzy na niedawną wieść o planowanym przesunięciu kolejnych jednostek ze Lwowa do Kijowa skrzyknęli się poprzez portale społecznościowe i pocztę pantoflową. W ciągu kilku dni wyłoniono koordynatorów poszczególnych barykad, ludzie zaczęli wspierać protestujących. Regularnie przywożone jest drewno na opał, jedzenie, napoje, ale przede wszystkim elementy, które służą do wzmacniania blokady – zużyte opony, kawałki metalu, drewna, worki z lodem lub piaskiem.
Przy dziesięciu  barykadach stoją grupki, które liczą po kilkanaście, kilkadziesiąt osób. Organizowane są patrole, które wyłapują prowokatorów i agentów służb ubranych po cywilnemu. Kontrolują one także czy siłowe jednostki władzy nie próbują się wydostać inną drogą. To wnioski z lekcji, którą otrzymali od żołnierzy wojsk wewnętrznych, którzy zdemontowali w jednym miejscu metalowy płot otaczający ich bazę i tamtędy próbowali wyjechać. Bezskutecznie – ich działanie dostrzegli rozlokowani w wieżowcu koło bazy obserwatorzy. W systemie zmianowym mężczyźni z wysokości kontrolują ruchy żołnierzy.
W wypadku niepokojącej aktywności od razu włączają streaming i za pomocą tableta podłączonego do routera robią relację w Internecie. Z ludźmi z dołu komunikują się podarowanymi krótkofalówkami.
Tutaj nikt już nie zrezygnuje, nie wykruszy się – mówi „Rz" Anatolij Martyniuk, lwowski malarz, obecnie koordynator jednej z barykad wokół bazy wojsk wewnętrznych. – Tu gra toczy się o przyszłość kraju. Ja sam walczę o lepsze życie dla moich wnuków, żeby przyszło żyć im w lepszym państwie niż mnie i mojemu synowi. Za to mogę pójść do więzienia, bo przynajmniej nie będę się wstydził, że nic nie zrobiłem – wyjaśnia Martyniuk.

Pamięć o Werbickim

Rozmawiamy przy płocie, na którym zawieszone jest zdjęcie Jurija Werbickiego, brutalnie zamordowanego przez „nieznanych sprawców" aktywisty Majdanu. Pytam, co oznacza dla Lwowa jego śmierć. – Werbicki stał się nowym ukraińskim aniołem, męczennikiem za sprawę – odpowiada Anatolij. – Jego śmierć dotknęła tak wszystkich, bo został zamordowany nie dlatego, że bił się z milicją, rzucał w nią koktajle Mołotowa czy szturmował budynki. Poniósł śmierć wyłącznie dlatego, że był na Majdanie. Po prostu był. Chciał wyrazić swoje zdanie i powiedzieć „nie" tej bandyckiej władzy. A oni go zabili...
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA