fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Złośliwy Święty Mikołaj

Witold M. Orłowski, główny ekonomista PwC.
Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Święta minęły, Nowy Rok dopiero przed nami. Człowiek rozsiadł się z kieliszkiem dobrego wina w ręce, rozmarzył, podsumował w myśli, co też nam Święty Mikołaj przyniósł, a jakie kolejne prezenty czekają nas w nadchodzącym roku...
...i jak się człowiek tak zastanowił, to przyszło mu do głowy, że dobrotliwy, siwobrody święty wykazał się niejednokrotnie nieco złośliwym poczuciem humoru.  Rózgi wprawdzie zostawił w saniach (znaczy, że aż tak bardzo nie nagrzeszyliśmy), wtaszczył przez komin całkiem obfity wór z podarunkami (cóż tu ukrywać – wyraźnie lepszy niż w zeszłym roku), prezenty przyniósł niby bardzo fajne, ale...
Giełdowym inwestorom Święty Mikołaj przyniósł na przykład całkiem solidny wzrost cen akcji w drugiej połowie roku.  Ale swój prezent niby przez przypadek zawinął nie w ozdobny papier, ale w egzemplarz „Wall Street Journal" stawiający pytanie, czy początek końca amerykańskiego dodruku pieniądza nie będzie już wkrótce oznaczał bessy na sztucznie napompowanej giełdzie nowojorskiej (i co to może oznaczać dla giełdy w Warszawie?).
Przedsiębiorcom Święty Mikołaj przyniósł dane GUS na temat rosnącej produkcji przemysłowej, ustępującej zapaści w budownictwie, rosnącym eksporcie i zatrudnieniu. Ale gdzieś pod koniec podrzucił też złośliwie informację o tym, że obniżony został rating Unii Europejskiej (co oznacza, że w ocenie rynków to wcale nie musi być jeszcze koniec kłopotów w strefie euro), że ożywienie w Zachodniej Europie jest słabiutkie, a ostatnio obserwowane wzmocnienie złotego może przyhamować eksport i u nas.
Prezydentowi Święty Mikołaj przyniósł na stół ustawę o zmianach w OFE, która według rządu ma znacznie ułatwić prowadzenie w najbliższych latach polityki fiskalnej – a zwłaszcza dać większą swobodę we współfinansowaniu przez rząd i samorządy projektów unijnych.  Ale po cichu podrzucił również dla kompletu list od szeregu ekonomistów i prawników, grożący prezydentowi ogniem piekielnym za podpisanie ustawy uważanej przez nich za niezgodną z konstytucją.
Nowemu ministrowi finansów Święty Mikołaj dał za to w prezencie budżet, który wygląda na znacznie łatwiejszy do realizacji od tegorocznego budżetu.  A nawet – to już zagrywka wyjątkowo perfidna – obiecał, że skutkiem zmian w OFE zamiast deficytu może pojawić się w nim jednorazowa nadwyżka.  Ale jednocześnie ze złośliwym błyskiem w oku przypomniał, że nic tak nie wzmaga apetytu polityków na wydawanie pieniędzy niż zbliżające się wybory i bardziej lub mniej pozorny luz w budżecie.
Słowem, coś się nam święty w tym roku zbiesił, a prezenty wybrał dość dziwne.
Ale nie ma co aż tak się gniewać.  Gdzież Świętemu Mikołajowi do złośliwości przyszywanego kuzyna ze Wschodu, czyli Dziadka Mroza!  On przywiózł Ukrainie obniżkę cen rosyjskiego gazu i 15 miliardów dolarów kredytu od dobrotliwego prezydenta Putina... z sugestią, że przyjęcie tego daru może ich w przyszłości kosztować znacznie, znacznie więcej, niż ten dar jest wart.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA