fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Jak nie paczka, to co

Coraz częściej partnerzy i klienci przedsiębiorstw zamiast świątecznych koszy z alkoholem i słodyczami dostają informację o przekazaniu niemałych kwot na szczytny cel.
Firm decydujących się na inną formę wydania pieniędzy w okresie Bożego Narodzenia jest z roku na rok coraz więcej.
Zdaniem dystrybutorów świątecznych paczek wysyłanych przez korporacje nowy zwyczaj zyskuje jednak zwolenników dość wolno. Inny trend to ograniczenia zawartości świątecznych przesyłek – bo fiskus patrzy i liczy.
Zdecydowanie widoczny jest za to powrót do tradycji wysyłania papierowych kartek świątecznych, po niedawnej modzie przekazywania życzeń pocztą elektroniczną. Chociaż papier jest droższy niż wysłanie mejla, a złożenie bożonarodzeniowych życzeń tą drogą wymaga więcej zachodu.

Na szczytny cel

Wysyłanie świątecznych paczek ograniczają kolejne banki, które przekazują pieniądze na szlachetny cel. „Wzorem ubiegłego roku budżet przeznaczony na upominki dla klientów i pracowników przekazaliśmy Caritas" – czytamy na kartce z życzeniami wysyłanej przez mBank. I dalej numer konta z zachętą wsparcia tej organizacji. Podobną akcję kontynuuje w tym roku BZ WBK.
Cegiełki z życzeniami zastąpiły w tym roku tradycyjne prezenty (czekoladki czy wina) przekazywane klientom Accenture. – Akcję prowadzimy pod hasłem: „W tym roku chcemy dać Ci coś cennego". W Accenture wierzymy w zmianę i jej pozytywny wpływ na nasze życie. Każda cegiełka przekazana klientowi to realne pieniądze na wsparcie wybranych przez nas fundacji. Są to prężne, lokalne organizacje, które znamy i które wnoszą coś dobrego do sytuacji osób żyjących wokół nas – mówi Magdalena Sawicka, menedżer ds. marketingu i komunikacji w Accenture.
Na każdej cegiełce jest napis: „Zdecydowaliśmy się, że w miejsce zwyczajowych upominków, wesprzemy w Twoim imieniu wybrane fundacje i organizacje pożytku społecznego – wnosząc coś dobrego do sytuacji osób, które żyją wokół nas".
Akcja została zorganizowana na zasadach wewnętrznego pozyskiwania funduszy. Osoby zarządzające projektami i budżetami w firmie przekazywały listy osób zatrudnionych u klientów, do których chciały wysłać życzenia wraz z cegiełkami, oraz deklarowały kwoty wsparcia fundacji ze swoich budżetów. W ten sposób w ramach akcji zebrano w Accenture 80 tys. zł.

Korzyści dla wszystkich

Polski oddział Ericssona zamiast świątecznych koszy do kartek z życzeniami dołączył w tym roku lalki aniołki zrobione przez pacjentów Centrum Zdrowia Dziecka. W zamian firma przekazała na konto centrum sporą kwotę.
– Działalność Corporate Social Responsibility rządzi się bardzo biznesowymi i trzeźwymi zasadami, ale przekształca się w procedurę instytucjonalną, jeżeli nie daje radości i przekonania o pożyteczności zaangażowania – mówi Katarzyna Pąk, dyrektor komunikacji marketingowej w Ericssonie.
Kontakty Ericssona ze szkołą w CZD zaczęły się się od korespondencji z Moniką Wójtowicz, odpowiedzialną w placówce za poszukiwanie środków na działalność. – Nie prosiła o pieniądze, ale o to, żebyśmy przyjechali i zobaczyli, jak szkoła funkcjonuje. Wizyta w Centrum Zdrowia Dziecka podsunęła nam pomysł napisania aplikacji „Księga Ucznia", rejestrującej m.in. wyniki w nauce wszystkich dzieci, które przewijają się przez przyszpitalną szkołę. Dotychczas Ericsson nie zajmował się takimi projektami, a „Księga Ucznia" wymagała zrozumienia potrzeb nauczycieli i znalezienia rozwiązania, które byłoby do przyjęcia przez informatyków w CZD. Potem pojawił się pomysł zrobienia ozdób choinkowych i sprzedania ich na kiermaszu w siedzibie Ericssona oraz przygotowania aniołków dla klientów firmy – opowiada Katarzyna Pąk.
– Nasi pacjenci, zamiast myśleć o chorobie, bawią się, wykańczając świąteczne ozdoby. Dla dzieci przygotowywanie aniołków było także doskonałą formą terapii. Jeśli któreś z nich nie ma zdolności plastycznych, to wypychało lalki. To potrafi każdy. Pomagali im w tym rodzice. Łącznie przygotowali dla Ericssona 300 takich lalek – mówi Grażyna Lidia Michalczuk, dyrektorka szkoły przy CZD. A Ericsson przekazał przed świętami na konto szkoły kwotę, którą w tym roku wydałby na świąteczne prezenty.

Fiskus wymusza oszczędności

Jeśli polskie przedsiębiorstwa nawet nie rezygnują z wysyłania paczek czy koszy, to coraz częściej zmieniają ich zawartość. Zgodnie z tym, co mówią przedstawiciele firm zajmujących się ich dystrybucją (chcą zostać anonimowi, bo pracują dla konkretnych klientów), obdarowujący bardzo dbają o to, żeby obdarowani nie mieli kłopotów z fiskusem.
Przedsiębiorstwa obdarowujące partnerów i klientów dbają, żeby wartość podarunku nie przekroczyła progu 200 złotych, czyli wartości prezentu (prezentów), jakie można otrzymać w ciągu roku bez deklarowania ich w urzędzie skarbowym.
W innych przypadkach widać wyraźnie, że firma ma wprawdzie coraz więcej klientów, ale jej świąteczny budżet nie uległ zwiększeniu, więc paczka jest nieco skromniejsza. Przedstawiciele firm przygotowujących paczki muszą się sporo nagłowić, co zrobić, żeby zaproponować taki zestaw, który jest atrakcyjny, a nie jest przy tym drogi. Coraz częściej zamawiane są bombki z logo przedsiębiorstw, niebanalne pudełka czekoladek, notesy, a w miejsce wina pojawia się miód pitny.
Panuje moda na kuchnię włoską – w paczkach jest więc często oliwa, oliwki, paczki spaghetti, kapary, sos pesto. Wtedy bez problemu można zmieścić się nawet w granicach 40–60 złotych za paczkę – mówi przedstawiciel jednej z firm dystrybucyjnych.
Biuro prasowe LOT, tak samo jak wszystkie inne działy wchodzące do struktury tego przewoźnika, odczuły skutki ostrych cięć wydatków. Dlatego zamiast tradycyjnych paczek przygotowało w prezencie dla dziennikarzy kubki ręcznie malowane przez pracowników działu komunikacji. Najczęściej udekorowane były one nazwami portów, do których latają samoloty LOT. Z konieczności ich liczba musi zostać w przyszłym roku poważnie ograniczona, bo takie są wymogi Komisji Europejskiej, która ocenia, czy polski przewoźnik kwalifikuje się do uzyskania pomocy publicznej. Każdy z kubków był wypalany przez półtorej godziny w domowym piecyku w temperaturze 180 stopni.
Nadal jednak nie brak w Polsce przedsiębiorstw, które hołdują starej tradycji. Często z wielomiesięcznym wyprzedzeniem rozpisują przetargi na obsługę świątecznej wysyłki nawet kilku tysięcy takich prezentów. Tyle że z roku na rok jest ich coraz mniej.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki, d.walewska@rp.pl

Sushi zamiast karpia, Araukaria zamiast choinki

Zmieniają się nie tylko zwyczaje firmowe, również prywatnie świętujemy w mniej tradycyjny sposób. Na stołach oczywiście wciąż królują postne potrawy, ale zdarza się, że karpia w galarecie zastępuje sushi. To w końcu też ryba, tyle że inaczej podana i nie wszystkich na nią stać. Zestaw sushi np. dla ośmiu osób nie jest tani i trzeba się liczyć z wydatkiem przynajmniej 500–600 złotych. Za takie pieniądze z łatwością przygotujemy wystawną kolację wigilijną.
Zdaniem Barbary Jaremy, współwłaścicielki restauracji Checz Rybacka w Borowie na Kaszubach, z nietradycyjnych potraw, podczas tej najważniejszej kolacji w roku na polskie stoły przebiły się jedynie krewetki. – Ale już na pierwszy i drugi dzień świąt jadłospis jest bardziej zróżnicowany. Przestał królować indyk. Coraz więcej przygotowujemy kaczek, gęsi i dziczyzny – dodaje Barbara Jarema.
Polacy powoli zaczynają odchodzić nie tylko od świątecznego menu, lecz także od wigilijnego stołu. – W tym roku na święta wyjedzie z Polski o 12 proc. osób więcej niż rok temu – mówi Magdalena Fijołek z eSky.pl. Jej zdaniem coraz więcej jest osób, które wykupują pakiet w biurze podróży, bo chcą spędzić święta z dala od gorączki zakupów i męczących przygotowań. – Dla nich nie ma znaczenia, co zjedzą na wigilię czy świąteczny obiad. Ważne, żeby odpocząć – dodaje Magdalena Fijołek. Zdaniem Joanny Gawrońskiej, właścicielki biura podróży Jaknalato, takie osoby szukają wylotu od 22–23 grudnia. – W dalszym ciągu jednak tradycja zwycięża, czyli święta z rodziną, a wyjazd potem, najwcześniej 26 grudnia, tak żeby sylwester był już na wakacjach – mówi. Najpopularniejsze kierunki bożonarodzeniowych wyjazdów to Hiszpania kontynentalna, Wyspy Kanaryjskie, Madera. Z kierunków egzotycznych: Tajlandia, Indonezja i Kenia.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA