Banki

Stany Zjednoczone sprzątają po hipotecznym bałaganie

Najpoważniejsze amerykańskie instytucje finansowe chcą odbudować zaufanie do rynków
Stany Zjednoczone przystąpiły do generalnych porządków w sektorze finansów, aby uniknąć powtórki obecnego kryzysu kredytowego. Przepisy zostaną zmienione tak, by w większym stopniu chroniły obywateli i bardziej restrykcyjnie karały oszustów.
Trzy najważniejsze osoby w amerykańskich finansach – sekretarz skarbu Henry Paulson, szef Rezerwy Federalnej Ben Bernanke i szef Komisji Papierów Wartościowych (SEC) Christopher Cox – wystąpiły wspólnie z propozycjami zmian, które mają uzdrowić targaną kryzysem hipotecznym branżę finansową. – Naszym celem nie jest znalezienie wymówek i kozłów ofiarnych. Do obecnych problemów przyczynili się ci, którzy popełnili oszustwa lub działali niezgodnie z prawem. Władze powinny ich ścigać. I robią to – powiedział Henry Paulson. Jego zdaniem, aby odbudować zaufanie inwestorów do amerykańskich rynków finansowych, zmiany w prawie powinny nadążać za rosnącą ofertą produktów hipotecznych i egzotycznych papierów dłużnych.Program zmian opracowała prezydencka Grupa Robocza ds. Rynków Finansowych. W jej skład wchodzą członkowie władz Fedu, SEC i komisji ds. transakcji terminowych surowcami CFTC. Grupa pracowała siedem miesięcy. Co zawierają propozycje reform? Fed ma opracować bardziej surowe reguły ochrony konsumentów, nadzór nad sektorem, a sankcje za oszustwa zostaną zaostrzone. Agencje ratingowe będą zmuszone do zaostrzenia procesu oceny produktów opartych na kredytach, a fundusze zarządzające papierami dłużnymi muszą lepiej informować władze o ryzyku związanym z ich portfelami inwestycyjnymi.
400 mld dol. - zdaniem ekonomistów co najmniej tyle wyniosły straty spowodowane kryzysem hipotecznym Istotą reformy jest też wzmocnienie nadzoru nad maklerami udzielającymi kredytów hipotecznych, którzy muszą uzyskać licencje na kontynuowanie działalności. – Przepisy powinny sprzyjać innowacjom i pomagać w przywracaniu zaufania inwestorów – podkreślił Paulson. Według niego podstawowy problem tkwi w znalezieniu równowagi, bo zmiany prawne nie powinny równocześnie zmniejszać skuteczności działania rynków finansowych albo pozbawiać kredytów tych, którzy ich potrzebują. Do zaostrzenia przepisów dochodzi po kilku miesiącach zaburzeń na rynkach finansowych, które nie potrafiły się uporać z kryzysem kredytowym. Banki, które czasem nie znały składu swych portfeli, odkrywały kolejne słabnące aktywa, co zmuszało je do dużego ich deprecjonowania. Bojąc się kolejnych niespodzianek, praktycznie zakręciły kurek z kredytami, co groziło zduszeniem całej gospodarki.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL