fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Literatura

Dziewczynka znad Urszu

Albert Wass „Czarownica z Funtinel” Świat Książki, Warszawa, 2013
Plus Minus
Wbrew okładce, w którą zaopatrzył książkę wydawca, powieść węgierskiego pisarza Alberta Wassa nie ma nic wspólnego z fantasy. „Czarownica z Funtinel" to pełnokrwista proza, która porywa nas w góry i lasy Transylwanii, i przez 877 stron nie pozwala złapać tchu.
Głównym bohaterem powieści jest przyroda Karpat, a więc górskie szczyty, strumienie, szerokie połoniny, a przede wszystkim lasy, w których żyją dzikie zwierzęta i ludzie. Wśród nich mała dziewczynka oraz stary Tóderik. Zamieszkują w chacie na polanie nad potokiem Urszu. Skąd przybyli ci dwoje? Kim są? Jaką historię ukrywa mrukliwy starzec przed dzieckiem? Mała Nuca ma tylko jego i ogromny świat, którego staje się częścią, w niej właśnie, dzięki czystości i niewinności – niczym w krystalicznym górskim źródle – odbija się dziejąca się historia, a jest ona frapująca. Nic więc dziwnego, że „Czarownica z Funtinel" jest obecnie jedną z najpopularniejszych węgierskich powieści, a Albert Wass (zmarł w  1998 roku), siedmiogrodzki arystokrata, hrabia Szentegyed i Czege – klasykiem XX-wiecznej prozy.
Z jego osobą związane są kontrowersje dotyczące czasu II wojny światowej, podczas której Węgry sprzymierzone były z Hitlerem. Oddziały dowodzone przez Wassa dopuściły się mordu na kilku rumuńskich chłopach, a także żydowskiej rodzinie. Ponieważ Wass roztropnie nie czekał na Armię Czerwoną i w 1945 r. udał się na emigrację do Niemiec, a potem do Stanów Zjednoczonych, został oskarżony przez władze rumuńskie o zbrodnie wojenne i skazany na śmierć.
Komunistyczna Rumunia kilkakrotnie występowała o ekstradycję Wassa, ale władze amerykańskie, wobec braku niezbitych dowodów, nigdy się na to nie zdecydowały. Sam pisarz podkreślał, że o morderstwach nie wiedział, nie był również obecny przy żadnym z nich. Oczywiście żadne książki Wassa nie mogły wówczas ukazywać się na Węgrzech, został odkryty na nowo po 1989 r., podobnie jak jego wielki rodak Sándor Márai. Tęsknota i oddalenie od Siedmiogrodu, ukochanej ojczyzny pisarza, po wojnie w całości włączonej do Rumunii, znalazły swój wyraz w licznych powieściach, opowiadaniach i wierszach.  „Czarownicę z Funtinel" Wass cenił w swym dorobku najwyżej.
Mała Nuca poznaje świat, a świat poznaje ją. Pomagają jej dobrzy ludzie, ci źli pragną ją skrzywdzić. Z wolna dziecko, potem młoda dziewczyna, o długich złotych włosach zaczyna dostrzegać dziwne właściwości: potrafi w oczach innych odczytywać obrazy i losy tam zapisane, a kiedy przypadkiem trafia na starą Cygankę, ta straszy dziecko, nazywając ją „czarownicą" i wskazując na jej czole magiczne znamię. Mówi jej o klątwie, którą jest dotknięta. Mijają miesiące, zmieniają się pory roku, ginie stary Tóderik, a las płonie. Dziewczyna opuszcza dom nad Urszu, wędruje dalej.
W powieści Wassa czujemy rytm, którym żyje las. Tym rytmem żyje także dziewczyna. Pod wpływem miłości do młodego panicza zmienia się i jej świat, mieszka teraz w chacie na hali Komárnyik. Jej opisy należą do najpiękniejszych kart tej książki. Nuca jest w ciąży, wkrótce na świat przyjdzie chłopczyk. Czy miłość do dziecka będzie silniejsza niż klątwa? Czy naprawdę jest czarownicą? To wszystko wyjaśnia się w trzeciej, ostatniej części powieści. Wass ze znawstwem opisuje mieszkańców Siedmiogrodu, którzy stają na drodze życia dziewczyny: najczęściej biednych chłopów, pasterzy, strażników leśnych. Każdy z nich, czy to będzie Dumitru Wilk, Rosjanin Iwan, Birtalan czy stary Vénség, stanowi osobny świat, ich losy układają się w szereg opowieści harmonijnie wplecionych w ciąg narracji głównej.
A świat w powieści należy do wszystkich, jest święty, choć wcale nie baśniowy. Przypomina Wass naszego Żeromskiego i jego miłość do rodzimej kniei, wyrażoną najpełniej w „Puszczy Jodłowej", choć język Węgra jest bardziej zdyscyplinowany, nie młodopolski. Warto podkreślić też urodę przekładu Ireny Makarewicz, dzięki której polski czytelnik poznał nowego autora i jego najpopularniejszą książkę. Pisał Albert Wass: „Bo wiesz, jakoś to jest tak: człowiek kręci się tu i tam po świecie, niczym jakiś niespokojny dziki zwierz, i czegoś szuka. Ale ledwie to znajdzie, już chce mieć z tego zysk, i w ten sposób wszystko psuje. Bo świat nie jest po to, żeby komuś przynosić zysk. Świat jest po to, żeby był piękny, żeby był pełen spokoju, żeby był dobry. Żeby można było w nim żyć, w znoju, jednak bez zysku. Bo sensem życia jest piękno".
Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA