fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Szalony taniec bolidów

AFP
W niedzielę wyścig o Grand Prix Australii. Upał, śliska nawierzchnia i brak kontroli trakcji sprawiły, że podczas pierwszych treningów kierowcy nie panowali nad samochodami
Choć samochody wirowały po torze jak kolorowe bąki, dla faworytów sezonu 2008 pierwsze jazdy treningowe zakończyły się remisem – w porannej sesji najszybszy był mistrz świata Kimi Raikkonen (Ferrari), po południu najlepszy czas uzyskał wicemistrz Lewis Hamilton (McLaren).
Robert Kubica mimo dalszych pozycji (siódmy czas w pierwszej sesji i 15. w drugiej) z optymizmem podsumował piątkowe jazdy: – Wykonaliśmy założony plan, to był bardzo owocny piątek. W pierwszej sesji to właśnie kierowcy BMW Sauber – Nick Heidfeld i Kubica – jako pierwsi wyjechali na okrążenie instalacyjne, ale potem większą część półtoragodzinnego treningu spędzili w garażu. W końcówce Heidfeld zatrzymał się na torze po defekcie instalacji elektrycznej.
Kubica przejechał zaledwie kilka pomiarowych okrążeń, ale to wystarczyło do uzyskania siódmego czasu. Po południu obaj skupili się na porównywaniu dwóch rodzajów opon pod kątem wyścigu, jeżdżąc z większym obciążeniem paliwem – stąd gorsze czasy pojedynczych okrążeń. Najlepsi byli kierowcy Ferrari i McLarena, a niespodzianką drugiej sesji były niezłe rezultaty zespołu Red Bull. Mark Webber uzyskał drugi, a David Coulthard piąty czas. Obaj jeździli z niewielkim obciążeniem paliwem, ale przy okazji potwierdzili prezentowaną podczas zimowych testów wysoką formę. Rywalizacja w grupie składającej się z BMW Sauber, Renault, Red Bulla i Williamsa może być w tym sezonie wyjątkowo zacięta, choć niestety ten kwartet wydaje się wyraźnie wolniejszy od dominujących Ferrari i McLarena. Kierowcy rozpoczęli przygotowania do pierwszego wyścigu w trudnych warunkach – słońce rozgrzało asfalt do prawie 50 stopni, a chmury zasnuły niebo dopiero pod koniec drugiego treningu. Silny wiatr, zamiast przynosić ulgę, dodatkowo utrudniał zadanie zawodnikom. Gwałtowne podmuchy zakłócały stabilność samochodów, ale i tak największym wrogiem była śliska nawierzchnia. Na słabo nagumowanym torze w Melbourne kierowcy czuli się jak na lodowisku – pozbawieni elektronicznych pomocy w postaci kontroli trakcji oraz systemu poprawiającego stabilność podczas hamowania jeden po drugim bezradnie wylatywali z trasy. Trawniki i żwirowe pobocza odwiedzali nie tylko mało doświadczeni kierowcy, jak Nelson Piquet (Renault) czy Timo Glock (Toyota), ale także Jarno Trulli (Toyota), Fernando Alonso (Renault) czy Felipe Massa (Ferrari). Błędów nie ustrzegli się także Hamilton i Raikkonen, który w drugiej sesji uzyskał dopiero szósty czas i narzekał na ustawienia swojego ferrari. Wygląda na to, że pomimo zapowiedzi o szybkim przyzwyczajeniu się do braku kontroli trakcji wielu kierowców ma problemy z panowaniem nad samochodami. Oczywiście ekstremalne warunki panujące w Melbourne robią swoje, podobnie jak śliska nawierzchnia – ale masowe wycieczki na pobocze bardziej pasują do zawodników niższych serii wyścigowych niż do światowej elity. 217 mln dol. takie obroty zanotowano przy okazji ubiegłorocznych wyścigów Formuły 1. Dane opublikowała firma Deloitte Ponad 70 tysięcy kibiców zgromadzonych w parku Alberta nie uległo zbiorowej halucynacji wskutek upału – były dwukrotny mistrz świata Fernando Alonso naprawdę kilkakrotnie tracił kontrolę nad samochodem przy hamowaniu, a czerwone ferrari Felipe Massy naprawdę wylądowało w żwirze po szalonym tańcu przy prędkości przekraczającej 200 km/godz. Podczas sobotnich kwalifikacji ma być nieco chłodniej. Nawierzchnia będzie lepiej nagumowana i to także powinno ułatwić zadanie kierowcom. Z kolei na niedzielę znów przewidywany jest upał, a prawie dwugodzinny wyścig wymagać będzie ogromnej koncentracji – zwłaszcza że nie można już polegać na elektronicznych pomocnikach ułatwiających wybrnięcie z opresji. Rok temu prowadzący z dużą przewagą Raikkonen pozwolił sobie na chwilowe rozluźnienie i wypadł na pobocze. Udało mu się jednak szybko wrócić na tor i utrzymać prowadzenie do mety. W tym roku podobne błędy mogą się skończyć utratą punktów. Kierowcy muszą teraz sami dbać o odpowiednie zużycie opon, a w upale sięgającym 40 stopni ogumienie będzie się bardzo szybko zużywać. Trudno o bardziej interesujący początek sezonu – w walce z upałem i brakiem przyczepności kierowcy będą mogli polegać już tylko na własnych umiejętnościach i refleksie. Margines na błędy jest praktycznie zerowy i o to chodzi. W najważniejszym sporcie samochodowym o zwycięstwie powinien znów decydować człowiek, a nie elektronika. Lewis Hamilton | McLaren Dobrze rozpoczęliśmy weekend w Australii. Udało nam się trafić z ustawieniami samochodu, odpowiednio wykorzystując poprawiające się warunki na torze. Nasi główni rywale wydają się być bardzo mocni, ale wciąż jeszcze za wcześnie na rzetelną ocenę naszych możliwości oraz sytuacji w stawce. Kimi Raikkonen | Ferrari Nie jestem zadowolony z przebiegu treningów. Rano znaleźliśmy dobre ustawienia, ale po południu było już gorzej i to widać po czasach okrążeń. Musimy przyjrzeć się bliżej zapisom telemetrii i spróbować poprawić ustawienia. Wiemy już, że jeśli nam się to uda, jesteśmy w stanie walczyć o czołowe pozycje. Fernando Alonso | Renault Pierwszy dzień treningów był bardzo gorący i wietrzny, ale dla wszystkich warunki były takie same. Skupiliśmy się na właściwym ustawieniu samochodu i uzyskaliśmy całkiem niezłe rezultaty, choć wciąż brakuje nam stabilności przy hamowaniu. Czeka nas jeszcze trochę pracy, ale zachowuję optymizm przed resztą weekendu. Mark Webber | Red Bull Nie było tak źle. Nie wiadomo, z jakim obciążeniem paliwem jeździli poszczególni kierowcy, więc trudno tak naprawdę ocenić, jak wypadamy na tle konkurencji, choć cztery czy pięć samochodów jest zdecydowanie szybszych od nas. Oficjalna strona wyścigów Formuły 1 www.formula1.com Czy piątkowe treningi potwierdziły pańskie oczekiwania co do samochodu? Robert Kubica: Nie ma większej niespodzianki, prawdopodobnie nadal jesteśmy trzecim zespołem w stawce – choć tak naprawdę przekonamy się o tym najwcześniej w sobotę. Jak przebiegały dzisiejsze przygotowania? Nie spodziewaliśmy się aż takiego upału. Pracowaliśmy nad oponami, porównując obydwa rodzaje mieszanki przed wyścigiem. Już teraz wiemy, że trudno będzie utrzymać ogumienie w odpowiednim stanie przez długi i gorący wyścig. Sporo kierowców lądowało poza torem, dlaczego? Nawierzchnia jest bardziej wyboista niż rok temu. Wiał mocny wiatr, zużycie opon jest tu bardzo duże i to także nie pomaga. W takich warunkach to normalne, że część kierowców popełnia błędy. Trudno się jeździ bez kontroli trakcji. Podejrzewam, że tylne opony będą się bardzo zużywać. Pańskie oczekiwania przed wyścigiem? Rok temu nie dojechałem tu do mety po defekcie skrzyni biegów. Mam nadzieję, że teraz będzie lepiej. Celem jest oczywiście zdobycie jak największej liczby punktów. Rozmawiał w Melbourne: Mikołaj Sokół
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA