fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Amerykańska waluta tonie

Rzeczpospolita
Dolar jest rekordowo słaby. Wczoraj za euro płacono aż 1,55 dol. Wielu ekonomistów uważa jednak, że amerykańska waluta zacznie w końcu odzyskiwać siły
Kurs dolara stacza się po równi pochyłej. Od początku marca amerykańska waluta osłabiła się wobec euro o 2 proc., a w ciągu miesiąca niemal o 10 proc. Wczoraj za euro na rynkach światowych trzeba było płacić rekordową cenę 1,55 dol. W Polsce waluta USA kosztowała tylko 2,28 zł, najmniej od 14 lat. Ale Amerykanie na razie zachowują spokój.
Ekonomiści uważają, że dolar w ciągu kilku miesięcy zacznie odzyskiwać siły. We wczorajszym raporcie ekonomiści Raiffeisen Banku stwierdzili, że już w lipcu euro może kosztować 1,49 dol., co oznaczałoby, że przy obecnym kursie euro do złotego (3,52) w Polsce za dolara trzeba by płacić 2,36 zł. To jednak tylko prognozy. Jeszcze przed rokiem większość ekonomistów wykluczała, że kurs euro do dolara może dojść do poziomu 1,5. Waluta USA słabnie, ponieważ gospodarka tego kraju wchodzi w recesję i bank centralny musi obniżać stopy procentowe. Problem w tym, że zbyt gwałtowne osłabienie dolara oznaczałoby skok inflacji. W czarnym scenariuszu mógłby nastąpić odwrót inwestorów od amerykańskich obligacji.
Od kilku lat wielu ekonomistów ostrzegało, że ogromny deficyt na rachunku obrotów bieżących USA może się przyczynić do załamania kursu dolara. Na razie jednak Amerykanie są spokojni o stan swojej waluty. Niedawno prezes banku centralnego Ben Bernanke mówił, że słaby dolar wspomoże eksport i pozwoli nieco zneutralizować skutki recesji na rynku nieruchomości. Wspomniał także, że nie widać żadnych sygnałów spadku zaufania inwestorów do amerykańskich papierów wartościowych. Rz: Dolar na świecie mocno traci. Czy myśli pan, że może dojść do gwałtownego załamania jego kursu i kryzysu z tym związanego? John Williamson: Niebezpieczeństwo załamania dolara istniało od dawna. Ale nie wydaje mi się, żeby teraz był jakikolwiek powód do większych obaw niż wcześniej. Spadek kursu dolara był potrzebny, a fakt, że dokonuje się to spokojnie, bez załamania – jest pomocny. Już ma wpływ na obniżenie deficytu na rachunku obrotów bieżących USA. Do tej pory słabszy dolar łagodził również skutki spadającego popytu na rynku nieruchomości. Chociaż wątpliwe, czy tak będzie dalej, ponieważ kryzys na rynku nieruchomości się pogłębia. W jaki sposób osłabienie dolara jest pomocne? Hamuje spadek produkcji. Rośnie popytzewnętrzny na amerykańskie towary. Amerykańskie społeczeństwo przez ostatnie lata żyło na kredyt. Czy to może się utrzymać? Joseph Stiglitz uważa, że Amerykanie muszą zacząć oszczędzać, a to doprowadzi do długotrwałego kryzysu. Chciałbym, żeby to nagle się zmieniło. Ale raczej tak nie będzie. Stany Zjednoczone nie staną się krajem o nadwyżce na rachunku obrotów bieżących. Ale oszczędności będą rosły. To, czy ich wzrost doprowadzi do długotrwałego kryzysu, zależy od tego, czy popyt wewnętrzny zostanie zastąpiony przez popyt zewnętrzny. Prawdopodobnie w tym roku będzie recesja, ale w tym momencie nie wydaje mi się, żeby wielki kryzys był nieunikniony. Słaby dolar bardzo jednak uwiera Europejczyków. Ponoszą oni koszty tego, że kraje azjatyckie utrzymują swoje waluty niedowartościowane. Osłabienie dolara przenosi się na waluty o płynnym kursie. To, czy euro jest obecnie przewartościowane wobec dolara, nie jest jasną sprawą (wywiad był przeprowadzony, gdy kurs euro do dolara wynosił 1,53 – przyp. red). Jeśli będzie się dalej umacniał, to dojdzie do interwencji banków centralnych. Na razie nie widzę jej sensu. Chińczycy utrzymują niedowartościowany kurs juana. Co powinni zrobić dalej? Oczywiście dobrze by było, żeby chińska waluta się umacniała i Chińczycy powoli podnoszą już jej kurs. To będzie z korzyścią dla chińskiej i światowej gospodarki. Chińczycy powinni też dążyć do zwiększenia popytu wewnętrznego. Czy chińska gospodarka może rozwijać się najbliższych latach w tak szybkim tempie, jak do tej pory? Chiny rosną szybciej niż się spodziewaliśmy. Istnieją jednak dwa zagrożenia. Kraje, które stają się bogatsze, zwykle mają tendencję do demokratyzacji. Istnieje więc ryzyko kryzysu politycznego. Po drugie, wartość kredytów udzielonych chińskim przedsiębiorstwom jest wysoka. Na razie wszystko wygląda bardzo dobrze, ale w miarę umacniania się kursu juana oraz wzrostu płac mogą pojawiać się problemy ze spłatą kredytów, co będzie stanowiło zagrożenie dla systemu bankowego. —rozmawiał Ignacy Morawski
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA