fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Fundusze Europejskie

Województwa przygotowane na nową pulę środków

O nowych regionalnych programach operacyjnych dyskutowali przedstawiciele Wielkopolski, Zachodniopomorskiego, BGK i Business Centre Club
Fotorzepa, Bartosz Jankowski Bartosz Jankowski
W okresie 2014–2020 samorządy województw otrzymają z Unii na regionalne programy operacyjne o ponad 10 mld euro więcej niż miały dotąd.
– Jesteśmy gotowi na wykorzystanie większej puli pieniędzy z Unii Europejskiej. Mamy wiele pomysłów. Przewijają się one zarówno w części naszego kontraktu terytorialnego, jak i w naszej bazie, którą przygotowujemy w ramach konsultacji społecznych nowego programu regionalnego dla województwa zachodniopomorskiego na lata 2014–2020. Konsultacje te prowadzimy m.in. ze wszystkimi samorządami lokalnymi w regionie – mówił Andrzej Jakubowski, wicemarszałek województwa zachodniopomorskiego podczas Kongresu Gmina 2013. Jedną z dyskusji na kongresie poświęcono nowym regionalnym programom operacyjnym na lata 2014–2020.
Decentralizacja zarządzania pieniędzmi europejskimi jest słuszna, gdyż oznacza przeniesienie środków na poziom o wiele bliższy ostatecznym odbiorcom tej pomocy, w tym samorządom i firmom
W podobnym tonie wypowiadał się Hubert Zobel, wicedyrektor Departamentu Wdrażania Programu Regionalnego w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Wielkopolskiego.
– Nie mamy problemów z wydawaniem pieniędzy unijnych. W okresie 2007–2013 zawsze byliśmy i jesteśmy w czołówce regionów, jeśli idzie o efektywność wydawania środków europejskich. Świadczą o tym dane. Wynika z nich, że w Wielkopolsce zawsze było większe zapotrzebowanie na środki z UE, niż wynosiły budżety dostępne w poszczególnych konkursach. Dotyczyło to zarówno samorządów, jak i przedsiębiorstw – podkreślał Hubert Zobel. – Dlatego uważam, że nie powinniśmy szczególnie obawiać się o zagospodarowanie pieniędzy z funduszy przewidzianych na zbliżający się okres 2014–2020.
Hubert Zobel przyznał jednak, że niektóre samorządy mogą mieć problem z zapewnieniem wkładu własnego do inwestycji współfinansowanych przez Wspólnotę.
– Biorąc pod uwagę sytuację ekonomiczną w naszym kraju, samorządy na pewno mają większe trudności z zapewnieniem wkładu własnego niż przedsiębiorcy. Mimo to ufam, że nowe pieniądze będą wydawane sprawnie – mówił wicedyrektor z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Wielkopolskiego.
Wicemarszałek Andrzej Jakubowski przypomniał, że już teraz w okresie 2007–2013 władze województw często stawały przed dylematem, jaki poziom dofinansowania stosować, bo warunkuje on przecież poziom wkładu własnego.
– To dylemat: czy finansować więcej inwestycji z mniejszym wkładem Unii Europejskiej i większym wkładem własnym samorządów, czy też mniej projektów z większym wkładem UE – tłumaczył Andrzej Jakubowski. I wskazywał, że w Zachodniopomorskiem samorząd województwa starał się zapewnić poziom dofinansowania w wysokości 50–70 proc., a nawet 75 proc. W przypadku inwestycji środowiskowych dokładano do tego 15 proc. z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. W tym ostatnim wariancie gminy wykładały więc tylko 10 proc. wartości inwestycji.
– Warto w ten sposób wspierać samorządy, bo ich budżety wyglądają, jak wyglądają, choć ostatnie informacje z Ministerstwa Finansów o poluzowaniu podejścia do wskaźników zadłużenia napawają delikatnym optymizmem – mówił wicemarszałek województwa zachodniopomorskiego.

Ile euro więcej

Jerzy Kwieciński, ekspert Business Centre Club (BCC) i były wiceminister rozwoju regionalnego, przypomniał, że teraz (w okresie 2007–2013) samorządy województw zarządzają łącznie 17,2 mld euro w programach regionalnych finansowanych z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego (EFRR), ale też operują (wdrażają), choć nie zarządzają 6 mld euro z Europejskiego Funduszu Społecznego (EFS) w krajowym programie „Kapitał ludzki".
– Już teraz województwa dysponują więc pulą 23 mld euro. Pula ta urośnie do 28 mld euro. Rzeczywisty wzrost środków dla regionów wyniesie więc 5 mld euro – wyliczał Jerzy Kwieciński. Jego zdaniem to bardzo dobra wiadomość dla samorządów, choć być może wyliczenia te robią mniejsze wrażenie.
–  Decyzja o przeniesieniu większej puli środków unijnych na poziom regionalny jest jak najbardziej słuszna, bo będą one bliżej ostatecznych beneficjentów, w tym przede wszystkim samorządów i przedsiębiorstw. Zmieni się natomiast sposób wydawania tych pieniędzy i kierunki ich dystrybucji – mówił ekspert BCC.
Według Jerzego Kwiecińskiego jedną z podstawowych nowości będzie to, że więcej pieniędzy trafi na obszary związane z przedsiębiorczością, innowacyjnością i konkurencyjnością regionalnych gospodarek. Ważne jest, aby nie dzielić tych pieniędzy na dwie oddzielne szuflady: dla samorządów i przedsiębiorstw. Lepiej, gdyby zostały tak podzielone, aby można z nich finansować działania pozwalające na współpracę sektorów: publicznego, samorządowego i prywatnego.
– Nie obawiam się, że samorządy wojewódzkie nie poradzą sobie z większą pulą pieniędzy, bo zapewne ciągle będzie więcej chętnych niż dostępnych środków. Ale na początku okresu 2014–2020 na pewno będzie trudno. Pojawią się nowe obszary, w których samorządy województw do tej pory nie działały – mówił Marek Szczepański, dyrektor zarządzający pionem funduszy europejskich w Banku Gospodarstwa Krajowego.
– Bardziej niepokoi mnie to, jak przebiegną negocjacje między Komisją Europejską a polskimi władzami. Tym bardziej że Bruksela przedstawiła już kilkadziesiąt stron uwag do tzw. umowy partnerstwa, czyli głównego dokumentu, zgodnie z którym zostaną rozdzielone nowe środki europejskie między krajowe i regionalne programy operacyjne. Może to oznaczać, że Polskę czekają długotrwałe negocjacje – zaznaczył Marek Szczepański.
Dodał, że zarówno polski rząd, jak i władze województw są zdeterminowane, aby rozmowy z Komisją Europejską o nowych programach sfinalizować jak najszybciej.

Kiedy odbędą się pierwsze konkursy

– Województwa będą wkrótce negocjowały programy regionalne. Mam nadzieję, że będą to pierwsze programy operacyjne zatwierdzone w przyszłym roku przez Komisję Europejską. Wciąż nie jest zatwierdzony budżet Unii Europejskiej na lata 2014–2020. A to oznacza, że pierwsze programy Bruksela zatwierdzi pod koniec trzeciego kwartału przyszłego roku. To wariant optymistyczny. W pesymistycznym dojdzie do tego w czwartym kwartale 2014 r. A to oznacza, że pierwsze konkursy zaczną się dopiero w 2015 r. – prognozował Jerzy Kwieciński.
Nie wykluczał on jednak, że część województw ogłosi konkursy jeszcze w 2014 r. Ale będą one związane np. z promocją i będą miały głównie znaczenie wizerunkowe; chodzi o formalne odnotowanie, że pierwsze konkursy finansowane ze wspólnego budżetu na lata 2014–2020 ruszyły już w 2014 r.
– De facto jednak pieniądze z nowego budżetu Unii zaczną płynąć do samorządów dopiero w 2015 r. – twierdził Jerzy Kwieciński.
Bardziej optymistycznie na harmonogram ogłaszania pierwszych konkursów patrzy Marek Szczepański.
– Nie wiem, skąd bierze się ten pesymizm, bo wskazując na czwarty kwartał 2014 r., mówimy przecież o dacie, do której pozostało jeszcze 12 miesięcy. Wiemy wszyscy, że opóźnienia dotyczące pakietu legislacyjnego leżą głównie po stronie szeroko rozumianej Brukseli, a więc Komisji i Parlamentu Europejskiego. Mimo to jestem większym optymistą i mam nadzieję, że podstawowe regulacje zostaną uzgodnione do końca listopada 2013 r., a wspólny budżet UE zostanie zatwierdzony. Jeśli tak się stanie, to potem wszystko będzie zależało od determinacji władz publicznych: krajowych i regionalnych – mówił przedstawiciel Banku Gospodarstwa Krajowego.

Zły wpływ wyborów

– Zależy nam na tym, aby konkursy, a co za tym idzie i realizacja nowego programu regionalnego, ruszyły w Zachodniopomorskiem jak najszybciej – podkreślił Andrzej Jakubowski.
Przypomniał też, że obawy dotyczące późnego startu nowych programów są uzasadnione w kontekście opóźnień, które miały miejsce na początku okresu 2007–2013. Wicemarszałek przyznał jednak, że najbardziej obawia się przebiegu negocjacji z Komisją Europejską. Negocjacje te mogą być trudne i długotrwałe.
– W Wielkopolsce do końca 2013 r. chcemy przesłać gotowy projekt nowego programu do resortu rozwoju regionalnego i zamierzamy zgłosić gotowość do rozmów z Komisją – zapowiedział Hubert Zobel. Jego zdaniem pierwsze konkursy odbędą się jednak pod koniec 2014 r.
Uczestnicy debaty „Rz" sygnalizowali, że na długość i treść negocjacji między władzami regionów a Komisją Europejską mogą wpłynąć zbliżające się wybory samorządowe, zaplanowane na  jesień przyszłego roku.
– Jeśli władze regionów będą chciały wykazać się przed wyborami zatwierdzonymi już programami, to znajdą się w niewygodnej sytuacji negocjacyjnej względem Komisji Europejskiej – zauważył Jerzy Kwieciński.
– Obawiam się, że dojrzałość naszej samorządowej klasy politycznej zostanie wystawiona na poważną próbę. Władze regionów będą pod dużą presją, aby wynegocjować nowe programy jeszcze przed wyborami – wtórował Marek Szczepański.

Dwa źródła finansowania

Uczestnicy debaty „Rz" rozważali też, jaki wpływ na realizację nowych regionalnych programów operacyjnych będzie miało ich finansowanie z dwóch źródeł, czyli z Europejskiego Funduszu Społecznego (EFS) i Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego (EFRR), a nie tylko z tego ostatniego, jak ma to miejsce teraz.
– Do nowej dwufunduszowej konstrukcji finansowej podchodziłem bardzo optymistycznie. Liczyłem na to, że środki miękkie z EFS będzie można również wykorzystać, przynajmniej częściowo, w charakterze inwestycyjnym. Okazuje się jednak, że nie do końca będzie to możliwe. Niewykluczone, że będzie to spory problem – tłumaczył Andrzej Jakubowski. Według niego władze części samorządów województw już twierdzą, że byłoby lepiej, gdyby programy regionalne były jedno-, a nie dwufunduszowe.
Jak wskazywał dyrektor Hubert Zobel, z sygnałów płynących z Brukseli wynika, że to pieniądze z EFS mają być tymi głównymi i załatwiać konkretne problemy w regionach, a infrastruktura finansowana z EFRR ma być jedynie dodatkiem. – Oznacza to wręcz odwrócenie filozofii wydawania unijnych pieniędzy – podkreślał Hubert Zobel.
Natomiast Jerzy Kwieciński przyznał, że jest zwolennikiem dwufunduszowości programów regionalnych.
– Być może niektóre regiony zdecydują się na dwa oddzielne programy operacyjne, jeden finansowany z EFS i drugi z EFRR. Wtedy będę im współczuł, gdyż oznacza to nie tylko dwie instytucje zarządzające, ale i całe mnóstwo innych problemów – tłumaczył ekspert BCC.
Jego zdaniem lepiej jest mieć jedną instytucję zarządzającą programem, choć Komisja Europejska wolałaby zapewne mieć po dwa oddzielne programy w każdym regionie, ponieważ w Komisji pieniędzmi z EFS i EFRR zajmują się dwie oddzielne dyrekcje generalne. I każda z nich woli nadzorować swoje własne programy. – Marszałkowie nie powinni się jednak dać na to namówić i powinni iść trybem jednego regionalnego programu operacyjnego – zalecał Jerzy Kwieciński.
– Jestem nieco zawiedziony możliwymi formami wykorzystania mechanizmu dwufunduszowości. Byłoby to najbardziej sensowne, gdyby taki mechanizm był stosowany już na poziomie konkretnego dotowanego projektu. Na przykład przedsiębiorca otrzymuje pieniądze na zakup obrabiarki i jednocześnie na szkolenie, podczas którego pracownicy nauczą się jej obsługi. Tego niestety zabrakło w proponowanych przez Brukselę regulacjach – zauważył Marek Szczepański.

Więcej korzystnych pożyczek dla JST

Uczestnicy debaty „Rz" zastanawiali się też, czy w przypadku samorządów po 2013 r. dojdzie do zwiększenia roli unijnych, preferencyjnych pożyczek, jak ma to mieć miejsce w przypadku przedsiębiorstw.
– Wiem, że wiele regionów jest za tym, aby sporą część pieniędzy z EFS przeznaczyć np. na pożyczki dla osób rozpoczynających działalność gospodarczą. Pomysł jest jak najbardziej trafiony, gdyż należy zwiększać budżety na tzw. zwrotne instrumenty finansowe, takie jak pożyczki. Ale wiąże się z tym kwestia standaryzacji zasad udzielania takiej pomocy. Zasady powinny być takie same w każdym regionie, gdyż w przeciwnym razie może dojść do konkurencji między systemami pożyczkowymi – mówił Marek Szczepański. Wkrótce Bank Gospodarstwa Krajowego ma zaproponować marszałkom ujednolicenie systemu.
– Zrobimy to nie po to, aby system w jakikolwiek sposób centralizować, ale po to, by stworzyć jednolite zasady udzielania pomocy w każdym z województw – tłumaczył Marek Szczepański.
W ocenie BGK takie ujednolicenie powinno być zastosowane również przy pożyczkach dla firm udzielanych w ramach inicjatywy Jeremie,  finansowanej z budżetów programów regionalnych.
Jak podkreślił Marek Szczepański, doświadczenia z realizacji inicjatywy Jessica (finansowanie projektów miejskich) wskazują, że zarówno samorządy lokalne, jak i spółki komunalne są już gotowe, aby w szerszym zakresie przejść z finansowania dotacyjnego na finansowanie zwrotne.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA