fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Serial „Allo, allo!” po raz pierwszy w Niemczech

MEDIUM
Czy Niemcy potrafią się śmiać z gestapo?
Choć pierwszy odcinek kultowego na całym świecie angielskiego serialu został nakręcony w 1982 roku, do tej pory nie mogli go zobaczyć niemieccy widzowie. Już niedługo ulegnie to jednak zmianie. BBC sprzedała właśnie wszystkie 83 odcinki koncernowi telewizyjnemu ProSiebenSat1.
– Jesteśmy bardzo zadowoleni z umowy. To świetny program – oświadczył w „Daily Telegraph” rzecznik BBC. Zapytany, dlaczego Niemcy dopiero teraz zainteresowali się serialem, powiedział, że chodziło o jego temat. Obiekcje wywoływały postacie występujących w serialu Niemców, a szczególnie gestapowców. W niemieckiej kulturze masowej funkcjonariusze policji politycznej Trzeciej Rzeszy zawsze traktowani byli śmiertelnie poważnie. Pokazywano ich jako pozbawionych uczuć sadystów i morderców.
Postacie Herr Flicka i von Smallhausena, zabawnych nieudaczników, którzy wzbudzają raczej politowanie i – w przypadku tego drugiego – sympatię, to dla niemieckiego widza coś zupełnie nowego. Również przedstawiciele machiny wojennej Trzeciej Rzeszy, Wehrmachtu – zostali w serialu przedstawieni w zupełnie inny sposób niż w większości seriali o II wojnie światowej. Pułkownik Von Strohm i kapitan Geering to tchórzliwi, sympatyczni dekownicy w średnim wieku, którzy za wszelką cenę chcą przetrwać wojnę na francuskiej prowincji. Porucznik Gruber to zniewieściały homoseksualista zalecający się do głównego bohatera serialu. I jeszcze przedstawiona w konwencji sadomaso Helga. Swego czasu serial „Allo, allo!” wywoływał spore kontrowersje również we Francji. Tam angielskim scenarzystom miano za złe niewybredne żarty z francuskiego ruchu oporu (banda zwariowanych dziewczyn, które robią wszystko oprócz walki z Niemcami) i problemu kolaboracji.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA