fbTrack

Świat

Hiszpania wciąż na lewo

Głosowanie w Mondragon
AFP
Socjaliści premiera José Luisa Rodrigueza Zapatero wygrali wczorajsze wybory w Hiszpanii i będą rządzić przez następną kadencję. Prawicowa Partia Ludowa pozostanie w opozycji, chociaż poprawiła swój wynik sprzed czterech lat
– Nie zawiodę was – zapewniał wzruszony José Zapatero. Premier Hiszpanii wie, że nie będzie to łatwe zadanie. Sam w trakcie kampanii wyborczej przyznał, że idą gorsze czasy. Wzrost gospodarczy zwalnia, rośnie bezrobocie i inflacja.
Wystąpienie na wiecu w Madrycie hiszpański premier zaczął jednak od przypomnienia pięciu ofiar zamachów terrorystycznych ETA, które zginęły w czasie gdy on stał na czele rządu. Mówiąc o konieczności zjednoczenia sił w walce z terroryzmem zapewniał, że jest gotów wyciągnąć dłoń do każdej partii politycznej. Prosił o „nowe otwarcie” w polityce hiszpańskiej, wolne od spięć, które towarzyszyły rządom socjalistów przez całą pierwszą kadencję. Kampania wyborcza była zacięta i agresywna. Unikający się jak ognia rywale, premier i przywódca prawicy Mariano Rajoy, spotkali się jednak w piątek i wspólnie podjęli decyzję o skróceniu o kilka godzin kampanii z powodu żałoby po zamordowaniu przez ETA w Kraju Basków Isaiasa Carrasco, byłego socjalistycznego radnego.
– Jeśli chcecie połączyć się w żalu z moją rodziną, zagłosujcie wszyscy w wyborach. My pójdziemy głosować – wzywała na pogrzebie ojca 20-letnia Sandra. Hiszpanie rzeczywiście tłumnie poszli do urn. Frekwencja przekroczyła 75 procent. – Największym zwycięzcą tych wyborów jest demokracja – mówił sekretarz generalny Hiszpańskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej (PSOE) José Blanco. – Zadzwoniłem do Zapatero i życzyłem mu szczęścia, dla dobra Hiszpanii – poinformował wyborców prawicy Mariano Rajoy. Ludzie zebrani przed siedzibą Partii Ludowej bardzo długo po tych słowach nie dali mu dojść do głosu. Podczas pierwszej kadencji prawicowa opozycja rzadko popierała inicjatywy rządu Zapatero. Faktem jest, że socjaliści forsowali prawa trudne do przełknięcia dla prawicy. Wprowadzili ekspresowe rozwody, zezwolili homoseksualistom na małżeństwa i adopcję dzieci, próbowali nawiązać rozmowy z ETA, dali szersze uprawnienia regionom autonomicznym kosztem państw, co i raz ścierali się z Kościołem. Mariano Rajoy podziękował wczoraj tym, którzy głosowali pierwszy raz na Partię Ludową. – Jesteśmy partią polityczną, która w tych wyborach zyskała najwięcej głosów. To, co się dziś stało, oznacza dla nas ogromne zwycięstwo – mówił. Czy wygraną zawdzięczają płatkom róż, nie wiadomo. Zapach inspirowany był podobno wartościami socjalistów: zaufaniem, równością, postępem i skutecznością. Skuteczność socjaliści zdołali wczoraj udowodnić, chociaż trudno mówić o porażającym zwycięstwie. – PSOE osiągnęło rezultaty porównywalne do tych sprzed czterech lat – powiedział „Rzeczpospolitej” profesor Salvador Cardus. Zdaniem tego socjologa socjaliści, wcześniej spokojni i pewni siebie, podczas kampanii wyborczej zaczęli straszyć hasłem „uwaga, idzie prawica” i dzięki temu odnieśli sukces. Udało im się nastraszyć społeczeństwo skuteczniej niż prawica, która przez ostatnie cztery lata roztaczała widmo rozłamu Hiszpanii i powrotu najgorszych lat baskijskiego terroru. Ze zwycięstwa socjalistów i Zapatero cieszą się imigranci. Fiesty urządzili wczoraj w Barcelonie Boliwijczycy, Argentyńczycy i Brazylijczycy. Przestraszyli się Mariano Rajoya, który zapowiadał egzaminowanie imigrantów z wiedzy o historii i naukę hiszpańskiego dla wszystkich, ograniczenie możliwości wjazdu do kraju i deportacje osób. które dopuściły się w Hiszpanii przestępstw. – Jestem w Hiszpanii od ponad roku. W Boliwii zostawiłam trzyletnią córeczkę. Popierałam Zapatero ze wszystkich sił, bo wierzę, że dzięki niemu sprowadzę dziecko do Hiszpanii i zacznę normalne życie – powiedziała „Rzeczpospolitej” 27-letnia Inez. Premier José Zapatero po zwycięstwie zapowiedział, że wkrótce spotka się z przedstawicielami związków zawodowych i pracodawców. I dodał: – Obiecuję wam, że i tym razem władza nie uderzy mi do głowy. Partii Ludowej w Katalonii To wspaniały wynik. Zdobyliśmy więcej głosów, mamy więcej miejsc w parlamencie niż cztery lata temu – a to oznacza, że mamy większe poparcie i większy elektorat. Nie możemy więc mówić o przegranej: wzmacniamy nasze szeregi. Umocniliśmy nasze pozycje nawet w Madrycie, Walencji czy Murcji. Rządzimy tam od lat i, jak widać, nie najgorzej, skoro wciąż przybywa głosujących na nasze ugrupowanie. Żadna z partii, które ubiegały się o mandaty w parlamencie, nie zdobyła tylu dodatkowych miejsc co Partia Ludowa. Poparło nas więcej osób niż cztery lata temu. Zaufanie do nas rośnie, oznacza to, że nasze propozycje, nasze projekty są rozumiane i popierane. Jak widać, na niewiele się zdała taktyka socjalistów, którzy poświęcili kampanię wyborczą na straszenie, że wrócimy do władzy. Przed nami cztery lata, które musimy wykorzystać roztropnie, w sposób przemyślany i odpowiedzialny. Jestem pewna, że to zrobimy. Głosujący na naszą partię udzielili wotum zaufania rządowi Zapatero i nie dali się wciągnąć w pułapki przygotowane przez Partię Ludową. Przez ostatnie cztery lata aktywność opozycji ograniczała się do ciągłego krytykowania socjalistów. Okazało się jednak, że mamy wierny, ufający nam elektorat. Trudno w tej chwili określić, jakie będą priorytety kolejnej kadencji premiera Zapatero. Na pewno rząd nie zapomni o sprawach socjalnych, o maltretowaniu kobiet, o walce z terroryzmem i o problemach gospodarczych. Za wcześnie natomiast na wyrokowanie, czy dokonają się jakieś zmiany w rządzie, czy pojawią się w nim nowe twarze. Z pewnością, podobnie jak podczas pierwszej kadencji Zapatero, wypełnimy przedwyborcze obietnice. Z pewnością będziemy szukać sojuszników, ale dziś nie sposób ich jeszcze wskazać. Mogę jedynie zadeklarować, że z całą pewnością nie stworzymy rządu w koalicji z Partią Ludową.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL