fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Retrospektywa Olafa Brzeskiego w CSW

Olaf Brzeski, „Samolub”, 2013 Wideo HD, 3’50” Fot. Bartosz Górka Dzięki uprzejmości Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski
CSW
Jan Bończa-Szabłowski
Interesująca retrospektywa Olafa Brzeskiego rzeźbiarza, autora instalacji i filmów w CSW - pisze Jan Bończa-Szabłowski
Ma coś z natury buntownika, ale też, co zwłaszcza u artystów zdarza się rzadko dystans do siebie. Najlepiej świadczy o tym tytuł wystawy "Samolub". Olaf Brzeski jest bowiem artystą mającym poczucie własnej wartości, ale też poszukującym, ciekawym świata, otwartym na eksperyment. Chętniej zadaje pytania, dzieli się wątpliwościami, niż próbuje przekonać, że ma gotowe odpowiedzi. Zobacz galerię zdjęć
W brukselskiej galerii Bozar był jednym z wielu polskich twórców a właśnie jego rzeźba "Sen - Samozapłon" cieszyła się największym zainteresowaniem. Jej zdjęcie pojawiało w każdej korespondencji i stało niemal ikoną wystawy "The Power of Fantasy" . Wyrzeźbiony obłok czarnego dymu wychodzący z osmalonej ściany robił wrażenie. Odnosił się do miejsca urodzenia autora, Wrocławia. Miasta, gdzie okres wojny, ciągły strach przed Niemcami wpisany był mocno w historię. Chmura czarnego dymu jak sugerował tytuł przywoływała na myśl spalonego człowieka. To często podejmowany przez Brzeskiego temat destrukcji.
Oblicza zdeformowane, zniekształcone, uchwycone w trakcie transformacji to z kolei pokazywany na wystawie cykl biustów ceramicznych "Sztuka jest przemocą". Wyglądają jak popiersia dawnych filozofów, które nie oparły się czasowi. Rozpuściły się podczas jakiejś katastrofy nuklearnej. Kiedyś budziły respekt i szacunek. Dziś tylko współczucie. W niektórych wizerunkach teraz można doszukać się kształtów zwierzęcych np. głowy konia. Wyglądają jak pionki na wielkiej szachownicy.
"Sierotki" to nie tylko przykład destrukcji ale i kpina z praw fizyki. Tu wielkie płaty stali są jak topniejące konstrukcje z plasteliny.
Ważne miejsce na ekspozycji zajmuje praca "Upadek człowieka, którego nie lubię". Składa się z dwóch części. Pierwsza to film zrealizowany w pracowni Brzeskiego, artysta przechodzi kryzys twórczy i wyjściem z impasu ma być agresja skierowana na znienawidzonego sąsiada. Kiedy szkicuje upadek nielubianego bliźniego jego dłoń przemienia się w szpony potwora. Majstersztykiem jest wersja trójwymiarowa rysunku stworzona z cienkiej jak trzcina malowanej stali. Brzeski życząc śmierci swemu sąsiadowi ma jednak wyrzuty sumienia. Stąd drugi film prezentowany na wystawie, gdzie ofiara złowrogich fantazji podlega reanimacji. A scena nawiązuje do słynnej "Lekcji anatomii doktora Tulpa" Rembrandta.
Wystawa "Samolub" ma sporo akcentów erotycznych. Są nimi zarówno kruche instalacje "Z miłości do kobiety" perwersyjne rysunki przydrożnych prostytutek "27 kobiet w tydzień". Jeśli po obejrzeniu tych szkiców ktoś zapyta, jak wygląda ten erotoman odpowiedź znajdzie w ostatniej sali. W autoportrecie Brzeski prezentuje się jako bezpruderyjny młodzieniec z imponującym przyrodzeniem. Gdyby nie nos Pinokia pomyślałbym: nie dość że Samolub to jeszcze Samochwała.
 
 
 
 
 
 
 
 
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA