fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Papież Franciszek

Papieski twitt dwa razy na dzień

ROL
Piotr Kowalczuk
Franciszek wyrusza na spotkanie z młodzieżą do Rio w aurze rewolucjonisty i czempiona nowych technologii.
Korespondencja z Rzymu

Papież twittuje nawet dwa razy dziennie. Od początku pontyfikatu Franciszek „ćwierkał” już blisko sto razy. Entuzjaści podkreślają, że twitter to dla papieskiego sposobu komunikowania narzędzie wprost idealne: przekazuje krótko proste, jednoznaczne przesłanie.
Tygodnik „Oggi” w ubiegły piątek wydał jako dodatek sporą broszurę ze złotymi myślami Franciszka. To zbiór papieskich twittów i fragmentów homilii sprowadzonych do 100–140 uderzeń w klawiaturę: „Jesteśmy na kogoś źli? Módlmy się za tę osobę. To właśnie jest chrześcijańska miłość” (17 czerwca), „Społeczeństwo bez pracy jest niesprawiedliwe. Praca daje nam godność” (1 maja), „Także papież popełnia wiele grzechów, ale Bóg zawsze wybacza” (29 maja), „Idźcie pod prąd. Pan da wam odwagę” (28 kwietnia).

Odpust przez Internet

Papieskie ćwierkanie w dziewięciu językach, w tym polskim, śledzi już blisko 8 milionów osób. Naturalnie tu i ówdzie padają zarzuty, że to sprowadzenie ewangelizacji do bon motów. Ale gdy dodać obecność papieża i Watykanu na Facebooku i Youtube, uruchomienie osobiście przez Franciszka 17 maja programu MISSIO, dzięki któremu wiadomości dotyczące Watykanu, papieża i Kościoła docierają na smartfony (także po chińsku), staje się jasne, że internetowy rynek stał się nową amboną, szczególnie dla młodych ludzi, którym Franciszek poświęci w Rio sześć dni.
Po raz pierwszy w historii Światowe Dni Młodzieży odpust zupełny będą mogli otrzymać nie tylko ich bezpośredni uczestnicy, ale także śledzący wydarzenia i uczestniczący w liturgiach „na odległość” dzięki TV, radiu, Internetowi.
Ta decyzja papieża spowodowała wylew tytułów prasowych „Odpust w twitterze”, ale abp Claudio Maria Celli, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Środków Przekazu, wyjaśnił, że odpuszczenia grzechów nie będzie można otrzymać jak kawy z automatu, bo chodzi o prawdziwe duchowe uczestnictwo z dopełnieniem pozostałych warunków – spowiedź, komunia i modlitwa. Oczywiście nie brak głosów, że to odpust dla leniwych.
Ale o. Antonio Padaro, redaktor naczelny opiniotwórczego dwutygodnika jezuitów „Civilta Cattolica”, powiada: „Musiało dojść do spotkania i symbiozy między siecią i Kościołem. Opierają się na dwóch identycznych filarach: indywidualnych kontaktach i wymianie informacji. A jak się dobrze zastanowić, to współczesnych hakerów inspiruje kultura poszukujących Ojców Kościoła jak św. Augustyn”.
Dodaje, że włoska administracja publiczna, jeśli chodzi o digitalizację, jest daleko w tyle za Kościołem, Watykaniści podkreślają, że te nowoczesne sposoby dotarcia do wierzących i niewierzących to część wielkiej rewolucji, którą prowadzi papież Franciszek, walcząc o Kościół ubogi i otwarty, nieskrępowany watykańską hierarchią i przerostem nierzadko bombastycznej formy nad treścią.

Rewolucja w kurii

Z ciekawością wyglądają zmierzających w tym kierunku papieskich słów i gestów w Rio. Podkreślają przy tym, jak Sandro Magister z tygodnika „L’Espresso”, że, jak dotąd, papieskiej rewolucji kibicują progresiści wszelkiej maści, z niewierzącymi i niechętnymi Kościołowi na czele.
Ale przestrzegają, że ten entuzjazm może się już niebawem przemienić w jęk zawodu – „papież zawiódł”, bo „postępowcy” oczekują od Franciszka rzeczy niemożliwych: wyświęcania kobiet, pełnej akceptacji związków homoseksualnych i ustępstw na polu bioetyki. Jak dotąd, papież na ten temat się nie wypowiadał. Jak się domyśla Magister, Franciszek pozostawia te kwestie biskupom, jako że dotykają polityki, czyli stosunków Kościoła w poszczególnych krajach z ich władzami.
Częścią tej rewolucji jest już rozpoczęta wielka reforma kurii rzymskiej, czyli ośrodka kościelnej władzy. Wszyscy spodziewają się radykalnych zmian jesienią. O tym, jak są potrzebne, świadczy będący teraz na ustach wszystkich pierwszy wielki skandal tego pontyfikatu.
Franciszek w czerwcu w ramach reformy watykańskiego banku IOR powierzył w nim rolę superrewizora i swego męża zaufania 57-letniemu włoskiemu prałatowi Battiście Riccy (do niedawna dyrektor Domu św. Marty, w którym papież mieszka od czasu konklawe).
Jak doniosły w ubiegłym tygodniu włoskie media, Ricca pracując w watykańskiej dyplomacji, dopuścił się wielu skandali na tle homoseksualnym w nuncjaturze w Urugwaju. M.in. miał tam zatrudnić swego szwajcarskiego kochanka i został za to karnie przeniesiony do Rzymu. Choć watykański rzecznik ks. Federico Lombardi uznał te doniesienia za „niewiarygodne”, to im nie zaprzeczył. Jednak anonimowi watykańscy dostojnicy w rozmowach z włoską prasą te zarzuty potwierdzają. Poza tym nie wydaje się prawdopodobne, by tygodnik „L’Espresso” poświęcający aferze okładkę i wiodące teksty piątkowego wydania zrobił to na podstawie informacji wyssanych z palca. Włoskie media przypominają z tej okazji niedawne słowa Franciszka o tym, że w Watykanie działa gejowskie lobby.
Kompromitujące szczegóły z życia prałata musiały cudownie wyparować z jego watykańskiego dossier, bo inaczej papież nie zdecydowałby się na nominację Riccy.
Ale nawet gdyby przyjąć, że skandal jest jedną wielką prowokacją, emanacją walki o wpływy i pieniądze w IOR, w obu przypadkach winnych manipulacji trzeba szukać właśnie w kurii. I oto w aurze tego skandalu i wyzwania papież udaje się do Rio. Watykaniści twierdzą, że sposób, w jaki papież zareaguje na aferę, będzie papierkiem lakmusowym wskazującym zasięg kościelnej rewolucji i skuteczność Franciszka.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA