fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

„Sztuczne psy” Jany Nagyovej

Koniec kariery moment aresztowania Jany Nagyovej, szefowej gabinetu premiera
AP
Wielka afera korupcyjna doprowadziła do upadku gabinetu premiera Petra Nečasa
Mimo atmosfery skandalu panującej w Pradze premier Petr Nečas udał się w niedzielę na szczyt Grupy Wyszehradzkiej, której przywódcy spotkali się w Warszawie z premierem Japonii Shinzo Abe. Nečas wciąż odrzucał zarzuty o współudział w aferze korupcyjnej, która już w najbliższych dniach może doprowadzić do upadku jego gabinetu.
Jednak po powrocie z Warszaw Nečas zwołał posiedzenie kierownictwa Demokratycznej Partii Obywatelskiej i oświadczył, że nie może już dłużej unikać politycznej odpowiedzialności za to co działo się w jego najbliższym otoczeniu.
W zaistniałej sytuacji zamierza się podać do dymisji wraz z całym swoim gabinetem. Ma to nastąpić jeszcze w poniedziałek. Nečas ustąpi też ze stanowiska przewodniczącego ODS. Głosowanie nad wotum nieufności dla rządu, którego domaga się opozycyjna Partia Socjaldemokratyczna stało się bezprzedmiotowe. Jednocześnie wiele wskazuje też na koniec kariery politycznej Nečasa.
Tymczasem na światło dzienne wychodzi coraz więcej szczegółów dotyczących śledztwa Wydziału ds. Zwalczania Przestępczości Zorganizowanej (ÚOOZ), którego funkcjonariusze doprowadzili do aresztowania ośmiu wysokiej rangi polityków, łącznie z posłami partii rządzącej, byłymi szefami wywiadu i ministrami.
Jak się okazuje, rozpoczęte dwa lata temu śledztwo miało trwać jeszcze co najmniej kilka tygodni, jednak do zatrzymań doszło wcześniej z powodu obaw o zdradzenie szczegółów operacyjnych i ucieczkę co najmniej dwóch podejrzanych za granicę. Prowadzący sprawę śledczy tym razem podjęli specjalne środki ostrożności.
Sprawę prowadzili prokuratorzy z Ołomuńca, którzy nie informowali swoich zbliżonych do kręgów władzy kolegów z Pragi. Szczególnie chodziło o niewtajemniczanie w szczegóły praskiego prokuratora Libora Grygarka, który już wcześniej przeszkodził w skutecznym wytropieniu powiązań korupcyjnych. Zastosowano najnowocześniejsze techniki podsłuchu, podjęto też współpracę z policją austriacką dysponującą psami wytresowanymi do poszukiwania banknotów.
Twierdzenie premiera, że nic nie wiedział o nadużyciach w swoim otoczeniu, kłóci się z informacją przekazaną przez prawnika jego żony Radki Nečasovej. Eduard Bruna twierdzi, że jeszcze kilka dni przed zatrzymaniem szefowej kancelarii premiera Jany Nagyovej widział on wykonywane z ukrycia przez agentów wywiadu zdjęcia Radki. Szpiegowanie żony premiera miała zlecić właśnie Nagyova utrzymująca podobno zażyłe kontakty ze swoim szefem.
Jak tłumaczy „Rz" Janusz Konieczny z czeskiej Fundacji Antykorupcyjnej, Nagyova spodziewała się, że jest obserwowana i podsłuchiwana, dlatego w rozmowach z organizatorami korupcyjnych przekrętów posługiwała się uzgodnionymi zapewne wcześniej kodami. Śledczy będą musieli odcyfrować znaczenie terminów „krecik", „żarcie dla psów" albo „sztuczne psy", które wielokrotnie pojawiały się w jej konwersacjach z lobbystami i podejrzewanymi o korupcję politykami.
Niektórym faktom – jak choćby przyznaniu lukratywnych stanowisk w spółkach Skarbu Państwa dla kilku zbuntowanych posłów własnej partii, którzy uchronili ODS przed przegraną w głosowaniu nad ustawą budżetową – premier w ogóle nie zaprzecza. Twierdzi jednak, że kupczenie stanowiskami nie jest karalną korupcją, a jedynie „zwyczajowym" handlem politycznym. Zarówno funkcjonariusze ÚOOZ, jak i przedstawiciele współpracującej z nimi Fundacji Antykorupcyjnej są jednak odmiennego zdania, co oznacza, że sprawa zapewne znajdzie finał przed sądem.
– Korupcja jest poważną chorobą czeskiego systemu politycznego – mówi Janusz Konieczny. Wynika to z jednej strony z braku zdecydowanej reakcji społecznej na ujawniane skandale, które po krótkiej burzy medialnej na ogół odchodzą w zapomnienie (tak było np. po aferze byłego premiera Stanislava Grossa, który nigdy nie wytłumaczył pochodzenia swojego zdobytego w niejasnych okolicznościach majątku). Z drugiej strony brak też dobrego ustawodawstwa pomagającego w walce z łapownictwem (Czechy nie posiadają wciąż np. ustawy o służbie cywilnej, precyzyjnie określającej zakres odpowiedzialności funkcjonariuszy państwowych).
Nieskuteczność organów państwa (notabene wielokrotnie krytykowana przez Komisję Europejską) powoduje, że bez przeszkód mogą funkcjonować ludzie tacy jak Ivo Rittig albo Roman Janoušek. Oficjalnie nazywani są „lobbystami", w praktyce zaś podejrzewa się ich o pełnienie roli szarych eminencji i pośredników między politykami a kręgami biznesu zainteresowanymi omijaniem prawa lub przejmowaniem za bezcen majątku państwowego. Ich nazwiska pojawiają się także w obecnym śledztwie ÚOOZ.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA