fbTrack

Wspomnienia

Zmarł rosyjski reżyser Aleksiej Bałabanow

Aleksiej Bałabanow
Creative Commons Uznanie autorstwa - Na tych samych warunkach 3.0
W wieku 54 lat zmarł reżyser Aleksiej Bałabanow, autor m. in. „Brata" i „Ładunku 200", jeden z najważniejszych twórców ostatniego ćwierćwiecza w Rosji.
Pochodził z prowincjonalnego Jekaterynburga i nie od razu trafił do kina. Wpierw skończył szkołę pedagogiczną i służył w wojskowej jednostce lotniczej. Ppełnometrażowy debiut nakręcił w wieku 35 lat. Była to ambitna ekranizacja „Zamku" Franza Kafki. Ale zasłynął kinem odmiennym – naturalistycznymi obrazami, w których pokazywał przemoc i degenerację otaczającego świata.
Kino autorskie umiejętnie łączył z komercyjnym. Jego słynny "Brat" był największym przebojem lat 90. w rosyjskich kinach. Po upadku żelaznej kurtyny Rosjanie nie cenili rodzimych twórców. Woleli amerykańskie kino, pełne akcji i efektów specjalnych. Bałabanow był dla nich tym, kim dla Polaków Władysław Pasikowski. Pokazał, że można robić kino sensacyjne po rosyjsku, a w dodatku o dużej wartości artystycznej. Pod brutalnym sztafażem filmów gangsterskich opowiadał o współczesnej Rosji. „Brat" to historia młodego chłopaka – Daniły Bagrowa, który wrócił właśnie z czeczeńskiej wojny i szuka starszego brata. Jest ponoć biznesmenem w Petersburgu, ale w rzeczywistości jego brat to zabójca na usługach mafii. Daniła zaś to prosty chłopak o szlachetnym sercu. Na własną rękę zaczyna walczyć z mafią.  W starciu z bezwzględną rzeczywistością przestępczego Petersburga wykorzystuje umiejętność zdobyte w wojsku. Bohater jest czystą kartą, wszystko co znał się zmieniło. Nawet muzyka – już nikt nie słucha rocka, tylko techno. W tle Bałabanow sportretował Rosję lat 90., z jej  nierównościami społecznymi, przemocą na ulicach i ksenofobią. Petersburg w tym filmie to odrapane kamienice i wielkie bazary. Komercyjny i artystyczny sukces filmu pociągnął za sobą sequel, ale „Brat 2" był już tylko cieniem świetnego pomysłu z pierwszej części.
Bałabanow nakręcił też jedną z najoryginalniejszych komedii gangsterskich w historii europejskiego kina. W „Ciuciubabce" obsadził amantów oraz ikony rosyjskiego filmu, każąc im grać zidiociałych kryminalistów. Na ekranie można zobaczyć m. in. Nikitę Michałkowa w malinowym dresie i z grzywką przyciętą „na garnek". Bałabanow obficie cytuje Quentina Tarantino, filtrując go przez rosyjską estetykę i mentalność. Najgłośniejszym filmem z ostatnich lat był „Ładunek 200". To przerażający obraz Związku Radzieckiego z lat 80., który wielu utożsamiało ze współczesną Rosją. Tytułowy ładunek, to wojskowe określenie na transporty trumien ze zwłokami żołnierzy z Afganistanu. Temat wojny jako doświadczenia pokoleniowego powracał w wielu jego filmach. W latach 80. to był Afganistan, a dekadę później Czeczenia. Ostatnie dzieła Rosjanina to obrazy wypełnione czernią. „Morfina" jest naturalistyczną adaptacją autobiograficznego opowiadania Michaiła Bułhakowa. Słynny pisarz kiedy był młodym lekarzem uzależnił się od morfiny. Swoje doświadczenia przelał później na papier. „Palacz" z 2010 r. to krytyczna recenzja postsowieckiej Rosji. Główny bohater to pochodzący z dalekiej Jakucji weteran wojny w Afganistanie. Jest palaczem w kotłowni na przedmieściach wielkiego miasta. Jego koledzy z wojska to obecnie gangsterzy, którzy przynoszą mu zwłoki swoich przeciwników do spalenia w piecu. Traktują Jakuta jak upośledzonego (został zraniony podczas wojny). On całymi dniami pisze historię swojego ludu, ciemiężonego latami przez carat. Z letargu przebudzi się dopiero, gdy przyniosą do spalenia zwłoki bliskiej mu osoby. Kotłownia jest w Rosji symbolem oporu wobec komuny. Praca palacza była jedyną, jaką mogli dostać undergroundowi artyści i dysydenci w latach 80. Bałabanow zamienił ją w miejsce, gdzie pali się zwłoki ludzi, często przypadkowych i niezwiązanych z mafią. Marzenia o wolności zderzył z okrucieństwem nowej Rosji. W 2010 r. miał być gościem specjalnym Festiwalu Filmów Rosyjskich „Sputnik nad Polską", ale z powodu choroby nie mógł wtedy przyjechać do Warszawy. W ubiegłym roku prezentował swój najnowszy film „Ja też chcę" na festiwalu w Wenecji w 2012 r. To historia osadzona w świecie przypominającym zonę ze „Stalkera" Andrieja Tarkowskiego. Film nie był jeszcze pokazywany w Polsce. Reżyser zmarł w sobotę 18 maja, nad ranem. Powody śmierci nie są jeszcze znane, ale nieoficjalne nieoficjalnie mówi się, że przyczyną miał być zawał serca.
Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL