Polityka

Platforma wszystkich dzielnic

W PO skrzydła zanikły, a Klub Parlamentarny przypomina państwo dzielnicowe – pisze publicystka „Rz”
Nazwisko Jan Rokita zniknęło z rozmów polityków Platformy. Nie padło ani razu podczas ostatnich spotkań gremiów politycznych tej partii: w Ożarowie, gdzie obradował Klub Parlamentarny, ani na posiedzeniu Rady Krajowej. O Rokicie działacze nie rozmawiali też w kuluarach. Problem Rokity, który dominował w poprzedniej kadencji Sejmu, teraz przestał istnieć. Konserwatywny wizerunek, jaki wnosił niedoszły premier z Krakowa, Platformie nie jest już potrzebny. Powodów jest kilka.
Przez ostatnie dwa lata utrwalił się wizerunek PO jako ugrupowania liberalno-konserwatywnego i jednocześnie anty-PiS-owskiego. Stworzenie rządu oraz bardzo wysokie poparcie, jakie pokazują sondaże, nie sprzyja istnieniu skrzydeł, frakcyjnych podziałów i tworzeniu środowiskowych grupek. Atmosfera „kochajmy się”, o czym tak często mówi premier Donald Tusk, przeniknęła także do Klubu Parlamentarnego. – Mamy władzę, jesteśmy silni, a strategia naszego lidera okazała się wyjątkowo skuteczna. Czego więcej chcieć? – taki ton pobrzmiewa w PO. Tusk jak nigdy dotąd w swojej politycznej karierze stał się niekwestionowanym przywódcą. Mimo że niemal wszyscy najważniejsi politycy przeszli do rządu, w klubie nowa elita się nie wytworzyła. Oprócz zaufanych współpracowników Tuska do rządu weszli Bogdan Zdrojewski i Cezary Grabarczyk, w poprzedniej kadencji mający samodzielną pozycję. – Na nową elitę jest jeszcze za wcześnie, te kilka miesięcy funkcjonowania Sejmu to zbyt krótki czas – przekonują parlamentarzyści PO. Nie widać oznak tworzenia się nowego lidershipu. Utrwala się raczej sytuacja klubowego bezkrólewia.
Z liderów Platformy w Sejmie pozostali właściwie tylko dwaj: Bronisław Komorowski i Zbigniew Chlebowski. Wicemarszałek Stefan Niesiołowski jest bardziej medialną twarzą partii niż politycznym decydentem. Komorowski, który wyrastał na osobę numer dwa w PO, skupił się na sprawowaniu urzędu marszałka. Drugim najczęściej pojawiającym się w mediach nierządowym przedstawicielem Platformy jest Chlebowski, szef Klubu Parlamentarnego. To on od strony technicznej decyduje o tym, co robią posłowie PO. Chlebowski jest politykiem bardzo pracowitym, ale pozbawionym charyzmy i przywódczych talentów. Typ klasycznego wykonawcy, choć zadanie przy ogromnym, 260-osobowym, klubie ma trudne. – Klub Platformy stał się państwem dzielnicowym, formalne kierownictwo klubu, czyli prezydium, jest zbyt szerokie, aby miało realną władzę – twierdzi osoba z prezydium klubu. Te dzielnice to zespoły skupione wokół przewodniczących sejmowych komisji. Można się więc spodziewać, że polityczna pozycja Janusza Palikota, Marka Biernackiego, Andrzeja Czumy czy Iwony Śledzińskiej-Katarasińskiej wzrośnie. W tym kontekście znacznie mniejsze znaczenie ma wybór do zarządu partii Radosława Sikorskiego i Jarosława Gowina, za którymi nie stoją żadne grupy. —Małgorzata Subotić
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL