Społeczeństwo

Repatrianci wolą Niemcy i Rosję

Polska nie jest atrakcyjnym krajem dla repatriantów – wynika z najnowszego raportu Fundacji Energia dla Europy, do którego dotarła „Rz”.
Według ekspertów przez brak sensownych programów ułatwiających repatriantom powrót Polska traci cenny kapitał ludzki, którego z roku na rok coraz bardziej zaczyna brakować.
– Eurostat prognozuje, że w 2050 r. będzie nas tylko 29 milionów. Grożąca nam zapaść demograficzna to skutek masowej emigracji za granicę i małej liczby rodzących się obecnie dzieci. Jeśli nie sprowadzimy w to miejsce ludzi z zagranicy, gospodarka zwolni, a ZUS będzie miał kłopoty z wypłatą emerytur – uważa prof. Krystyna Iglicka, demograf i ekspert fundacji. Eksperci szacują, że do 2050 r. trzeba będzie do Polski sprowadzić aż 5,2 mln cudzoziemców. – Ideałem byłoby, gdyby byli to repatrianci, bo to wykluczyłoby problemy z integracją i ewentualne konflikty wynikające z różnic kulturowych. Niestety, odnoszę wrażenie, że nikt ich w tym kontekście nie bierze pod uwagę – mówi prof. Iglicka.
– Powinniśmy zrobić wszystko, żeby sprowadzić do Polski repatriantów. Z jednej strony jest to konieczne z powodów ekonomicznych, z drugiej jesteśmy to winni tym ludziom, którzy trafili np. na Syberię, walcząc o naszą wolność – potwierdza Mirosław Bieniecki, szef Instytutu Studiów Migracyjnych. Z danych MSW wynika, że do końca 2011 r. (ostatnie dostępne dane) w ramach repatriacji osiedliło się w Polsce 5215 osób. W roku 2011 wydano 178 wiz krajowych w celu repatriacji. Tymczasem poza granicami kraju mieszka obecnie od 1150 tys. Polaków (spis powszechny ZSRR z 1989 r.) do 2600 tys. osób (dane Wspólnoty Polskiej). Obecnie w ewidencji zarejestrowanych jest 2800 osób, które oczekują na wskazanie im miejsca do osiedlenia się. To przeważnie Polacy z Kazachstanu i Uzbekistanu oraz nieliczni z Rosji, Gruzji i Kirgistanu. Zdecydowana większość z nich ma potrzebne w Polsce wykształcenie techniczne. – Niska liczba Polaków powracających to skutek przerzucenia odpowiedzialności za zorganizowanie im życia na samorządy. A dla nich to kłopot, bo trzeba im zapewnić pracę, mieszkanie i zadbać o ich integrację z lokalną społecznością. Wielu gminom nie chce się podejmować takiego wyzwania – tłumaczy Bieniecki. I nie chodzi tu tylko o pieniądze. Chociaż gminy mogą starać się o dotacje na ten cel z budżetu państwa, uczyniło to zaledwie 199 gmin. Finał jest taki, że jeśli repatrianci decydują się już wyjechać, to wybierają Niemcy, gdzie mogą liczyć na wysokie zasiłki. – A jeśli nawet wybiorą Polskę, bardzo szybko wracają do Rosji, gdzie żyje im się często łatwiej niż tu – opowiada Bieniecki.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL