fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

QAnon. Teorie spiskowe przenikają do polityki w USA

Kobieta trzyma znak „We Are Q” w kolejce do wzięcia udziału w wiecu „Make America Great Again” w Wilkes-Barre w stanie Pensylwania. Q oznacza QAnon
fot. Shutterstock
Co najmniej kilkunastu kandydatów do Kongresu to wyznawcy QAnonu.

Korespondencja z Nowego Jorku

Wyznawcy QAnon wierzą na przykład w istnienie państwa podziemnego, w którym „molestujący dzieci satanistyczni zdrajcy knują przeciwko prezydentowi”. Twierdzą, że Żydzi, a w szczególności finansista George Soros, kontrolują system polityczny oraz szczepionki. Uważają, że zagrożenie koronawirusem jest przesadzone i szerzą rasistowskie teorie o byłym prezydencie Obamie.

Ze względu na zapalne treści, agencja wywiadowcza oflagowała QAnon jako potencjalne wewnątrzkrajowe zagrożenie terrorystyczne. Mimo to w ciągu ostatnich dwóch lat ruch ten wyszedł na światło dzienne z zakamarków internetu, gdzie najpierw kiełkował na forach. Teraz elementy QAnonu zauważyć można w kampaniach wyborczych kandydatów republikańskich.

Wśród kandydatów do Kongresu jest co najmniej kilkunastu, którzy głoszą różnego rodzaju teorie spiskowe płynące z tej platformy, a o wiele więcej już odpadło w prawyborach. Najbardziej znaną zwolenniczką QAnonu jest Marjorie Taylor Greene, republikańska kandydatka do Izby Reprezentantów z Georgii. Niedawno oznajmiła, że QAnon jest „życiową szansą pokonania globalnej siatki pedofili czczących szatana”.

Partia Republikańska ma twardy orzech do zgryzienia. Oficjalnie dystansuje się od tego ruchu i stara tępić teorie spiskowe, promujące np. antysemityzm czy rasizm, ale po cichu popiera kandydatów, którzy przejawiają związki z QAnon, narażając się przy tym części umiarkowanych wyborców, dla których najważniejszymi kwestiami w kampaniach wyborczych jest obniżenie podatków, a nie pogoń za wyimaginowanymi satanistami.

Tym poparciem republikanie już narazili się na krytykę. – Partia Republikańska milczy na ten temat. My musimy o tym mówić głośno i wyraźnie – powiedziała demokratyczna kongresmenka Cheri Bustos z Illinois, która przewodniczy kongresowej komisji ds. kampanii wyborczych.

Zdaniem komentatorów, Partia Republikańska nie może sobie pozwolić na to, żeby zupełnie odciąć się od tych którzy kibicują teoriom spiskowym, bo zależy jej na utrzymaniu większości w Senacie oraz przejęciu większości w Izbie Reprezentantów. Stąd po cichu wspiera kampanie tych kandydatów. Z dokumentów finansowych wynika, że np. kongresmen z Ohio Jim Jordan, wpływowy polityk mający poparcie prezydenta Trumpa, przekazał 2 tysiące dolarów dla sztabu wyborczego Greene.

Krajowy Komitet Partii Republikańskiej przeznaczył ponad 2 tysiące dolarów na wsparcie Angeli Stanton-King, kandydatki do Izby Reprezentantów z Georgii, która w mediach społecznościowych umieszcza wpisy z hasłami pochodzącymi z platformy QAnonu.

Niedawno Jeff Sessions, były prokurator generalny z administracji Trumpa, który właśnie przegrał prawybory do Senatu z Alabamy, wykorzystał hasło QAnonu „Sessions Activated”, które było popularne w 2018 r., gdy zwolennicy tego ruchu pokładali w nim nadzieje w walce z „państwem podziemnym”.

Zwolenników jednoczy niechęć do establishmentu. – Prezydent Trump wygrał poprzednie wybory, obiecując, że chce „oczyścić to bagno”. W ten sposób zbudował koalicję ludzi przeciwnych establishmentowi. Wyznawcy QAnonu to ekstremiści w tej grupie – mówi ekspert cytowany przez „New York Timesa”.

Kandydaci ubiegający się o urzędy w tegorocznych wyborach i wyznający QAnon nie stanowią zwartej grupy, trzymającej się razem. Ich rozpoznawalnym hasłem jest „Wirtualni wojownicy: Złóżcie przysięgę i idźcie służyć naszemu krajowi”. Jedna z głównych teorii przez nich promowanych głosi, że „wspierany przez wojsko Donald Trump ubiegał się o urząd, by uratować Amerykanów przed tzw. państwem podziemnym, rządzonym przez biurokratów molestujących dzieci i czczących diabła”.

Prezydent Trump często przekazuje na Twitterze wpisy zwolenników QAnonu i kibicuje kandydatom do Kongresu, otwarcie przyznających się do przynależności do tego ruchu.

Zdaniem ekspertów, wyznawcy QAnonu nie mają dużych szans na wygraną w listopadowych wyborach, ale ich obecność na scenie politycznej pozostawi ślad w postaci rosnącej niechęci do rządu, który postrzegają jako niebezpiecznego wroga

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA