O znalezisku pisze serwis Phys.org. Ślady tsunami znaleziono na terenie stanowisku po kilku latach, w czasie których na stanowisku znajdowano artefakty z epoki brązu. O przejściu tsunami świadczą m.in. warstwy popiołów i gruzu, który nie został zabrany przez fale do morza ponieważ zatrzymał się na murze, który przetrwał uderzenie fali.

Naukowcy są pewni, że tsunami było wywołane erupcją wulkanu Thera, który znajduje się na wyspie Santorini.

Erupcja ta miała być jedną z największych erupcji wulkanu w historii ludzkości. Według niektórych badaczy wybuch Thery w epoce brązu można porównać pod względem siły do detonacji milionów bomb atomowych o sile takiej jak bomba zrzucona na Hiroszimę.

Czytaj więcej

Klimat raz jeszcze rozdaje karty

Popioły i pumeks wyrzucone przez wulkan znajdowano potem w Egipcie i Izraelu.

Znajdowane artefakty wskazują, że Thera wybuchła między 1 570 a 1500 rokiem p.n.e. Z kolei metoda datowania węglem drzew znalezionych tuż pod pyłem wulkanicznym na Santorini wskazuje, że erupcja miała miejsce ok. 1 600 roku p.n.e. 

35 tys.

Tyle osób miał zabić wybuch wulkanu Thera

Wybuch wulkanu Thera miał zabić ok. 35 tys. osób, ale - jak dotąd - nie znaleziono szczątków żadnej jego ofiary. Aż do znaleziska w Turcji - czytamy w amerykańskim "Newsweeku".

Uważa się, że właśnie o skutkach wybuchu wulkanu Thera mówi opisana w biblijnej Księdze Wyjścia historia o "egipskich ciemnościach", które zapadły nad Egiptem oraz legenda o Atlantydzie - zatopionym kontynencie.

Człowiek, którego szczątki znaleziono w Çesme-Bağlararas był "przyciśnięty do muru". W jego pobliżu znaleziono też szczątki psa - czytamy na Phys.org.