Tegoroczny egzamin notarialny, który trwał od 7 do 9 września, zdawało 411 osób, z tego 349 po aplikacji notarialnej i 62 bez aplikacji, ale z wymaganą praktyką w stosowaniu prawa. Jak poinformowało Ministerstwo Sprawiedliwości, zdało go 238 kandydatów, czyli 58 proc.
Egzamin był zorganizowany w pięciu miastach (w Warszawie przeprowadziły go dwie komisje). Pomiędzy osiągniętymi w nich wynikami są spore różnice.
Najgorzej egzamin poszedł w Gdańsku: na 59 kandydatów zaliczyło go 22 (37 proc.). W Krakowie zdawało 61 osób, zdało 31, czyli 51 proc. Z kolei we Wrocławiu na 75 zdających powodzenie osiągnęło 40 (czyli 53 proc.). W Warszawie do egzaminu podchodziło 140 osób, zdały 83 (60 proc.). Najlepiej wypadli kandydaci z Poznania: sukces odniosły 62 osoby na 76, które przystępowały do egzaminu (82 proc.).
Sprawdzian dla przyszłych rejentów lepiej zdali aplikanci niż osoby bez aplikacji notarialnej (przykładowo w Poznaniu zdało ich 86 proc.).
Trzydniowy egzamin składał się z testu 100 pytań oraz z trzech zadań kazusowych polegających na sporządzeniu dwóch aktów notarialnych na podstawie dokumentów oraz opinii prawnej dotyczącej przedstawionego problemu.
Po raz pierwszy zdający mogli pisać prace egzaminacyjne na własnych komputerach. Zdecydowana większość skorzystała z laptopów.
Po zdaniu egzaminu kandydat na rejenta musi odbyć tzw. asesurę w kancelarii notariusza, który zgodzi się zatrudnić go na podstawie umowy o pracę. To rodzaj praktycznej nauki zawodu i przygotowania do samodzielnego jego wykonywania. Trwa dwa lata.