Zuzanna Dąbrowska: PiS śni o narodowym powstaniu pod wodzą Jarosława Kaczyńskiego

Okupacje mediów publicznych wyglądają dość niepoważnie. Politycy PiS usadowieni w fotelach lub snujący się w korytarzach, albo broniący dostępu pracownikom do toalet, to nie są obrazki ilustrujące romantyczny zryw narodu. Ale to ma się zmienić.

Publikacja: 28.12.2023 14:18

Jarosław Kaczyński

Jarosław Kaczyński

Foto: Tomasz Gzell, PAP

Donald Tusk zmobilizował wyborców w trakcie kampanii organizując dwa wielkie marsze. Pokazywały siłę sprzeciwu wobec rządu PiS i dawały wyborcom dawnej opozycji poczucie wspólnoty. Relacje z ulic Warszawy pokazujące zaangażowanie społeczne napędziły też frekwencję wyborczą. I choć PiS starał się lekceważyć te przekazy, odegrały one swoją rolę i dały nowej władzy siłę do walki.

Teraz dawna władza marzy o powtórzeniu sukcesu Tuska, obsadzając w jego roli prezesa Jarosława Kaczyńskiego.

Co chce osiągnąć Jarosław Kaczyński?

– Temu trzeba się przeciwstawić. 11 stycznia będzie demonstracja w Warszawie, mam nadzieję, że okazała demonstracja. Będziemy się temu przeciwstawiać – zapowiedział prezes PiS w jednym z wywiadów. A rzecznik PiS Rafał Bochenek wezwał do udziału w Proteście Wolnych Polaków pod Sejmem w tym dniu, o 16.00. Politycy PiS mają rację: w ich dotychczasowych działaniach, które maja powstrzymać przejmowanie władzy przez nowy rząd, rzeczywiście brakuje „czynnika ludzkiego”. Wokół siedzib medialnych spółek nie gromadzi się spontaniczny tłum i jasne jest, że mało kto nawet spośród aktywu partyjnego, chciałby „umierać za paskowego z TVP Info” – jak mówił w rozmowie z „Rz” prof. Rafał Chwedoruk.

Czytaj więcej

Prof. Rafał Chwedoruk o wojnie o TVP: PiS wiele ryzykuje, rząd ma komfort

Ale liderzy PiS wierzą, że przy sprawnie przeprowadzonej akcji autokarowej i propagandowej wszystko jest możliwe. Tym bardziej, że gwiazdy dawnego TVP Info przeniosły się do telewizji Republika i zapewniają jej oglądalność, która właśnie przewyższyła Polsat News. Na jej antenie ogłoszono nawet zbiórkę pieniędzy na „wyrzucanych z TVP” pod hasztagiem "TVP #MuremZaPolskąTelewizją". Wciąż jednak to bardzo niewielki ułamek tego, czym dysponowała dawna władza w mediach publicznych. Jak więc prawica chce zmobilizować swoich zwolenników?

Czy demonstracje mają szansę coś zmienić?

Służyć temu mają wielkie słowa o demokracji i łamaniu konstytucji, rozpalanie politycznych namiętności i kreowanie rzeczywistości alternatywnej. Posłowie PiS pytali m.in. podczas konferencji prasowej o udział służb specjalnych w „operacji przejmowania TVP”, w trakcie komisji kultury padło pytanie o „niszczenie archiwów”, a los osób pracujących w TVP malowany jest w katastroficznych barwach. Im głośniej i ostrzej będą padać różne oskarżenia pod adresem rządu Tuska, tym więcej zwolenników PiS o nich usłyszy. Ten plan byłby pewnie dobry, gdyby potencjał buntu w tej grupie był realny. Nie ma nic bardziej żałosnego, niż polityk nawołujący do masowych protestów, którego nikt nie słyszy, a jak nawet słyszy, to się nie posłucha. Być może kiedyś nowa koalicja na taki odruch społecznego buntu zasłuży, ale na pewno teraz jeszcze nie nadszedł ten moment. Poparcie jest stabilne i żadne okupacje i demonstracje tego nie zmienią. Tak jak niczego nie zmieniły demonstracje opozycji po 2015 roku.

Donald Tusk zmobilizował wyborców w trakcie kampanii organizując dwa wielkie marsze. Pokazywały siłę sprzeciwu wobec rządu PiS i dawały wyborcom dawnej opozycji poczucie wspólnoty. Relacje z ulic Warszawy pokazujące zaangażowanie społeczne napędziły też frekwencję wyborczą. I choć PiS starał się lekceważyć te przekazy, odegrały one swoją rolę i dały nowej władzy siłę do walki.

Teraz dawna władza marzy o powtórzeniu sukcesu Tuska, obsadzając w jego roli prezesa Jarosława Kaczyńskiego.

Pozostało 84% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Wybory do PE. Kosiniak-Kamysz wyjaśnia, co zachęci wyborców do wędrówki do urn
Polityka
Z rządu do Brukseli. Ministrowie zamienią Sejm na Parlament Europejski
Polityka
Inwigilacja w Polsce w 2023 r. Sądy zgadzały się w ponad 99 proc. przypadków
Polityka
Wybory do Parlamentu Europejskiego. Ministrowie na "jedynkach" KO w wyborach. Mamy pełne listy
Polityka
Najdłuższy stażem europoseł z Polski nie będzie kandydował w wyborach do PE