fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Wrażliwe dane z e-recept w rządowej aplikacji mogą trafić w niepowołane ręce

Adobe Stock
Eksperci boją się, że e-recepty pozwolą oddać ważne informacje o lekach pacjentów w niepowołane ręce.

Powiadomienie o nowej recepcie elektronicznej czy e-skierowaniu będzie wysyłane za pośrednictwem aplikacji – zakłada projekt nowelizacji niektórych ustaw w celu zapewnienia funkcjonowania ochrony zdrowia w związku z epidemią Covid-19 oraz po jej ustaniu (tzw. covidówki).

Specjaliści boją się jednak wycieku wrażliwych danych, które mogłyby się dostać w niepowołane ręce.

Czytaj także:

Trzy lata więzienia

Dziś powiadomienie o nowej e-recepcie czy e-skierowaniu pacjent dostaje esemesem lub e-mailem. Projekt noweli przewiduje, że będą dostępne w aplikacji, do której dostęp można by uzyskać za pomocą profilu zaufanego. Z naszych informacji wynika, że aplikację miałby stworzyć rząd.

– Przedstawiciele farmaceutów zgłaszali wątpliwości dotyczące takich kwestii jak prywatność czy ochrona danych pacjentów. Pojawiły się zarzuty, że to niezgodne z RODO. Tak nie jest, ale uzgodniliśmy poprawkę, która doprecyzuje cel przetwarzania danych – mówił we wtorek podczas pierwszego czytania projektu w sejmowej Komisji Zdrowia wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński. – Zostanie wskazane wprost, że to wyłącznie prezentacja e-recepty i e-skierowania, a na poziomie ustawy zostanie zablokowana możliwość łączenia tej informacji z innymi. Obok recepty, którą będzie prezentowała aplikacja, nie będzie można umieszczać informacji np. o charakterze reklamy – wyjaśnił wiceminister Cieszyński. I dodał, że złamanie przepisu miałoby grozić karą do trzech lat więzienia.

Wiceminister zdrowia podkreślił, że sposób logowania się do aplikacji wykluczy możliwość dostępu do danych osób trzecich.

– Konieczność potwierdzenia swojej tożsamości za pomocą profilu zaufanego daje pewność, że dostęp do danych ma właściwa osoba. Co ważne, weryfikacji będzie mógł dokonać wyłącznie ktoś, kto posługuje się tą aplikacją w domenie publicznej – zaznaczył.

Zdaniem komentatorów intencje ustawodawcy są czyste, jednak wszystko zależy od rozporządzenia dotyczącego warunków technicznych, jakie będą miały spełniać te aplikacje.

– Nietrudno sobie wyobrazić, że jeśli dopuścimy do przetwarzania danych z e-recept i e-skierowań w szerokim zakresie, będą przetwarzane i sprzedawane, choć pewnie w formie zanonimizowanej. Takie dane są bardzo cenne dla ubezpieczycieli, producentów leków, firm farmaceutycznych czy szeroko pojętego biznesu. A dane pacjentów i wynik ich przetwarzania to dobro publiczne i powinny pozostać w takiej sferze – mówi Jerzy Przystajko, farmaceuta, ekspert partii Razem ds. ochrony zdrowia. Dodaje, że intencję Ministerstwa Zdrowia bierze za dobrą monetę, ale okaże się, jak ten zapis będzie funkcjonował.

– Intencje ustawodawcze to jedno, a praktyka prawa to drugie. Mam nadzieję, że operacja zakończy się stworzeniem niekomercyjnej publicznej aplikacji oferującej funkcjonalność, o jakiej mówi resort – dodaje.

Dokumentacja bez dubli

To niejedyna zmiana w informatyzacji, jaką ma wprowadzać „covidówka".

– Chcemy, by część informatyzacji była finansowana przez Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia (CSIOZ), które dostanie możliwość tworzenia rozwiązań na zlecenie Narodowego Funduszu Zdrowia. Przez wiele lat brakowało takiej współpracy, co wpływało na tempo informatyzacji – podkreślał wiceminister Cieszyński.

Dodał, że trwają prace nad pełną digitalizacją dokumentacji medycznej.

– W rozporządzeniu dotyczącym prowadzenia dokumentacji medycznej wskazaliśmy m.in., że nie powinno się prowadzić dokumentacji równolegle na papierze i w systemie informatycznym. To marnotrawienie czasu pracowników medycznych – zaznaczył.

—współpraca: Katarzyna Harabin

Etap legislacyjny: po I czytaniu

prof. Marcin Czech były wiceminister zdrowia ds. polityki lekowej

Dane na e-recepcie czy e-skierowaniu to oczywiście skarb dla potencjalnego ubezpieczyciela lub banku, ponieważ pozwalają chociażby oszacować ryzyko ubezpieczeniowe związane ze zdrowiem. Nazwa leku i sposób dawkowania pozwala domyślić się, na co choruje dana osoba, i trudno wyobrazić sobie, że ktokolwiek chciałby, aby takie dane znalazły się w domenie publicznej. Dlatego tworząc przepisy dotyczące udostępniania ich w aplikacji, resort zdrowia powinien zrobić wszystko, by zabezpieczyć je przed dostaniem się w niepowołane, a przede wszystkim nieuprawnione ręce. Teoretycznie z danych tych mogłyby także skorzystać firmy farmaceutyczne, ale nie pozwalają im na to prawo i standardy etyczne.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA