fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Ustawa antywywozowa: do więzienia za kupienie leku dla domu pomocy społecznej czy domu dziecka

Adobe Stock
Nauczycielce, która kupi aviomarin dla dzieci, grozi nawet pięć lat za kratami. Podobnie jak aptekarzowi, który lek wyda.

Redakcja informuje, że w materiale prasowym pt. "Ustawa antywywozowa: do więzienia za kupienie leku dla domu pomocy społecznej czy domu dziecka", autorstwa Karoliny Kowalskiej, który ukazał się w dzienniku Rzeczpospolita / w serwisie rp.pl w dniu 7 czerwca br.  omyłkowo przypisano mec. Maciejowi Konarowskiemu treści zawarte w publikacji zamieszczonej na portalu portal MGR.FARM  (https://mgr.farm/aktualnosci/od-dzisiaj-obowiazuja-nowe-przepisy-farmaceuci-zdezorientowani), za co redakcja przeprasza wszystkich zainteresowanych.

 

Ustawa antywywozowa, przyjęta z entuzjazmem przez farmaceutów, zawiera przepis, który może pozbawić domy dziecka, domy pomocy społecznej i schroniska dla zwierząt dostępu do leków. Wbrew apelom środowiska resort sprawiedliwości nie zmienił w nowelizacji prawa farmaceutycznego art. 86a. Przewiduje on, że apteka ogólnodostępna będzie mogła zbyć produkty lecznicze jedynie w celu bezpośredniego zaopatrywania ludności, w tym nieodpłatnie pacjentowi – wyłącznie na potrzeby jego leczenia oraz w celu zaopatrzenia podmiotu wykonującego działalność leczniczą, czyli np. szpitalowi czy przychodni.

Podmiotom nieuprawnionym do obrotu lekami będzie mogła sprzedać tylko specyfiki dopuszczone do obrotu w sklepach ogólnodostępnych oraz specjalistycznego zaopatrzenia medycznego. W praktyce oznacza to, że jeżeli np. dom pomocy społecznej czy dom dziecka zechcą zaopatrzyć się w aptece np. w kilka butelek środka do przemywania ran i wezmą na to fakturę, narażą na karę więzienia zarówno siebie, jak i farmaceutę. Grozi za to od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności.

Nie dla szkół

– Jeśli nauczycielce, która jedzie z klasą na wycieczkę, sprzedam aviomarin, a odbiorcą faktury będzie szkoła, narażę na karę siebie, nauczycielkę i rodziców, którzy w imieniu uczniów odpowiedzą za transport nielegalnie pozyskanych leków – tłumaczy wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej Marek Tomków.

Członek NRA i właściciel pleszewskiej Apteki pod Wagą Mariusz Politowicz dodaje, że do więzienia będzie można pójść nawet za sprzedaż szamponu przeciw wszawicy czy wody utlenionej na fakturę dla domu dziecka. – Domy dziecka też nie prowadzą działalności leczniczej, a zaopatrują się w produkty lecznicze w aptekach – podkreśla Politowicz.

Obostrzenia dotyczą również większych opakowań produktów dostępnych w sklepach ogólnodostępnych: – Jeśli sprzedam opakowanie sześciu tabletek, wszystko będzie w porządku, bo sprzedaje się je także w sklepach ogólnodostępnych. Gorzej, gdy sprzedam opakowanie 50 tabletek, bo za to grożą sankcje – mówi Marek Tomków.

Ważny nabywca

Kłopoty mogą mieć też domy pomocy społecznej (DPS), które zgodnie z ustawą o pomocy społecznej umożliwiają mieszkańcom i podopiecznym korzystanie ze świadczeń zdrowotnych. DPS-y pokrywają też część ceny leku. Prawnicy z kancelarii KRK Kieszkowska Rutkowska Kolasiński przyznają, że aktualny stan prawny uniemożliwia sprzedawanie leków do domów pomocy społecznej, z wyjątkiem preparatów dostępnych w obrocie pozaaptecznym.

– Oczywiście pracownicy DPS mogą, jak to miało miejsce do tej pory, realizować recepty swoich podopiecznych i nabywać produkty lecznicze w ich imieniu. Płatnikiem w takiej sytuacji musi jednak zawsze być pacjent, a nie DPS – precyzują.

Przepisy teoretycznie dopuszczają darowizny lekowe, jednak apteka lub punkt apteczny obowiązane będą każdorazowo uzyskać zgodę wojewódzkiego inspektora farmaceutycznego na nieodpłatne przekazanie produktów leczniczych. O zgodę trzeba zawnioskować nie później niż na 7 dni przed planowanym przekazaniem.

NRA wzywa resort sprawiedliwości do jak najszybszej zmiany przepisu.

 

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA