fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Epidemia koronawirusa wydłużyła kolejki na planowe zabiegi w szpitalach

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Na planowy zabieg trzeba będzie czekać co najmniej dwa miesiące dłużej – uważają eksperci.

Po dwumiesięcznej przerwie szpitale w całej Polsce zaczynają odmrażać zabiegi planowe. Zdaniem specjalistów trzeba poczekać przynajmniej dwa–trzy miesiące, a w rejonach, w których zakażeń jest najwięcej, nawet półtora do dwóch miesięcy dłużej.

Najpierw najcięższe

Osoby czekające na operację zaćmy, endoprotezoplastykę stawu biodrowego czy wycięcie pęcherzyka żółciowego mogą odetchnąć. Po zachęcie ministra zdrowia, który przed majówką rekomendował powrót do zabiegów planowych, szpitale, dotąd operujące w trybie ostrym, na nowo zapełniają grafiki. Ale powoli.

Operacje planowe ruszyły we wtorek w stołecznym Szpitalu im. Dzieciątka Jezus przy Lindleya. Zapisanych wcześniej na zabiegi od dwóch tygodni przyjmuje także Kliniczne Centrum Kardiologii (KCK) Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego (GUMed). Z listy wybierani są pacjenci w poważnym stanie – z zaburzeniami rytmu serca czy istotnymi zmianami w naczyniach wieńcowych. Jak tłumaczy dr Krzysztof Chlebus z Katedry i Kliniki Kardiologii GUMed, na pierwszy ogień idą chorzy, którzy mogą nie doczekać hospitalizacji. Na razie klinika wykonuje tygodniowo tylko kilka zabiegów planowych, czyli ułamek tego co przed epidemią.

Czytaj także:

We wszystkich placówkach procedurę wydłuża konieczność wykonania testu na koronawirusa – na jego wynik pacjenci czekają od kilku do kilkunastu godzin na specjalnym oddziale buforowym lub w domu. Na oddział przyjmowani są tylko ci z ujemnym wynikiem.

Pod koniec tygodnia pierwsi pacjenci planowi zostaną zoperowani w Wojewódzkim Szpitalu Chirurgii Urazowej w Piekarach Śląskich.

– Zaczniemy od drobniejszych zabiegów, artroskopii stawów czy operacji więzadeł stawu kolanowego. Na większe, endoprotezoplastyki, przyjdzie czas za 10–14 dni, pod warunkiem że wyniki testów na koronawirusa u pacjentów będą ujemne – mówi prof. Bogdan Koczy, szef piekarskiej urazówki i śląski konsultant ds. ortopedii i traumatologii. I podkreśla, że choć dwa miesiące temu operacje planowe zostały wstrzymane, szpital cały czas działał w trybie ostrodyżurowym.

– Cały czas operowaliśmy pacjentów ze złamaniami kończyn, miednicy czy kręgosłupa oraz przeprowadzaliśmy zabiegi onkologii kostno-stawowej – mówi prof. Koczy.

Nie szacował nowego czasu oczekiwania na zabiegi planowe.

– Na Śląsku nawał zakażeń u górników może wydłużyć kolejkę o kolejne półtora do dwóch miesięcy, bo wielu zakażonych ma żony pielęgniarki. Ostatnie zachorowania mogą zredukować także personel szpitalny – przypuszcza.

A to, jeśli wierzyć ekspertom, wydłużyłoby czas oczekiwania na zabiegi planowe nawet do czterech miesięcy.

Zdaniem dr. Marcina Pakulskiego, byłego prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia i specjalisty zdrowia publicznego, kolejki wydłużą się co najmniej o okres wstrzymania zabiegów planowych.

– Gorsze jest jednak to, że pogłębi się paradoks otwartych drzwi i wąskich korytarzy i dostęp do zabiegów będzie o wiele mniejszy – prognozuje.

Ministerstwo liczy pacjentów w kolejkach

Resort zdrowia nie ma jeszcze oficjalnych danych o nowych terminach zabiegów planowych. Jak informuje nas rzecznik ministerstwa Wojciech Andrusiewicz, Narodowy Fundusz Zdrowia analizuje obecnie, jak zwiększy się czas oczekiwania.

– W wielu przypadkach opóźnienie zabiegów planowych może opóźnić także rozpoznanie choroby i wdrożenie leczenia. Tak jest np. z biopsją nerki, która ma za zadanie potwierdzenie diagnozy i dostosowanie terapii. Długofalowy efekt opóźnienia może być trudny do zmierzenia – mówi dr Łukasz Jankowski, lekarz po rezydenturze z nefrologii i szef Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie.

Opinia dla „Rzeczpospolitej"

prof. Marcin Czech, specjalista zdrowia publicznego, były wiceminister zdrowia

Trudno oszacować, w jakim stopniu przerwa w wykonywaniu operacji planowych spowodowana epidemią Covid-19 wydłuży kolejki do zabiegów planowych. Teza, że czas oczekiwania zwiększy się co najmniej o dwa miesiące, czyli równowartość czasu, w jakim operacje nie były wykonywane, jest uprawniona. Jednocześnie wystąpiło bardzo ciekawe zjawisko: na jednym z oddziałów ortopedycznych, gdzie zabiegi planowe odmrażano pilotażowo, wielu zapisanych rezygnowało z operacji, tłumacząc to strachem przed koronawirusem. Uznawali, że bardziej opłaca im się żyć z bólem i niepełnosprawnością, niż narazić się na ryzyko zakażenia. Paradoksalnie, możemy mieć więc do czynienia z sytuacją, gdy kolejka się zmniejszy. Przy czym nie będzie to oznaczać, że pacjenci nie potrzebowali zabiegu, i może się przełożyć na ich gorsze rokowania oraz zwiększenie powikłań.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA