fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Coraz częściej czujemy paniczny lęk przed rakiem

Kancerofobia występuje najczęściej u osób mało odpornych na stres, skłonnych do nerwic
AdobeStock
Im więcej zachorowań na raka, tym częstszy strach, który dotyka i kobiety, i mężczyzn. Co ciekawe, najczęściej tych do 50. roku życia – czytamy w onet.pl.

Coraz więcej osób dotkniętych jest kancerofobią, czyli obsesyjnym lękiem przed zachorowaniem na nowotwór. Dobre wyniki badań przynoszą tylko chwilową ulgę. Potem strach powraca, może zrujnować domowy budżet, psychikę i życie osobiste.

Strach przed rakiem nakręcają medialne doniesienia o rosnącej liczbie zachorowań i o przypadkach zmagających się z chorobą cele brytów, pisze onet.pl.  Jednak nie wszyscy jesteśmy równie skłonni odczuwać równie silne obawy przed zachorowaniem.  

Czytaj też: Aż 9,6 milionów ludzi umrze w tym roku na raka

Kancerofobia zaliczana jest do zaburzeń lękowych z grupy fobii specyficznych   podobnie jak klaustrofobia czy lęk wysokości. Ma przewlekły, zmienny przebieg, dotyka zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Często towarzyszy jej depresja, zmienność nastrojów, poczucie żalu i niezrozumienia, bo otoczenie uważa osoby dotknięte kancerofobią za hipochondryków.

 

– Rocznie na raka choruje około 150 tysięcy osób, a umiera  z jego powodu około 90 tysięcy. Skala problemu może być jedną z przyczyn powstawania kancerofobii  – powiedziała w rozmowie z Onetem Aleksandra Wróblewska, psycholog z warszawskiego Gabinetu Terapeutycznego Psyche&Soma przypomina, że w Polsce nowotwory są drugą przyczyną umieralności.  

– Objawy psychiczne nasilają odczuwane objawy somatyczne: bóle, osłabienie i szereg innych dolegliwości. Kancerofobia może zacząć się rozwijać w wyniku doznawania trudności życiowych, konfliktów lub w ogóle sytuacji, które nas przerastają – wyjaśnia Aleksandra Wróblewska.

W niektórych przypadkach kancerofobia rozwija się po śmierci na raka bliskich osób. Każdy z nas może obawiać się wówczas nowotworu, tym bardziej, że czynniki genetyczne są nie bez znaczenia. Zdaniem psychologów problem powstaje wtedy, gdy te lęki stają się obsesyjne, zakłócają nam życie oraz normalne funkcjonowanie.

–  Najgorsze wydaje się to, że pacjent nie przyjmuje do wiadomości, że nie jest chory. Próby skierowania go do innego specjalisty, np. psychologa lub psychiatry, mogą go urazić lub wywołać gniew, złość. Dzieje się tak dlatego, że osoba cierpiąca na kancerofobię nie potrafi zmienić sposobu postrzegania swojej sytuacji – mówi Aleksandra Wróblewska.

W zaburzeniu tym pacjent, mimo wielokrotnie powtarzanych badań, upiera się, że coś mu dolega. Nie zgadza się z wynikami i zapewnieniami lekarzy, że wszystko jest w porządku. Uporczywie powtarza badania, nie chce korzystać z niczyich porad. Nie przyjmuje do siebie informacji, że objawy mogą być związane z innym zaburzeniem – ale nie wynikają z nowotworu.

 

Psychologowie znają  przypadki, w których osoba cierpiąca na ten rodzaj fobii pragnie przyciągnąć uwagę otoczenia.  – Skupiając się na nowotworze, pacjent chce atencji ze strony bliskich czy lekarzy. Niektóre osoby, odczuwając realne dolegliwości fizyczne, mogą wykorzystywać tę sytuację, aby przekonywać innych o swojej chorobie oraz aby zdobywać dominację w relacjach społecznych – twierdzi Wróblewska.

Jak sobie pomóc? – W przypadku kancerofobii konieczna jest terapia z psychologiem. Najskuteczniejsza będzie metoda poznawczo-behawioralna, w której osoba zmagająca się z ciągłym lękiem przed nowotworem pracuje nad redukcją tego przykrego, obarczającego uczucia. Wskazana jest również konsultacja z psychiatrą, który zleci farmakoterapię. Leki powinny w pewnym stopniu złagodzić uczucie nieustającego niepokoju. Ważne jest wspierające otoczenie. Warto – z dużą dozą cierpliwości i spokoju – namawiać bliską osobę do skorzystania z pomocy specjalisty – podsumowuje terapeutka.

Źródło: Onet
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA