fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zadania

Areszt za brak segregacji gruzu - od 2021 r. zmiany dotyczące odpadów budowlanych

remont
Adobe Stock
Od Nowego Roku osoba, która robi remont w domu, będzie musiała dzielić na frakcje wszystko, co zostanie po remoncie.

Ministerstwo Klimatu i Środowiska (MKiŚ) planuje uregulować zbiórkę odpadów budowlanych i z rozbiórki. Obowiązkowo będą musiały być segregowane. Dotyczy to także drobnych prac remontowych. Za niedopełnienie tego obowiązku ma grozić grzywna, a nawet areszt.

Osobno gips i płytki

Chodzi o nowelizację ustawy o odpadach. Implementuje ona unijne przepisy, w tym te dotyczące odpadów budowlanych. Dlatego w ustawie o odpadach pojawia się odrębny rozdział. Wynika z niego, że selektywna zbiórka i odbiór tego rodzaju odpadów obejmuje co najmniej: drewno, metale, szkło, tworzywa sztuczne, gips, odpady mineralne (beton, cegła, płytki i materiały ceramiczne oraz kamienie). Takich odpadów nie wolno oddawać do palarni.

MKiŚ przekonuje, że już teraz przecież wszystkie odpady muszą być obowiązkowo segregowane, a nowe uregulowania jedynie doprecyzowują przepisy. Ponadto jest to niezbędne minimum selektywnego zbierania odpadów budowlanych i rozbiórkowych, co ma przede wszystkim właściwie je zagospodarować. Jednocześnie wprowadza przepisy karne.

Syzyfowa praca?

Eksperci i samorządowcy nie mają wątpliwości, że selektywna zbiórka takich odpadów będzie prawdziwą udręką.

– Mieszkańców czeka duży problem – uważa Jacek Orych, burmistrz Marek. – Segregacja będzie bardzo żmudna, niczym oddzielanie przez Kopciuszka maku od popiołu. Przy dużych pracach remontowych to tytaniczna praca, która podniesie cenę prac rozbiórkowych i bardzo je wydłuży – twierdzi burmistrz. Jego zdaniem dziś mieszkaniec może oddać za darmo do punktu selektywnej zbiórki odpadów (PSZOK) tylko jeden metr sześcienny odpadów, a na resztę odpadów musi sam zapewnić kontenery. – Po zmianach będzie potrzebował ich więcej, a to kosztuje – dodaje Jacek Orych.

– Idea Ministerstwa Klimatu i Środowiska jest słuszna, ale z jej realizacją w praktyce może być różnie – zauważa Leszek Świętalski, ekspert ds. odpadów.

– Przepisy nie do końca są jasne. Moim zdaniem to nie są odpady komunalne i nie gmina, tylko właściciele tych odpadów powinni zadbać o ich segregację i wywóz. Nie sądzę, by PSZOK chciały je przyjmować za darmo – dodaje.

Dariusz Śmierzyński, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej „Ruda" w Warszawie, zastanawia się, jak segregacja z nowymi obowiązkami będzie wyglądała w praktyce.

– To są tak zwane śmieci brudne, powstałe w wyniku tego, jak skuwa się glazurę lub podłogę, wymienia instalacje, a to tych frakcji jest sporo. Zastanawiam się, gdzie mieszkańcy mają je segregować: w domu czy przed budynkiem na trawniku? Będzie też problem z egzekucją obowiązku segregacji tych odpadów. Kto upilnuje lokatora, który burzy ścianę w mieszkaniu i pozbywa się starej glazury? Moim zdaniem proponowany przepis jest oderwany od życia – ocenia Dariusz Śmierzyński.

Karol Wójcik ze Związku Pracodawców Gospodarki Odpadami zwraca uwagę na inny aspekt tego problemu.

Gruz w wyrobiskach

– Już dziś gminy często limitują przyjęcie tych odpadów w ramach ponoszonej przez mieszkańców opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi, a zatem pierwotne założenie, że w zamian za tę opłatę pozbędziemy się wszystkich odpadów z naszych gospodarstw domowych, już i tak jest fikcją. Wcale nie twierdzę, że to źle – odpady budowlane i rozbiórkowe nie są tak powszechnie produkowane w naszych gospodarstwach domowych jak inne frakcje. Niech zatem – zgodnie z jedną z głównych zasad prawa ochrony środowiska – płaci zanieczyszczający: ten, kto faktycznie wytwarza te odpady, czyli klient zamawiający usługę odbioru i zagospodarowania – tłumaczy Karol Wójcik.

– Racjonalne wydaje się wyjęcie tej frakcji spod reżimu przepisów dotyczących odpadów komunalnych i przekazanie wolnemu rynkowi. To oczywiście nie oznacza pełnej dowolności, przeciwnie, należy system uszczelnić, bo dziś tego rodzaju odpady często odbierane są przez podmioty niemające nawet zezwoleń na ich zbieranie, i w sposób patologiczny deponowane wprost w wyrobiskach. Bez likwidacji patologii na nic zda się projektowany w nowelizacji obowiązek selektywnego gromadzenia odpadów budowlanych i rozbiórkowych, jeśli nie wyeliminujemy z systemu podmiotów, które jedynie tanio i nielegalnie transportują tę frakcję od klienta wprost na dzikie wysypisko albo wprost zawożą do PSZOK jako odpad z gospodarstwa domowego – podkreśla Karol Wójcik.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA