fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wynajem

Mieszkania na wynajem w Polsce. Często niski standard

Fotorzepa/ Rafał Guz
Oferowane na wynajem lokale często są bardzo ciasne. Wymagają też remontów.

Polacy wynajmują jedne z najgorszych mieszkań w Europie. Gorzej jest tylko w Rumunii - wynika z raportu Eurostatu. Jak się to przekłada na zakup mieszkań komentuje Piotr Kijanka, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu w Grupie Deweloperskiej Geo:

- Główną przyczyną niskiej jakości wynajmowanych mieszkań jest wciąż niewystarczająca liczba lokali na rynku. A czynsz, w odniesieniu do zarobków, jest zbyt wysoki. Lion's Bank szacuje, że potrzeba nawet kilku milionów, by dorównać przeciętnemu Europejczykowi.

Zapotrzebowanie na mieszkania na wynajem jest ogromne, szczególnie w miastach studenckich, jak Kraków, Wrocław. W efekcie rośnie liczba inwestorów. Powstają nowe osiedla przeznaczone na ten cel. Niedostateczna liczba mieszkań to niejedyny problem. Oferowane na wynajem lokale, poza tym, że często wymagają remontu, są za małe. Ze statystyk wynika, że na polskiego obywatela przypada 1,1 pokoju, podczas gdy europejska średnia to 1,6.

Według norm Eurostatu, aż 67,8 proc. mieszkań w Polsce jest przeludnionych, a to trzy razy więcej niż średnia europejska (21,5 proc). Dla porównania - w Belgii, Holandii czy na Malcie, ten problem dotyczy jedynie 10 proc. społeczeństwa. Według przyjętych przez Urząd Statystyczny norm zarówno singiel, jak i bezdzietne małżeństwo powinni mieć do dyspozycji mieszkanie, w którym wydzielono pokój dzienny i sypialnię, a każda kolejna osoba musi posiadać dodatkowe pomieszczenie.

Zgodnie z tymi kryteriami kawalerka jest lokalem substandardowym, które, jeśli ma lokatora, jest przeludnione. I tu pojawia się problem. Według szacunków Lion's Bank kawalerki stanowią 10 proc. (około 1,3 mln) całkowitej liczby domów i mieszkań w Polsce.

Dla Polaków wciąż ma ogromne znaczenie, czy są właścicielami, czy najemcami. Według Europejskiego Urzędu Statystycznego 55,2 proc. Polaków mieszka w domach, a 44,7 proc. w mieszkaniach, z czego aż 83,5 proc. posiada je na własność. Podczas gdy w niektórych krajach Europy Zachodniej jest zupełnie inaczej - 40 proc. to wynajem.

Natomiast średnia europejska to 20 proc. osób wynajmujących lokale. Sytuację na rynku miał zamiar zmienić Bank Gospodarstwa Krajowego, który kilka lat temu ruszył z Funduszem Mieszkań na Wynajem. Program określony został jako "realna alternatywa dla kredytu hipotecznego", a którego celem było zwiększenie udziału rynku lokali na wynajem oraz poszerzenie oferty atrakcyjnych jakościowo lokali przeznaczonych na ten cel. Nieruchomości oferowane są w cenach rynkowych, ale różnica polega na tym, że umowę podpisuje się z instytucją, a nie osobą prywatną. Taka forma ma gwarantować również bezpieczeństwo.

Choć wymaga to zaciągnięcia kredytu, Polakom "bycie na swoim" nadal kojarzy się ze stabilizacją. Co ciekawe, z badania TNS Polska dla serwisu otoDom.pl wynika, że 55 proc. Polaków w ogóle nie interesuje się rynkiem wtórnym. Wygrywa pierwotny. Ostatnie lata to znaczny wzrost świadomości wśród klientów. Chcą własnego M, ale są lepiej przygotowani do transakcji.

Wiedzą dokładnie, czego szukają i oczekują najlepszych rozwiązań. Największym zainteresowaniem cieszą się lokale dwu- i trzypokojowe. Mające trochę mniejszy metraż, ale większą liczbę pomieszczeń. Są one idealne dla rodzin z dziećmi, z kolei wspomniane kawalerki są najczęściej wybierane na wynajem.

Ta tendencja prawdopodobnie nie zmieni się w najbliższym czasie. Co w takim razie z przeludnionymi mieszkaniami? Wydaje się, że na razie Polacy nadal będą tolerować niższy standard wynajmowanych lokali. A na lepsze warunki poczekają do zakupu własnego M.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA