fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory w Niemczech

Niemcy: Koniec kłótni w rodzinie

Zgoda buduje. Horst Seehofer (CSU) i Angela Merkel (CDU) ogłaszają w poniedziałek kompromis w sprawie imigrantów
AFP
Po kompromisie pomiędzy CSU i CDU w sprawie imigracji czas na koalicję czarno-żółto-zieloną, czyli Jamajkę

Dwa tygodnie po wyborach do Bundestagu obie partie chadeckie: bawarska CSU oraz CDU działająca na pozostałym obszarze Niemiec, zawarły kompromis w sprawie polityki imigracyjnej. Wyznacza on kierunek przyszłej polityki imigracyjnej zwycięskiego ugrupowania CDU/CSU, które zamierza skłonić potencjalnych  koalicjantów do jej przyjęcia.

Kompromis zakłada, że liczba akceptowanych uchodźców nie powinna przekraczać 200 tys. osób rocznie. Imigranci zarobkowi będą witani w Niemczech z otwartymi rękami, o ile będą niezbędni do funkcjonowania gospodarki.

Najpierw obóz, potem deportacja

Starający się o azyl uchodźcy trafią do specjalnych centrów czy obozów, gdzie w szybkim trybie rozpatrzone zostaną wstępnie ich wnioski azylowe. Jeżeli okaże się, że nie mają szans na azyl, nie zostanie uruchomiona długotrwała i skomplikowana procedura i zostaną oni po prostu deportowani do kraju, z którego przybyli. – Jest to rozwiązanie całkowicie zgodne z prawem – tłumaczył wczoraj na konferencji prasowej Horst Seehofer, premier Bawarii i szef CSU, przedstawiając założenia kompromisu, który wynegocjował z siostrzaną partią CDU Angeli Merkel.

Różnice zdań, groźby i  kłótnie pomiędzy CSU i CDU były na porządku dziennym od dwóch lat, czyli od słynnej decyzji kanclerz Angeli Merkel otwierającej granice państwa dla setek tysięcy uchodźców i imigrantów. Granicę przekraczali oni w Bawarii, która musiała jako pierwsza z niemieckich landów zmierzyć się z falą przybyszów.

Stąd protesty Bawarczyków i żądania zamknięcia granic, ograniczenia imigracji oraz demonstracyjna przyjaźń premiera Bawarii Horsta Seehofera z premierem Węgier Viktorem Orbánem, mającym w sporej części niemieckiego społeczeństwa opinię prawicowego ksenofoba. W Bawarii doceniono od samego początku kryzysu imigracyjnego jego wkład w powstrzymanie fali uchodźców.

– Gdyby CSU i CDU udało się  osiągnąć kompromis w sprawie imigracji jeszcze przed wyborami, Alternatywa dla Niemiec (AfD) nie uzyskałaby tak wielkiego sukcesu, stając się trzecią siłą polityczną – tłumaczy „Rzeczpospolitej" prof. Werner Patzelt, politolog z Uniwersytetu Technicznego w Dreźnie. Jego zdaniem ze strony kanclerz Merkel zabrakło jednoznacznych sygnałów, że wyciągnęła właściwie wnioski z kryzysu imigracyjnego i zrobi wszystko, aby się nie powtórzył.

W czasie gdy korekty polityki migracyjnej domagała się zdecydowana większość obywateli, Angela Merkel konsekwentnie odrzucała żądania z Bawarii wprowadzenia nieprzekraczalnego rocznego liczbowego pułapu na poziomie 200 tys. uchodźców.

W sytuacji, gdy do września tego roku wnioski azylowe złożyło jedynie 135 tys. imigrantów, cały spór wydawać się może bezprzedmiotowy. Tym bardziej że zaprezentowany w poniedziałek kompromis CDU z CSU zakłada, że w sytuacji wyjątkowej  Niemcy mogą przyjąć więcej imigrantów niż wspomnianych 200 tys.

A więc podobnej do tej, która wydarzyła się przed dwoma laty. Wtedy możliwe byłoby przyjęcie większej liczby uchodźców, o czym musiałby jednak zadecydować Bundestag. – To niezwykle ważne zastrzeżenie, biorąc pod uwagę, że dwa lata temu kanclerz Angela Merkel podjęła decyzję właściwie jednoosobowo – przypomina prof. Patzelt.

W tym kontekście kompromis może być uznany za sukces Horsta Seehofera i jego CSU. Bawarczycy potrzebują go jak powietrza po prawdziwej klęsce wyborczej w trakcie elekcji Bundestagu. CSU uzyskała w porównaniu z 2013 r. wynik gorszy o 11 punktów procentowych. To wynik bezsilności CSU domagającej się nieskutecznie powstrzymania imigracji.

W dodatku CSU od lat udowadniała, że na prawo od niej jest już tylko ściana. Okazało się, że znalazło się tam miejsce dla AfD, która zdobyła w Bawarii 12,4 proc. głosów, niemal dokładnie tyle, ile w skali całego kraju. Taki wynik wywołał w CSU panikę, bo w przyszłym roku są wybory do lokalnego landtagu i obecność w nim silnej reprezentacji AfD może oznaczać utratę przez CSU większości. Taka sytuacja nie miała miejsca od ponad pół wieku.

Jamajka coraz bliżej

Angela Merkel zapowiada, że w środę, 18 października, rozpoczną się pierwsze rozmowy koalicyjne. Zwarcie szeregów CDU i CSU w sprawie imigracji ma ułatwić jej ich przebieg. FDP nie zgłasza zastrzeżeń co do proponowanej przyszłej polityki imigracyjnej. Kłopot mają jednak Zieloni. Zawsze byli zdania, że niemożliwe jest wprowadzanie jakichkolwiek prawnych ograniczeń w procedury azylowe. Dlatego stali murem za decyzją Angeli Merkel sprzed dwu lat. Nie są też gotowi zaakceptować rozszerzenia listy państw uznawanych za bezpieczne, co oznacza, że można do nich deportować z Niemiec imigrantów, którzy nie mają szans na azyl. Chodzi zwłaszcza o Maroko, Tunezję i Algierię.

– Weźmiemy udział w negocjacjach, ale zaprezentujemy nasze stanowisko. Zostanie przyjęte lub nie. Obie opcje są możliwe – mówi Simone Peter, przewodnicząca Zielonych. Daje do zrozumienia, że Zieloni nie muszą uczestniczyć w koalicji za wszelką cenę.

W zgodnej opinii obserwatorów nie ma jednak innej możliwości niż powstanie koalicji jamajki. Poza oczywiście przyśpieszonymi wyborami, gdyby miało się to okazać niemożliwe. ©?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA