Wybory samorządowe

Wybory samorządowe: Zacięta walka o władzę w mniejszych miastach

Rządząca w dużych miastach PO będzie jesienią bronić stanu posiadania, również w sejmikach wojewódzkich
Reporter, Beata Zawrzel
Wybory samorządowe mają odbyć się 21 października i 4 listopada – ma w poniedziałek ogłosić premier Morawiecki.

Wielomiesięczna prekampania wyborcza zmierza ku końcowi. Jak wynika z ustaleń „Rzeczpospolitej", być może już w poniedziałek premier Mateusz Morawiecki ogłosi termin wyborów samorządowych. Najpewniej będzie to 21 października – I tura. Co za tym idzie, II tura odbędzie się 4 listopada. Premier ma czas do czwartku 16 sierpnia na podjęcie decyzji, ale nasi rozmówcy wskazują, że stanie się to szybciej.

W Warszawie i niektórych innych dużych miastach prekampania toczy się z ogromną intensywnością. Rządząca w dużych miastach Platforma będzie jesienią bronić swojego stanu posiadania, tak jak w sejmikach wojewódzkich. Media od wielu tygodni skupiają się na kandydatach i wyścigach w Gdańsku, Krakowie czy Wrocławiu. Ale z rozmów „Rzeczpospolitej" z politykami zarówno opozycji, jak i partii rządzącej wyłania się dużo szersza mapa ciekawych wyborczych starć, które nie ograniczają się do największych ośrodków. W kilku miejscach mogą być niespodzianki.

Jednym z mniej oczywistych miast, gdzie będzie toczyć się zaciekła kampania wyborcza, są Kielce. Urzędujący od 2002 r. prezydent Wojciech Lubawski (ma poparcie PiS) w ostatnim sondażu dla kieleckiego „Echa Dnia" zdobywa zaledwie 32 proc. Drugi jest Bogdan Wenta, europoseł z wynikiem 31 proc. Wenta został wybrany z listy PO do PE, ale w 2018 r. wybrał samodzielną karierę polityczną. Nie należy też do partii. Na trzecim miejscu w tym sondażu jest poseł PO Artur Gierada. Ten wynik pokazuje, że w Kielcach może dojść do zmiany władzy. Ale jednocześnie bardzo skomplikowana jest sytuacja Koalicji Obywatelskiej. W Kielcach startuje Bogdan Wenta, europoseł PO, który jednocześnie ma własny komitet Projekt Świętokrzyskie. Cały czas toczą się rozmowy o utworzeniu razem z nim wspólnej listy z Koalicją Obywatelską do sejmiku. Kolejna tura rozmów o wspólnych listach ma odbyć się wkrótce.

Interesująca sytuacja jest też w bastionie PiS w Nowym Sączu. Kandydatką PiS na prezydenta miasta jest Iwona Mularczyk, żona posła Arkadiusza Mularczyka. Wieloletni prezydent miasta Ryszard Nowak w lutym poinformował, że nie będzie ponownie kandydował. Jednak pod koniec lipca, tuż po ogłoszeniu startu Mularczyk, Nowak – ku zaskoczeniu wielu polityków partii rządzącej – zrezygnował z członkostwa w PiS. Koalicja Obywatelska wystawia w Nowym Sączu rozpoznawalnego Leszka Zegzdę, członka zarządu województwa małopolskiego.

Na radarach Koalicji Obywatelskiej jest też starcie o prezydenturę w Siedlcach. Rządzący od 2006 r. w mieście Wojciech Kudelski ogłosił już kilka miesięcy temu, że nie będzie kandydować ponownie. Jest za to jedynką PiS do sejmiku w okręgu siedlecko-ostrołęckim. PiS postawiło w mieście na Karola Tchórzewskiego, syna ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego. Szeroka koalicja PO, SLD i Nowoczesnej wystawiła radną Magdalenę Daniel.

W cieniu rywalizacji w Gdańsku między Pawłem Adamowiczem, Kacprem Płażyńskim a Jarosławem Wałęsą toczy się prekampania w Gdyni. Tam PiS postawiło na posła Marcin Horałę, który jednocześnie jest przewodniczącym nowej sejmowej komisji śledczej ds. VAT. Poseł kandydował już na prezydenta Gdyni w 2014 roku. Zdobył wtedy 12 proc. Miastem od 1998 rządzi Wojciech Szczurek, który przed czterema laty miał prawie 80 proc. poparcia. Znany z ofensywnego stylu Horała prowadzi jednak bardzo intensywną prekampanię wyborczą. Zarzuca Szczurkowi m.in. unikanie kontaktu z mieszkańcami. Już w połowie lipca Horałą mówił, że pod tym względem jest 81:0 dla niego. –Jako poseł odbyłem bowiem do tej pory właśnie 81 spotkań z mieszkańcami – podkreślał Horała. Wynik w tym roku będzie istotny dla dalszej politycznej kariery posła, chociaż oczywiście prezydent Szczurek jest absolutnym faworytem w tych wyborach.

W tych wyborach ogólnokrajowe znaczenie będzie miał też wynik innego polityka na Pomorzu – Roberta Biedronia. Kampania w Słupsku będzie obserwowana ogólnokrajowo. Biedroń już kilka miesięcy temu zapowiedział, że będzie ubiegać się o kolejną kadencję. W ostatnich tygodniach sygnalizował jednak, że może zdecydować się inny wariant. Ale oficjalnie nic się nie zmieniło – startuje w Słupsku. Jego wynik będzie pierwszym realnym sprawdzianem jego politycznej siły. Bez zwycięstwa w dobrym stylu pojawią się wątpliwości, czy Biedroń – m.in. konkurujący z kandydatką Koalicji Obywatelskiej – ma szanse na udany powrót do ogólnokrajowej polityki. ©?

—Michał Kolanko

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL