fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory samorządowe

Piotr Ikonowicz: Partie zeżrą to miasto

Piotr Ikonowicz
rp.pl
- Przy każdych wyborach większość komitetów wyborczych staje się bardzo wrażliwa społecznie i lewicowa, ale zaraz po wyborach im to przechodzi - mówi Piotr Ikonowicz, kandydat na prezydenta Warszawy.

Dzień dobry. Nie ma co ukrywać- to jest finisz kampanii wyborczej do samorządu, więc w studio #RzeczyoPolityce kandydat na prezydenta Warszawy Piotr Ikonowicz, Ruch Sprawiedliwości Społecznej. 

Dzień dobry. Komitet Wyborczy Wyborców Sprawiedliwości Społecznej Piotra Ikonowicza, tak się nazywamy na listach. 

Mówisz to dlatego, by promować swoich kandydatów na listach, czy nie jest tak, że tak naprawdę, chodzi o to, by wprowadzić radnych do rady miasta?

Tak, chodzi o radnych, a przede wszystkim o nowy rodzaj radnych, których jeszcze Warszawa nie widziała. Co 4 radny Rady Warszawy jest milionerem, ale już co czwarty Warszawiak - nie jest.  Więc my wystawiamy na naszych listach społeczników, a przede wszystkim zwykłych warszawiaków: kierowców autobusów, motorniczych tramwajów, sprzedawców, ochroniarzy, ludzi   pracy. 

Czy ludzie pracy będą potrafili rządzić miastem? Bo to, że ktoś jest człowiekiem pracy,  jeszcze nie stanowi o jego kompetencjach.

W każdej grupie zawodowej są ludzi mądrzejsi, głupsi, lepsi, gorsi. Ci są sprawdzeni, bo od wielu lat pomagają innym ludziom, poznają przepisy i sposób funkcjonowania organów miasta. Wiedzą co działa źle, a co działa dobrze, i co należy poprawić. Istotą demokracji jest to, że decyzje podejmują ci, których te decyzje dotyczą. Mamy do czynienia z quasi elitą finansową, zawodową: w samorządzie i w Sejmie zasiadają głównie biznesmeni, zawodowi politycy, urzędnicy, ale rzadko pielęgniarki, nauczyciele czy ludzie innych zwodów, najbardziej powszechnych.

Może jednak pewna specjalizacja jest konieczna, niekoniecznie pielęgniarka będzie miała pełne dane żeby decydować o drogach.

Od tego są eksperci. Kodeks pracy dzisiaj przypomina instrukcję obsługi odkurzacza - jest tak cienki. Najczęściej powtarzanym wyrażeniem jest „skreślono”, w odniesieniu do wielkiej ilości praw pracowniczych. Mamy więc do czynienia z sytuacją, w której mniejszość decyduje o pracującej większości, tej która wytwarza wszystko co nas otacza. 

Zaraz dojdziemy do zmian rewolucyjnych, a ja bym chciała zostać przy tych samorządowych. Zawsze tak jest, że kiedy kampania się rozpoczyna, to ma się nadzieje, że będzie można dołączyć do grona liderów. To się nie udało nie tylko tobie,co z sondaży wynika, ale także innym kandydatom lewicowym. Może niepotrzebnie para poszła w gwizdek?

Po pierwsze wzięliśmy udział w debacie i przedstawiliśmy społeczny, oddolny punkt widzenia…

...w debacie telewizyjnej?

Nie tylko, debata toczyła się na ulicach w różnych mediach , internecie i trwa do północy w piątek, ale chcę powiedzieć, że ja bym nie wierzył sondażom, jestem na ulicy i czuję nastrój. Moim zdaniem ta debata była bardzo ważna, bo dzięki niej, ludzie dowiedzieli się, że również inne osoby kandydują, że ja kandyduję i dochodzi do pewnego przewartościowania. Gdyby mierzyć ten sondaż reakcjami ulicy, to na pewno nie jest tak słabo.

Każdy właściwie, kto nie jest na pierwszym miejscu, mówi że nie należy sondażom wierzyć, a każdy kto wygrywa- „och jakie piękne sondaże, musimy się dalej mobilizować”. Czy z perspektywy czasu kampanijnego widać rozdrobnienie całej społecznej i lewicowej  części  sceny politycznej - warszawskiej i nie tylko? 

Występują między nami bardzo znaczące różnice programowe. Np. Andrzej Rozenek jest w SLD, oni w wielu miastach rządzą wspólnie z Platformą, SLD ma nie tylko prawicowych działaczy, ale też prawicowych wyborców… 

A ma też lewicowych?

Bardzo niewielu, 80% wyborców SLD, jako partię drugiego wyboru, gdyby nie głosowali na SLD wskazało na Platformę, jednocześnie planowana jest koalicja do wyborów parlamentarnych SLD-PO, więc tutaj nie ma mowy o lewicowości - mimo głoszonych haseł bardzo szlachetnych, bo zawsze na etapie kampanii wyborczej SLD jest lewicowe. Co ciekawe, przy każdych wyborach większość komitetów wyborczych staje się bardzo wrażliwa społecznie i lewicowa, ale zaraz po wyborach im to przechodzi. I tutaj jest różnica, bo my od 15 lat pomagamy ludziom i walczymy o nich. Wczoraj byłem zaproszony na debatę  w tok FM. Zrezygnowałem z niej, bo musieliśmy pojechać do Sulejówka, żeby ratować 8 rodzin które zostały bez ogrzewania na zimę, z powodu podłej właścicielki. Poszliśmy tam na radę miasta, walczyć o to, żeby ludzie nie pozamarzali i wydało nam się to ważniejsze niż walka o głosy. Tym się właśnie różnimy, że od 15 lat walczymy o ludzi w różnych częściach kraju. 

Może dlatego nie macie radnych?

Na pewno tak. To jest sposób na budowę oddolnego ruchu pracowniczego. W Polsce jest 16 mln ludzi pracy i nie mają swojej partii. My taką partię tworzymy - właśnie Ruch Sprawiedliwości Społecznej. Udział w wyborach jest częścią budowania potężnego, masowego ruchu oddolnego, bo tylko masowy ruch oddolny, pracowniczy jest w stanie zmienić system. Oczywiście, jeśli będą chętni, żeby się łączyć w takich wysiłkach, to my się chętnie z nimi połączymy. Myślę, że wyznaczamy pewne trendy. Od początku kampanii mówiliśmy, że trzeba budować 5 tysięcy mieszkań rocznie, bo inaczej młodzież będzie musiała wyemigrować, bo nie jest w stanie za pierwszą pensje ani wynająć mieszkania, ani zaciągnąć kredytu hipotecznego. W związku z tym założą rodzinę, wyprowadzą się od rodziców i wyjadą do Hamburga, Berlina czy Londynu. Komitet Śpiewaka też podniósł tę liczbę z tysiąca do 5 tysięcy, bardzo się z tego cieszymy, ale już Miasto Jest Nasze stoi na stanowisku, że to są mrzonki, że tak naprawdę wszystko jest okej.

PO też chce budować kilka tysięcy mieszkań - 5 czy 6 tysięcy ?

Z PO jest taki problem, że oni dotychczas budowali 300 rządząc przez 12 lat! Bardzo trudno uwierzyć w takie zapewnienia pojawiające się tuż przed wyborami. Większość dużych ugrupowań przypomniała sobie o warszawiakach kilka miesięcy przed wyborami i zapomni dzień po wyborach, a my jesteśmy z nimi na co dzień: wychodząc na ulice, rozmawiając z na bazarach, na skwerach. Przekonuję się, że to poparcie bardzo dynamicznie rośnie. Nie wiem czy ten wzrost poparcia zdąży się objawić wynikami niedzielnych wyborów, ale jest ewidentny trend, który pokazuje, że ludzie chcą wybrać dobro, a nie mniejsze zło, chcą wybierać tych, którzy im pomagają i tych, którzy stoją po ich stronie. 

Zgodnie z sondażami, rośnie poparcie dla obecnej prezydent miasta Hanny Gronkiewicz-Waltz. Jest wyższe niż wtedy, kiedy było referendum w sprawie jej odwołania. Czy patrząc na te 8 lat, jesteś w stanie powiedzieć coś dobrego o pani prezydent?

Pani Hanna Gronkiewicz-Waltz powinna odpowiadać za to co zrobiła, za udział w aferze reprywatyzacyjnej. W tym sensie trudno o niej powiedzieć coś dobrego. Przy tak dużym budżecie  można budować drogi, różne elementy infrastruktury i każdy by to zrobił, bo to nie jest żadna sztuka, jak się ma dużo pieniędzy. Ona te pieniądze wydawała źle. Jednym z najważniejszych problemów w Warszawie dzisiaj jest nie tylko afera reprywatyzacyjna, ale też szalejąca na wszystkich szczeblach korupcja. Sama struktura zarządzania mieszkaniami komunalnymi: ADM, ZGN, WZL i jeszcze wyżej burmistrz do spraw lokalowych – to jest szara strefa. Kompetencje niejasno podzielone. Przy budowie w 2010 budynku na 150 mieszkań komunalnych na ulicy Piaskowej na Woli musiało dojść do aktu korupcji, skoro po 8 latach budynek się wali i trzeba go ewakuować... 

Kto kogo korumpował, kto komu dał pieniądze?

Moim zdaniem ten deweloper, który budował budynek, czy firma, która budowała - musiała skorumpować kontrolerów, którzy przyjęli budynek, który po 8 latach się wali. 

Ale dowodów nie masz? 

Dowodem jest to, że się wali i nie sądzę, żeby to było zwykłe brakoróbstwo, mamy też słynną sprawę budynku na Świętokrzyskiej też na 150 mieszkań komunalnych. Wybuchła kuchenka rozebrano cały budynek. I co?  Nuklearna była ta kuchenka? Tam teraz powstają wysokościowce. Tutaj rządzą deweloperzy i lewa kasa. Klasyczny przykład: przejścia podziemne pod Dworcem Centralnym. Operator odprowadzał 2 zł z metra kwadratowego ze sklepów, a sam od kupców brał około 100 zł. Wystarczyło by posadzić jedną osobę, która by pobierała z metra kwadratowego 20 zł, miasto by zarobiło 10 razy więcej, kupcy by odetchnęli, a my kupowalibyśmy taniej, ale między tym operatorem a miastem musiał istnieć akt korupcji, skoro działano tak ewidentnie na szkodę Warszawiaków i miasta, Tak jest na każdym kroku.

To są mocne słowa, a to może być zwyczajne niedopatrzenie.

Niedopatrzenie w takiej skali? Próbowałem się dostać na Wole do burmistrza, ale tam stało kilkunastu budowlańców, którzy wyremontowali mieszkanie dla miasta i nie dostali zapłaty. Potem obserwowaliśmy, że ten sam operator wygrywa ciągle przetargi, mimo że nie płaci ludziom. Pod tym samym adresem jest druga firma, która też wygrywa przetargi i też nie płaci ludziom. Miastu to zupełnie nie przeszkadza. 

Czyli zgadzasz się z Patrykiem Jakim, że Warszawą rządzi układ który trzeba rozbić?

Nie żaden układ tylko banda złodziei. Nie róbmy z tego jakiejś filozofii, banda która potrafiła dziesiątki milionów dawać mafii reprywatyzacyjnej, tak samo rozdaje pieniądze na lewo i prawo sowim kolesiom. Problem polega na tym, że  w tej chwili o ten wielki tort, o budżet warszawski walczą dwie  mafie, dwie korporacje partyjne i każda jak się dorwie do władzy, to zeżre to miasto. To nie jest kwestia, kim jest Patryk Jaki, tylko aparatczycy partyjni mają takie szczęki, że wszystko zeżrą. Dlatego moim zdaniem należy głosować na komitety niezależne, na komitety które nie wydają milionów złotych na bilbordy z podatków. 

Skąd więc wynika ta dysproporcja w poparciu? Główni gracze mają w okolicy 40% w różnych sondażach, a następny ma najwyżej 4,5%, skąd to się bierze?

Dysproporcja jest między innymi z tego, że z podatków Warszawiaków wydaje się miliony złotych na bilbordy, kampanie i spoty reklamowe. Oczywiście to walka Dawida z Goliatem. My osiągniemy niezłe wyniki, a jak na wydane pieniądze - to rewelacyjny wynik. Sama okazja do bycia z warszawiakami na ulicach, do rozmawiania, ale też te wszystkie miłe gesty – jest ważna . Niedawno byłem w dzielnicy Targówek przy targowisku, podeszła do mnie starsza pani i powiedziała: Uniwersytet cały będzie na pana głosował. Ja mówię: co, Uniwersytet Warszawski?

Nie! Uniwersytet trzeciego wieku.

Ludzie wybierają się głosować całymi rodzinami, jest pewna mobilizacja w tej chwili. Jest zmęczenie tą agresywną kampanią. 

Czy więcej ludzi chce głosować w tych wyborach niż 4 lata temu? 

Dla mnie przełom nastąpił po debacie, ona sprawiła, że ludzie dowiedzieli się, że ja kandyduję. Przecież dwaj główni faworyci zaczęli od tego, że 2 miesiące wcześniej zaczęli kampanię, łamiąc ustawę. Oni zdominowali media i przekaz medialny. Negocjowałem debatę z 3 stacjami telewizyjnymi w imieniu 13 pozostałych kandydatów, którzy mi zaufali uznając moją uczciwość i bezstronność. Udało nam się doprowadzić do debaty, i mimo że to było tylko po 45 sekund, ludzie to zobaczyli i dlatego jestem spokojny o wynik. Będziemy budować lewicę , ruch społeczny, nieubabrany w korupcji i we władzy. Przede wszystkim chodzący na własnych nogach, bo wiadomo że te duże komitety dostały pieniądze od deweloperów. Koncepcja 19 dzielnicy Patryka Jakiego jest typowo pro-deweloperska… 

I zamurowanie Wisły przy okazji...

Mam nadzieję, że to jest tylko taka fantasmagoria i że gdyby się tak stało, że Patryk Jaki wygra, to tego nie będzie realizował, że to jest tylko wydmuszka. Widzę bardzo wiele komitetów, które sięgnęły po pieniądze deweloperów. Deweloperzy ustawiają tą grę od góry. To jest miasto deweloperów i mafii reprywatyzacyjnej, a w małym stopniu jest miastem warszawiaków. Warszawiacy muszą to miasto odzyskać. 

Hasło „deweloperzy” stało się groźne i  to nie tylko w Warszawie, to samo hasło pojawia się np w Gdańsku w kampanii…

Nasi kandydaci tam startują na listach Lepszy Gdańsk, i też walczą z deweloperką… 

Nie tylko z waszych ust ale nawet z ust Jarosława Wałęsy. Nagle deweloper stał się symbolem złego człowieka, kapitalisty.

Może dlatego, że chcą budować wysokościowce wokół Pałacu Kultury. Zarabia się bardzo dobrze na takiej budowie, ale one są nikomu nie potrzebne. Z jednym wyjątkiem: ja bym się zgodził na jakiś punktowiec, jeżeli byłby to 55 piętrowy wieżowiec, w którym są mieszkania komunalne. 

Dlaczego się zarabia? Skąd się biorą pieniądze?

Pieniądze się bierze od miasta i z banku za samo wybudowanie. To jest wielki interes – wybudować. A potem mamy miliony metrów kwadratowych powierzchni biurowych, która jest niewykorzystana i stawia się kolejne biurowce. Jak już budować, to punktowce mieszkaniowe. Koncepcja robienia Manhattanu w centrum Warszawy, który zamknie możliwość przepływu powietrza  i zwiększy ilość smogu niemożebnie, bierze się z zapatrzenia w Nowy Jork. Różnica polega na tym, że Manhattan jest wyspą, a Warszawa nie. Dalsze zagęszczanie Warszawy będzie powodowało, że nie będziemy widzieli nieba. Moja córka Karolinka, jak miała 8 lat i przeprowadziliśmy się do blokowiska, bardzo żałowała, że już z okna nie widać nieba. Coraz  więcej Warszawiaków nie będzie widziało z okien nieba, będą im robili z okien oficyny. Przez zagęszczanie zabudowy, Warszawa się powinna rozrastać, ale wzdłuż i wszerz, a nie wzwyż. 

W którą stronę?

Tam gdzie są tereny. 

Gdzie są te tereny? Gdybyś dostał mapy, plany zagospodarowania przestrzennego i miał zaplanować nową dzielnicę, to w którą stronę byś patrzył, gdzie byś budował?

Nie mam takiej konkretnej idei. Trzeba budować tam, gdzie będzie to najmniejszym kosztem ekologicznym, kiedy nie wycina się terenów z zielonej otuliny wokół Warszawy. Warszawa po wojnie została odbudowana genialnie. To było przestronne, zielone miasto i przyjazne dla mieszkańców. Przez ostatnie 30 lat obserwujemy zagęszczanie zabudowy i to, że żyje się coraz gorzej i jest coraz mniej przestrzeni. Zabierają nam widok, Światło i niebo po to, żeby kręcić lody i zarabiać więcej pieniędzy kosztem jakości życia w Warszawie. Nie ma na to naszej zgody. 

Możesz chyba na koniec ukuć nowe hasło wyborcze „nie zabierajcie nam nieba”. Stosowałeś je już w kampanii?

Jeszcze nie, ale miałem je w myślach przed debatą. To się wzięło z piosenki z ameryki łacińskiej: nie możesz kupić światła, nie możesz kupić słońca, ani deszczu. Nie wszystko jest na sprzedaż. 

- notował Karol Ikonowicz

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA