Politycy opozycji kontynuują rozmowy o formie startu w jesiennych wyborach parlamentarnych. Platforma Obywatelska, Nowoczesna, Inicjatywa Polska i samorządowcy mają wystartować wspólnie.

SLD opowiada się za niesamodzielnym startem.

Wiosna prowadzi rozmowy.

Z Konfederacji odeszli Marek Jakubiak i Piotr Liroy-Marzec, którzy ogłosili powstanie Federacji Jakubiak-Liroy.

PSL, które w wyborach do europarlamentu było w koalicji z PO i SLD, tworzy Koalicję Polską i nie chce iść do wyborów z lewicą. Zdaniem ludowców, powinny powstać dwa bloki opozycyjne - centrowy i lewicowy.

Pytany, czy rozmowy w opozycji nie trwają za długo, Władysław Kosiniak-Kamysz stwierdził w TVN24, że "cierpliwość jest wskazana". - Nie ze względu na to, że my się nie możemy porozumieć, tylko że mamy różne koncepcje, które się ścierają - powiedział. - I Bogu dzięki, że jest jakaś dyskusja w opozycji - dodał.

- Celem jest pozyskanie jak największej liczby wyborców. Jak pójdziemy na jednej liście z lewicą, czy to będzie SLD, czy to będzie Wiosna, to odpada grupa wyborców, która może na nas zagłosować. Bo lista zbyt szeroka odrzuca skrzydła - tłumaczył.

Prezes PSL poinformował, że z analiz politologów wynika, iż dwa bloki opozycji to "większa skuteczność i szansa, żeby zatrzymać samodzielne rządy jednej partii". Według szefa ludowców, rządy jednej partii nigdy nie służą.

Kosiniak-Kamysz mówił też, że gdyby PSL chciał działać w polityce po to, żeby "zapakować się tylko do Sejmu", to powinien miesiąc temu ogłosić chęć kontynuowania Koalicji Europejskiej i w ten sposób zapewnić sobie "bezpieczne 20-30" mandatów. Prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego podkreślił, że nie o to chodzi w polityce. - Polityka bez wartości jest drogą na manowce - dodał.