fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sądzie i urzędzie

Złe są przepisy: zaogniają spory i utrudniają postępowanie

AdobeStock
Dochodzenie praw i sprawiedliwości zawsze wymaga nakładu pracy, ale nie wszystko muszą wykonywać sędziowie i sądy.

Klasyczny wzór dochodzenia sprawiedliwości polega na wniesieniu sprawy do sądu, który sprawdzi podstawę prawną żądania, przeprowadzi dowody i ustali stan faktyczny, a potem podsumuje wyrokiem, czy żądanie było zasadne. Po nadaniu klauzuli wykonalności zobowiązanie wyegzekwuje komornik i dopiero skuteczna egzekucja oznacza rzeczywistą ochronę interesu wierzyciela. Czy zawsze tak być musi?

1. Egzekucję wykonuje komornik, ale tytuł egzekucyjny dostarcza sąd i jest to dokument z klauzulą wykonalności na orzeczeniu lub ugodzie sądowej. Dlaczego sądy nie nadają klauzul wykonalności ugodom pozasądowym? Obecne rozwiązanie poprzez wydanie nakazu zapłaty z ugody przedłuża postępowanie i utrudnia egzekucję (bo nakaz można zaskarżyć i od zera toczy się cały proces o rzecz, która została między stronami rozstrzygnięta). Ugoda pozasądowa opatrzona klauzulą wykonalności pozwala od razu na egzekucję.

Warto przypomnieć, że definicja ugody zawarta jest w kodeksie cywilnym – w art. 917. „Przez ugodę strony czynią sobie wzajemne ustępstwa w zakresie istniejącego między nimi stosunku prawnego w tym celu, aby uchylić niepewność co do roszczeń wynikających z tego stosunku lub zapewnić ich wykonanie albo by uchylić spór istniejący lub mogący powstać". Czyli ugoda jest wynikiem świadomego konsensusu stron i ustala ich zobowiązania także poza procesem.

2. W postępowaniu nakazowym sądy powinny wydawać nakazy zapłaty wobec należności bezspornych, co polega na uznaniu przez dłużnika kwoty wskazanej przez wierzyciela. Inicjatywa ustawodawcy powinna się tutaj skupiać na ustaleniu, jaka czynność prawna jest wymagana do uznania należności w postaci wydania nakazu zapłaty opatrzonego klauzulą wykonalności. Czyli pozwalającego na prowadzenie egzekucji od razu po otrzymaniu nakazu i przed upływem terminu do wniesienia środka zaskarżenia.

3. W postępowaniu nakazowym – upominawczym sądy powinny wydawać nakazy zapłaty co do należności, które dłużnik akceptuje co do zasady, ale może mieć zastrzeżenia do ich wysokości (np. najemca za czynsz, a abonent za telefon). Taki nakaz zapłaty nie może być natychmiast wykonalny, ponieważ pewność zobowiązania nie dotyczy jego wysokości.

4. Gdy nie ma pewności co do podstawy zobowiązania i co do jego wysokości – konieczne jest prowadzenie zwykłego procesu, czyli obejmującego postępowanie dowodowe co do podstaw prawnych i faktycznych zobowiązania. Wtedy przyspieszenia postępowania należy upatrywać w ułatwieniu postępowania dowodowego, które może korzystać z dowodów i dokumentów zebranych przed procesem, a dopiero gdy ich nie ma, sięgać po świadków i biegłych. Reformy wymaga także organizacja rozprawy, ponieważ przerwy między terminami sięgające miesięcy są nie do zaakceptowania, tak samo jak wyznaczanie spraw trwających kilkanaście minut uchybia powadze sądu. Aby było możliwe przyspieszenie spraw sądowych, nie da się pominąć kwestii zawiadomień i wezwań, bo tradycyjne awiza i listy polecone rażą swoją powolnością i nieskutecznością wobec esemesów, maili i innych nowoczesnych form komunikacji, z których korzystamy już powszechnie i na co dzień. Wiadomość od sądu na Facebooka? – z tym pytaniem wypada się zmierzyć!

Opaczne stosowanie prawa też wymaga interwencji ustawodawcy

Przykładów opacznego rozumienia lub stosowania prawa można przytaczać wiele, ale nie o to tutaj chodzi. Warto pokazać, kiedy i jak powinien zareagować racjonalny ustawodawca, aby dostosować normy postępowania sądowego do realiów świata, w którym dzisiaj żyjemy. A jest to świat w kształcie dotąd nieznanym, oferujący nade wszystko nowe formy szybkiego komunikowania się i przekazywania informacji. Z ery deficytu informacji przechodzimy do epoki jej nadmiaru, wręcz spamu, który dociera do nas z niesłychaną łatwością i natychmiast. Wydawać by się mogło, że przełamanie przeszkód w zdobywaniu informacji rozwiąże większość problemów sądowego postępowania dowodowego. Tak jednak nie jest, bo procedura sądowa równie skutecznie co zbytecznie się temu opiera. Nie jest też chętna pozyskiwaniu dowodów z użyciem pożytecznych i sprawdzonych technologii (ale aprobuje gadżety, jak sprzęt do nagrywania rozpraw). Pan Kowalski może pisać esemesy, mówiąc do swojego smartfona, bo ma w nim taką funkcję za darmo. A nagrań rozpraw i uzasadnień trzeba słuchać lub spisywać je ręcznie, co dużo kosztuje i długo trwa. Ustawodawcy udało się więc skutecznie utrudnić i przedłużyć postępowanie (art. 157 i 158 k.p.c.). Nie są to jedyne zasady spowalniające postępowanie. Ustawodawcę wciąż kusi prekluzja dowodowa, która odpowiada za wnoszenie asekuranckich wniosków i dowodów. Często są zbyteczne, jednak muszą być zgłaszane, skoro później ustawodawca na to nie pozwoli. Inna zasada spowalniająca postępowania to przyzwolenie na wnioski i zarzuty wykraczające poza przedmiot sprawy. Na przykład poprzez podnoszenie zarzutu potrącenia bez żadnych ograniczeń (powinno się dopuszczać wyłącznie potrącenia uznane przez przeciwnika procesowego), co oznacza prowadzenie od nowa całego postępowania dowodowego w sprawie nieobjętej żądaniem pozwu (czyli naruszenie art. 321 k.p.c.).

Kolejnym sposobem na przedłużenie postępowania jest wnoszenie środków zaskarżenia opartych na zarzutach negatywnych (czego to sąd nie zrobił, żebym wygrał sprawę), zamiast podnoszenia argumentów pozytywnych (z jakiej przyczyny wyrok sądu powinien być inny). Sądy odwoławcze ulegają często takim sugestiom i powołując się na „nierozpoznanie istoty sprawy", uchylają sprawę do ponownego rozpoznania, korzystając z fałszywej wymówki „pozbawienia strony jednej instancji". A strony są przecież dwie, czyli dla jednej będą dwie, a dla drugiej trzy instancje. Strona przegrywająca zyskuje, bo instancję, którą przegrała, się pomija, aby rozpocząć sprawę od nowa, ale na innych warunkach, w jakich może już liczyć na wygraną. Nie ma też ograniczenia co do liczby uchyleń i w taki sposób perspektywa prawomocnego rozstrzygnięcia oddala się w nieskończoność.

Autor jest sędzią Sądu Gospodarczego w Krakowie, głównym specjalistą w Departamencie Nadzoru Administracyjnego MS

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA