fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sądzie i urzędzie

Kolejne skargi do sądów na miasta za opłatę klimatyczną mimo smogu

Smog nad podtatrzańskimi miejscowościami
Fotorzepa, Michał Szułdrzyński
Do sądów trafiają kolejne skargi na samorządy, które pobierają opłaty miejscowe, mimo że powietrze jest złej jakości.

Są kolejne skargi na miasta, które nic sobie nie robią z tego, czym muszą oddychać osoby przyjeżdżające do nich na wypoczynek, i każą im płacić opłatę miejscową. Chodzi o Sandomierz, Szczyrk i Toruń.

Deficyt tlenu

– Mieszkam w Katowicach. Z rodziną pojechałem na wypoczynek do Szczyrku pooddychać świeżym powietrzem i zawiodłem się. Na miejscu okazało się, że jest smog. Najgorzej jest rano i wieczorem. O tych porach spacery w ogóle nie wchodziły w grę. Mimo to pobiera się w Szczyrku opłatę miejscową. To nieuczciwe. Wystąpiłem ze skargą do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach – mówi Patryk Białas. – Przecież jest to miejscowość, która żyje z turystyki. Powinna bardziej dbać o jakość powietrza – dodaje.

Podobne skargi innego turysty wpłynęły przeciwko Toruniowi i Sandomierzowi.

Ostatnie miasto od dawna ma dylematy, czy zrezygnować z poboru opłaty miejscowej czy nie.

– Nowy burmistrz miasta nie chce chować głowy w piasek i udawać, że nie mamy problemu ze smogiem, bo to nieprawda. Są takie okresy w roku, kiedy jest dość duży – mówi Michał Mendak z Urzędu Miasta w Sandomierzu.

– Dlatego na najbliższej sesji rady miasta burmistrz przedstawi wniosek o likwidację opłaty miejscowej. Zobaczymy, co powiedzą radni. Rocznie z opłaty miejscowej wpływa od 60 do 70 tys. zł. Gdyby doszło do jej likwidacji, byłby to spory ubytek w naszym budżecie – przyznaje Michał Mendak.

Czytaj także:

A co z wyrokami

Przedstawiciele fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziem nie mają wątpliwości, że tam, gdzie jest smog, nie powinno się pobierać opłaty miejscowej. Powołują się przy tym na orzeczenie Naczelnego Sądu Administracyjnego z 15 marca 2018 r.

– Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego zapadł w sprawie Zakopanego, ale ocena prawna dokonana przez ten sąd powinna mieć zastosowanie także do innych miejscowości, które pobierają opłatę miejscową. NSA uznał, że tam, gdzie powietrze jest zanieczyszczone i pobiera się opłatę od turystów, obywatele mogą dochodzić swoich praw. Kolejni turyści z tego prawa korzystają – uważa Kamila Drzewicka, radczyni prawna w fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi.

Włodarze Zakopanego wystąpili nawet do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie opłat. Kwestionowali konstytucyjność przepisów. Nic jednak nie wskórali. Trybunał umorzył postępowanie.

Orzeczenie w sprawie Zakopanego to nie pierwszy wyrok w tego rodzaju sprawach.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach w 2015 r. zakwestionował taką opłatę w mieście Wisła. Uznał, że dla oceny legalności istotne jest jedynie ustalenie, czy w chwili podjęcia uchwały o jej wprowadzeniu były spełnione minimalne warunki klimatyczne. WSA w Krakowie w 2009 r. uznał, że uchwała rady gminy Czorsztyn narusza prawo i zachodzą przesłanki stwierdzenia jej nieważności.

A w 2010 r. NSA oddalił skargę kasacyjną tej rady. Zdaniem NSA przekroczono poziom pyłu zawieszonego PM10, o którym mowa w rozporządzeniu ministra środowiska z 2002 r. ws. dopuszczalnych poziomów niektórych substancji w powietrzu.

Badania nie kłamią

Według Generalnej Inspekcji Ochrony Środowiska (GIOŚ) Toruń, Szczyrk i Sandomierz leżą w strefach, w których odnotowuje się przekroczenia norm jakości powietrza.

W Polsce na 46 stref jakości powietrza tylko 12 spełniało normy zdrowotne dla stężeń pyłu PM10, a tylko 3 dla rakotwórczego benzo(a)pirenu.

Rząd w poprzedniej kadencji miał pomysł, żeby zastąpić opłatę miejscową i uzdrowiskową opłatą turystyczną niezależną od jakości powietrza, ale potem się wycofał z tego pomysłu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA