fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Smog straszy, ale kurorty pobierają od turystów opłatę miejscową i uzdrowiskową

Smog nad podtatrzańskimi miejscowościami
Michał Szułdrzyński
Tam, gdzie doszło do przekroczenia norm jakości powietrza, nie powinno pobierać się pieniędzy od turystów za dobry klimat.

Zimą jakość powietrza w górach jest zła. Tymczasem wszystkie kurorty pobierają od turystów opłatę miejscową oraz uzdrowiskową. Coraz częściej słychać opinie, że nie powinny tego robić. Są też pierwsze wyroki sądowe korzystne dla turystów. W Trybunale Konstytucyjnym czeka natomiast na rozpatrzenie wniosek władz Zakopanego, w którym kwestionują konstytucyjność przepisów dotyczących opłaty miejscowej.

Czytaj też:

Opłata, czyli co

W Zakopanem opłata miejscowa wynosi 2 zł za dobę, w Wiśle też 2 zł. Z kolei opłata uzdrowiskowa w Szczawnicy to 3 zł, a w Rabce-Zdroju 3,10 zł. Płacą ją wszyscy turyści, którzy przyjeżdżają na wypoczynek.

Tymczasem w okresie grzewczym w tych miejscowościach oraz innych górskich kurortach powietrze rzadko jest krystaliczne. Winne są piece starej daty oraz kiepskiej jakości opał.

– Tam, gdzie doszło do przekroczenia norm jakości powietrza, nie powinno pobierać się ani opłaty miejscowej, ani uzdrowiskowej – uważa Kamila Drzewicka, radca prawny fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi.

Wysokość opłat za niedotrzymanie standardów jakości powietrza

Opłatę miejscową mogą pobierać bowiem tylko miejscowości, które spełniają przesłanki wymienione w rozporządzeniu Rady Ministrów z 18 grudnia 2007 r. Wśród nich są m.in. warunki klimatyczne i krajobrazowe. Jednocześnie przepisy tego rozporządzenia przewidują, że minimalne warunki klimatyczne uznaje się za zachowane, jeżeli odpowiadają występującym w strefie, w której położona jest dana miejscowość. Jeszcze ostrzejsze zasady obowiązują w miejscowościach, którym nadano status uzdrowiska.

W praktyce opłaty się pobiera, mimo że jakość powietrza pozostawia wiele do życzenia.

– Niestety, nie robi się prawie nic, by ją poprawić. Są jednak pierwsze jaskółki – mówi mec. Drzewicka. – Przez długie lata władze Rabki-Zdroju, jak inni, udawały, że nie ma żadnych problemów z jakością powietrza. Po ostatnich wyborach samorządowych zgłosił się do nas burmistrz Rabki. Obecnie pracujemy z nim nad programem poprawy jakości powietrza w tej miejscowości. Nie jest to proste. Wymiana pieców kosztuje ogromne pieniądze, których nie ma taka mała miejscowość. Niestety, brakuje również rządowego programu dla miejscowości wypoczynkowych i kurortów – dodaje Kamila Drzewicka.

Same samorządy uważają, że przepisy są dla nich krzywdzące. Tak twierdzą m.in. władze Zakopanego, które złożyły w tej sprawiewniosek do Trybunału Konstytucyjnego.

Pomiar w strefie

Rada Miasta Zakopane zarzuca naruszenie konstytucji dwóm przepisom, w tym § 2 pkt 1 rozporządzenia Rady Ministrów z 18 grudnia 2007 r. w sprawie warunków, jakie powinna spełnić miejscowość, w której można pobierać opłatę miejscową. Przepis ustawy podatkowej zawiera konkretnie delegację do wydania tego rozporządzenia. Natomiast rozporządzenie wydane na podstawie kwestionowanego przepisu uzależnia możliwość pobierania opłat od spełniania m.in. minimalnych warunków klimatycznych.

– Jakość powietrza w Zakopanem ustala się nie tylko dla tego miasta, ale i dla całej strefy, która obejmuje pół województwa małopolskiego. Pomiary nie są więc miarodajne – tłumaczy Marek Chmaj, radca prawny, pełnomocnik Zakopanego. –Przepisy rozporządzenia pozbawiają więc Zakopane dochodów z opłaty miejscowej, którą powinni płacić miastu turyści. A skoro tak, to naruszają ustawę zasadniczą.

W połowie marca 2018 r. Zakopane przegrało przed Naczelnym Sądem Administracyjnym słynny już spór z turystą o opłatę miejscową. Uchwała z 2008 r. pozwalająca na pobieranie takiej opłaty uznana została za nieważną.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA