fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Smog: czyste powietrze to jednak dobro osobiste

Adobe Stock
W sprawie prowadzonej obecnie przed Sądem Okręgowym w Gliwicach, do której rzecznik praw obywatelskich zdecydował się przystąpić, nie chodzi tylko o zapłatę przez Skarb Państwa zadośćuczynienia za brak działań w kwestii smogu.

Ma dużo większe znaczenie. Tym, co przemawiało za niezasadnością roszczeń powoda opartych na konstrukcji dóbr osobistych, był – zdaniem Sądu Rejonowego w Rybniku – fakt, że czyste środowisko nie jest samoistnym dobrem osobistym. Sąd uznał, że owszem, możemy powództwem o ochronę dóbr osobistych przeciwdziałać zanieczyszczeniu środowiska, ale tylko jeżeli wykażemy, że to zanieczyszczenie wpływa (może wpływać) na „uznane" dobra osobiste (przede wszystkim zdrowie).

Od narodzin do śmierci...

Debata w świecie prawniczym, czy czyste środowisko jest samodzielnym dobrem osobistym, trwa w Polsce bez mała od pół wieku. Przystępując do sprawy rybniczanina przeciwko Skarbowi Państwa, rzecznik praw obywatelskich jednoznacznie opowiada się za uznaniem czystego środowiska za dobro osobiste i – tym samym – za możliwością jego ochrony na podstawie art. 24 kodeksu cywilnego.

Jakie argumenty przemawiają za takim stanowiskiem? Proste, sprowadzające się do podstaw teorii ochrony dóbr osobistych, którą możemy sprowadzić do stwierdzenia, że każdemu dobru, czyli pewnej uznanej wartości, ściśle związanej z byciem osobą ludzką, odpowiada osobiste prawo podmiotowe – niezbywalne i niemajątkowe przysługujące każdemu od narodzin aż do śmierci, będące środkiem ochrony dobra osobistego. Tam, gdzie istnieje dobro osobiste, istnieje odpowiadające mu osobiste prawo podmiotowe. Zasada ta działa też w drugą stronę – istnienie osobistego prawa podmiotowego oznacza, że musi istnieć dobro osobiste, którego ochronie prawo to ma służyć.

...przysługuje każdemu...

To ostatnie stwierdzenie prowadzi do sedna stanowiska rzecznika, bo każdemu z nas przysługuje z mocy prawa osobiste prawo, nazwane „prawem do korzystania ze środowiska". Jest ono wywodzone z konstytucji, mimo że obecna – w odróżnieniu od jej poprzedniczki – nie formułuje go wprost (art. 71 konstytucji z 1952 r. w brzmieniu przyjętym w 1976 r.). Wprost jest natomiast sformułowane w ustawie – Prawo ochrony środowiska, stanowiącej, że „powszechne korzystanie ze środowiska przysługuje z mocy ustawy każdemu i obejmuje korzystanie ze środowiska bez użycia instalacji, w celu zaspokojenia potrzeb osobistych (...)".

Prawa tego nie możemy się wyzbyć, nie ma ono charakteru majątkowego i przysługuje nam od chwili narodzin do śmierci. Jest zatem klasycznym osobistym prawem podmiotowym, któremu musi odpowiadać dobro osobiste w postaci możliwości korzystania ze środowiska dla zaspokojenia potrzeb osobistych.

Skoro to takie proste, dlaczego nie może sie przebić teza o czystym środowisku jako dobru osobistym? Powodem jest obawa, by powództwo o ochronę dobra osobistego w postaci możliwości korzystania z czystego środowiska nie przerodziło się w rodzaj skargi powszechnej i nie spowodowało zalania sądów sprawami obiektywnie błahymi. Obawy te nie są, moim zdaniem, uzasadnione wobec przyjętego powszechnie rozumienia naruszenia dobra osobistego. Zakłada ono przecież ocenę charakteru ingerencji w dobro osobiste przez pryzmat przeciętnej reakcji na nią człowieka. W przeciętnej natomiast reakcji, sporadyczne (nieznaczne) zanieczyszczenie powietrza, na które bywamy narażeni wszyscy, jest akceptowalne.

...i zasługuje na rekompensatę

Można się zastanawiać, czy to dobrze czy źle, u większości z nas sprzeciw budzi jednak dopiero narażenie na częste lub znaczne zanieczyszczenie środowiska. Jak m.in. mieszkańców Rybnika, w którym powietrze jest zanieczyszczone przez jedną trzecią roku, a normy są przekroczone nie nieznacznie, ale kilkunastokrotnie.

Dla rybniczan użycie zwrotu „wyjść na świeże powietrze" nabiera szczególnego znaczenia. W okresie zimowym dni, w których można bezpiecznie wyjść z domu na dłuższy czas, należą do wyjątków. Możliwość uprawiania sportu, spacerów, czy nawet przewietrzenia mieszkania staje się czymś nadzwyczajnym. Sprawdzanie aktualnego stanu zanieczyszczenia staje się codzienną rutyną. Jednym zdaniem: jakość powietrza w tym mieście nie powoduje możliwych do zaakceptowania uciążliwości, ale drastycznie zmienia tryb życia. Czy nie zasługuje to na rekompensatę?

Autor jest zastępcą dyrektora Zespołu Prawa Administracyjnego i Gospodarczego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA