fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ustrój i kompetencje

Wybory prezydenckie 2020: jak będą głosować Polacy w Niemczech

AdobeStock
Warunkiem udziału w głosowaniu za granicą jest wpisanie się do spisu wyborców. Polacy mają na to czas do 7 maja. Trudno jednak będzie zorganizować wybory korespondencyjne - pisze Deutsche Welle.

W Niemczech utworzono dziewięć obwodów do głosowania – po dwa w Berlinie, Hamburgu i Monachium oraz trzy w Kolonii. W poprzednich latach było ich ponad 20. W tym roku ze względu na pandemię COVID-19 można je było utworzyć tylko na terenie ambasady w Berlinie i konsulatów.

Warunkiem udziału w głosowaniu za granicą jest wpisanie się do spisu wyborców. Polacy mają na to czas do 7 maja.

Ambasada RP w Berlinie i konsulaty zachęcają, by dokonać zgłoszenia przez platformę ewybory.msz.gov.pl. – To najwygodniejsza i najpewniejsza forma rejestracji – mówi Dariusz Pawłoś, attaché prasowy ambasady RP w Berlinie.

Dla tych, którzy nie mogą z tego sposobu skorzystać, pozostaje zgłoszenie telefoniczne, mailowe lub listowne.

Do wyborów osobiście

Sytuacja jest jednak absurdalna. Zgodnie z obecnie obowiązującym stanem prawnym Polacy powinni osobiście stawić się w dniu wyborów w odpowiednim lokalu wyborczym. Problem jednak w tym, że uniemożliwia to pandemia.

Mimo tych ograniczeń konsulaty zbierają oświadczenia wyborców o chęci głosowania. – To zgłoszenie jest ważne, bo niezależnie od trybu wyborów zarejestrowani Polacy będą mogli wziąć udział w głosowaniu – mówi Dariusz Pawłoś. Dodaje, że placówki dyplomatyczne czekają na decyzję w sprawie ustawy o głosowaniu korespondencyjnym. Wtedy okaże się, ile czasu będzie na zorganizowanie wyborów dla Polonii.

Specustawa w Senacie

Uchwalona 6 kwietnia ustawa (autorstwa PiS), zgodnie z którą wybory prezydenckie w 2020 r. mają zostać przeprowadzone wyłącznie w drodze głosowania korespondencyjnego, jest obecnie w Senacie. Izba ma 30 dni na zajęcie się ustawą, a marszałek Tomasz Grodzki zapowiedział, że Senat wykorzysta przysługujący mu czas.

Najbliższe posiedzenie Senatu zaplanowano na 5 i 6 maja. Oznacza to, że dopiero wtedy, czyli na cztery dni przed planowanymi wyborami prezydenckimi, ustawa może wyjść z Senatu.

Po zakończeniu tego procesu legislacyjnego będzie możliwe doprecyzowanie szczegółów, czyli tego, jak pakiety wyborcze mają trafić do głosujących i jak mają być odsyłane z powrotem. Tryb ten ustali minister spraw zagranicznych w drodze rozporządzenia. Będzie musiał uwzględnić różną sytuację epidemiczną w poszczególnych krajach i brak nadzoru nad operatorami pocztowymi za granicą.

Wyścig z czasem

Przepisy mogą wejść w życie zaledwie na kilka dni przed 10 maja. Czy w tak krótkim czasie uda się zorganizować wybory dla Polonii?

– Moim zdaniem to niemożliwe, bo wymaga zbyt wielu przygotowań administracyjnych – mówi dr Agnieszka Łada, wiceszefowa Niemieckiego Instytutu Spraw Polskich w Darmstadt. – Poza działaniami administracji i dyplomacji także wyborca musi być aktywny, ale musi o tym wiedzieć. Płynące z Polski informacje sprawiają zaś, że znaczna część osób nie wierzy w te wybory i nie wie lub jest niepewna, czy ma coś zrobić.

Polacy w Niemczech to rozproszona grupa. Według ubiegłorocznych danych Federalnego Urzędu Statystycznego Niemcy zamieszkuje ponad 862 tys. osób posiadających polskie obywatelstwo (nie posiadających niemieckiego). Zebranie informacji od nich oraz dostarczenie im pakietów wyborczych wymaga szerokiej akcji informacyjnej ze strony polskiej administracji. – Na co w przypadku wyborów 10 maja nie będzie czasu – mówi Agnieszka Łada. To kolejny argument, by przesunąć wybory. – Inna sprawa, że nie było normalnej kampanii wyborczej, czyli wyborcy nie mieli szansy zapoznać się z kandydaturami osób ubiegających się o stanowisko prezydenta – dodaje.

„Polonia nie ma wyboru"

W polskich wyborach parlamentarnych jesienią 2019 r. w Niemczech zagłosowało ponad 46 tys. osób. Wśród nich byli także Polacy przebywający po drugiej stronie Odry w celach turystycznych lub służbowych.

Na razie poprzez platformę eWybory do rejestru wyborców w Niemczech wpisało się ponad 4,5 tys. Polaków (stan: 28 kwietnia).

Polonia obawia się jednak, że jeżeli wybory prezydenckie odbędą się 10 maja, faktycznie nie będzie miała możliwości wzięcia udziału w głosowaniu. W mediach społecznościowych organizuje akcję #PoloniaNIEmaWyboru.

Źródło: DW
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA